Jak czytać książki w języku obcym?

wpisy-tematyczne-cover-photo

Czy warto bać się książek w języku obcym? Zdecydowanie nie warto! W ogóle nie należy bać się książek, a już na pewno nie tych, które mogą nam skutecznie pomóc w nauce języka obcego. CO czytać? KIEDY zacząć czytać w języku obcym? JAKĄ metodę obrać? O tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

Jak się uczyć języka obcego żeby się go nauczyć? Jaka metoda jest najskuteczniejsza? Niestety prawda brzmi okrutnie. Nie ma takiej metody. Przynajmniej jedynej słusznej. Ile osób uczących się języków obcych, tyle metod. Dziś chciałbym Wam zaprezentować jedną, która jest kroplą w oceanie innych możliwości. Jak uczyć się języka obcego z wykorzystaniem książki w danym języku?

Giovanni Boccaccio

Najpierw trzeba by zastanowić się, dla kogo jest ten sposób nauki. Jest on skierowany przede wszystkim do osób, które lubią czytać. Ktoś, kto czyta tekst nie dłuższy niż 160 znaków i czuje się tym zmęczony to niestety, ale ta metoda po prostu się nie sprawdzi. Jeżeli zaś czytanie sprawia nam przyjemność i dzięki niemu po całym dniu znajdziemy odrobinę czasu na dobrą lekturę to łączymy w tym momencie przyjemne z pożytecznym. Dzięki czytaniu rozbudowujemy słownictwo, poszerzamy horyzonty. I co najważniejsze, słownictwo poznajemy poprzez kontekst, a nie suche znaczenie słowa. Samo słowo bez kontekstu jest nic nieznaczącym symbolem, nazwą. Znaczenia nabiera właśnie w kontekście. Nie oznacza to, że nie powinniśmy uczyć się tylko słówek. Od tego nie uciekniemy. W ogóle czytanie książek jest o wiele ciekawszą zabawą niż sztuczne czytanki w podręcznikach, które wcale nie są życiowe. W każdym razie dla mnie osobiście proste czytanki w książce są tylko na potrzeby wprowadzenia do nowego działu gramatycznego. Ale nie mają kompletnie nic do zaoferowania, jeśli chodzi o treść.

Kiedy zacząć czytać książki w języku, którego się uczymy? Niestety nie ma konkretnej granicy. Jak dla mnie, najwcześniej jak się da. Oczywiście po pierwszym semestrze nauki języka nie zaczniemy czytać w oryginale Dantego czy Boccaccio. Ale nawet, jeśli nie rozumiemy ¾ tekstu to warto (na początku), chociaż opatrzyć się z ciągłym tekstem tylko w języku obcym. I nie ma się co zniechęcać do czytania „bo nic nie rozumiem”. Spokojnie, nie od razu Rzym zbudowano.

Obok pytania „kiedy?”, trzeba od razu zapytać „co?” czytać. Na początku swojej przygody z językiem obcym warto zajrzeć do lektury lekkiej i łatwej oraz dostosowanej mniej więcej do naszego poziomu. Najlepiej będzie jednak, kiedy stopień trudności książki będzie ciut wyższy, ponieważ dzięki temu jesteśmy w stanie czegoś się nauczyć.

Na polskim rynku dostępne są tzw. readersy, czyli uproszczone, a czasem wręcz streszczone książki, które są dostosowane do poziomów A1-A2-… Odpowiednie struktury gramatyczne, słownictwo, to wszystko dopasowane jest do poziomu na którym jesteśmy. Osobiście nie korzystałem nigdy z takiej formy literatury. Wydaje mi się ona zbyt „płaska”.

Skoro już ustaliliśmy „co?” i „kiedy?” to przejdźmy do najbardziej nas interesującego „jak?

Pozwolę sobie w tym miejscu na subiektywny opis, a mianowicie jak ja uczyłem i uczę się metodą „czytanie w oryginale”.

Il Piccolo Proncipe

Kiedy zabieram się za czytanie książki w oryginale (czy w ogóle dłuższego tekstu, np. na stronach www), staram się zrozumieć z danego fragmentu, np. rozdziału, jak najwięcej. Nigdy nie tłumaczę słowo po słowie, bo najczęściej nie ma to przełożenia na daną myśl zawartą w akapicie. Słowa tworzą pewną, określoną i zamkniętą całość, która ma wtedy sens, gdy tłumaczona jest w sposób całkowity, a nie słowo po słowie. Tak więc globalne zrozumienie tekstu. Od ogółu do szczegółu. Nie rozpraszam się żadnym wypisywaniem nieznanych mi słówek i konstrukcji gramatycznych. Nie o to chodzi, przynajmniej nie na początku. Staram się zrozumieć nieznane mi słówka z kontekstu. Kiedy zrozumiałem już tekst globalnie, zabieram się do bardziej szczegółowej analizy tekstu. Najczęściej kseruję dany rozdział albo kilka, jeśli nie są za długie. Ewentualnie drukuję, jeśli mam książkę w wersji PDF. Dlaczego? Bo od tego momentu będę do nauki wykorzystywać ołówek, długopis, kolorowy zakreślacz. Jestem przeciwnikiem pisania i mazania po książkach, dlatego też lepiej jest to robić na kserówkach. Przy okazji, tych kilka wydrukowanych stron można wziąć ze sobą do autobusu, pociągu i w czasie drogi zakreślać, robić notatki. Nie musimy przy okazji dźwigać książki ze sobą. Choć dla mnie osobiście to słodki ciężar.

Mały Książę

Ale do rzeczy. Tu są dwa sposoby. Pierwszy polega na tym, że czytam tekst raz jeszcze, ale tym razem podkreślam słowa lub całe frazy, których nie znam bądź takie, których znaczenie wydaje mi się, że znam. Podkreślone słówka/frazy wypisuję na osobną kartkę i tłumaczę. Przy tłumaczeniu automatycznie człowiek się uczy. Czasami, ale bardzo rzadko, niektóre słówka, które nie chcą wejść do głowy, tłumaczę na marginesie strony. Jest to jednak wersja ostateczna, bo nagle może okazać się, że mamy w ten sposób przetłumaczoną całą książkę, a przecież nie o to chodzi.

Drugi sposób to zakreślenie wszystkich dobrze znanych mi słów. Dzięki temu robię odsiew tego, co już na pewno znam i nie muszę dodatkowo tłumaczyć. To powoduje też, że kiedy czytam tekst po raz kolejny, jestem w stanie „odgadnąć” znaczenie nieznanych mi słów z kontekstu.

Kiedy już zapamiętam przetłumaczone słowa, wracam do rozdziału książki i czytam go raz jeszcze, ale tym razem rozumiejąc go już nie tylko globalnie, ale bardziej szczegółowo. W ten sposób czytam całą książkę. Wiem, wiem. Bardzo mozolne, ale w końcu książka traktowana jest jako materiał do nauki. Inaczej jest, kiedy znamy już język na tyle, że bezproblemowo otwieramy knigę i oddajemy się lekturze bez reszty i całych tych „przeszkadzajek” w postaci ołówków i słowników.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też czytanie książki w dwóch językach, czyli po polsku i w języku, którego się uczymy. Proponuję najpierw przeczytać książkę w języku obcym, a później po polsku. Zauważymy wtedy, porównując krótkie fragmenty, że różnią się od siebie, a my przetłumaczylibyśmy to zupełnie inaczej. Ten sposób sprawdza się jednak w momencie gdy mamy trochę lepszą biegłość językową.

Federico Moccia

Kolejnym istotnym elementem tej metody jest czytanie na głos. Po co? Może to banalne, ale po to aby oswoić się ze swoim głosem, który wybrzmiewa w języku obcym. Czytanie pomaga nam w przełamaniu bariery strachu w mówieniu w danym języku.

Powyższa metoda nie jest odkrywcza i jest powszechnie znana. Niemniej jednak jest godna uwagi ze względu na swoją prostotę i łatwość przyswojenia wiedzy z danego języka. Dodatkowo, czytając książkę w języku obcym (jakąkolwiek metodę obierzemy), mamy kontakt z żywym językiem. Nierzadko z językiem potocznym. Możemy także czytać dzieła światowej literatury w języku, którego się uczymy. Warto pamiętać, że czytanie ma sprawić nam przede wszystkim przyjemność. Nauka poprzez zabawę. Prawda stara jak świat.

O innych sposobach na naukę informacje znajdziecie jeszcze tutaj:

Francja:

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – 5 sposobów na rozgadanie ucznia do wykorzystania również we własnym zaciszu domowym
Madou en France – Moje 3 sposoby na naukę słówek

Hiszpania:

Hiszpański na luzie – Dlaczego warto uczyć się języków u polskich nauczycieli

Japonia:

Japonia-info.pl – Sposoby na naukę japońskiego

Kirgistan:

Enesaj.pl – Mało popularne języki – z czym to się je?

Litwa:

Na Litwie – 5 efektywnych sposobów na naukę języka obcego

Niemcy:

Niemiecki w Domu – Metody nauki języka

Rosja:

Dagatlumaczy.pl – blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim, Co mnie motywuje do nauki języka obcego?

Szwecja:

Szwecjoblog – O czym warto pamiętać, zaczynając naukę szwedzkiego?

Wielka Brytania:

Angielska Herbata – 7 wskazówek, jak szybciej uczyć się języków
English Tea Time – 15 zasad, które musisz wiedzieć o nauce języka
FRANG – Jak wyznaczać cele językowe?

Lingwoholik – Nauka języka w kwadrans?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

11 thoughts on “Jak czytać książki w języku obcym?

  1. „Mały Książę” to pierwsza książka, którą udało mi się przeczytać w oryginale. Do dziś mam do niej sentyment 🙂 Dużo łatwiej zaczyna się od lektury, którą znamy już w naszym ojczystym języku. Przy „nowinkach” łatwiej się zniechęcić.

    Polubienie

    1. Kupuje w księgarni językowej via net, wynajduję książki w antykwariatach albo znajomi, którzy jeżdżą do Włoch, proszeni są o jakąś książkę. Czasami w necie coś znajdę do poczytania. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s