#MuzyczneŚrody – Marco Mengoni i wspomnienie koncertu

Kiedy dowiedziałem się, że w Polsce będzie koncertować Marco Mengoni, bez dwóch zdań powiedziałem sobie „JADĘ!!!”. Koncert zaplanowano na 20 grudnia 2016 r. w warszawskiej „Stodole”. Jak obiecałem, tak zrobiłem. Sprzedaż biletów uruchomiono 17 marca o godzinie 10:00. O godzinie 10:30 bilet był już mój. Wierzcie mi, czas od marca do grudnia wlókł się niemiłosiernie. Nadszedł w końcu ten upragniony dzień.

O samym koncercie nie chcę pisać, bo chyba czasu tyle nie macie, by czytać. W kilku słowach tylko powiem, że udał się bardzo, ja straciłem głos, a w każdym razie skrzypiałem jak nienaoliwione drzwi kiedy mówiłem. Kilka fotek z koncertu poniżej.

img_20161220_203128

img_20161220_193903

img_20161220_204729

img_20161220_210058

Marco Mengoni to prawie 30-letni piosenkarz, który ma na swoim koncie m.in. trzecie miejsce na Festiwalu Piosenki Włoskiej w Sanremo w 2010 r., zwycięstwo na festiwalu w Sanremo w 2013 r., 7 miejsce w Konkursie Piosenki Eurowizji w 2013 r., który odbył się w Szwecji.

Dziś jego muzyczna propozycja, która najbardziej zapadła mi w pamięć z warszawskiego koncertu. Podczas wykonywania tej piosenki, fani podnieśli kartki, serca i co tam mieli z napisem „La Polonia ha scetlo te.” (co widać na filmiku poniżej)

Marco Mengoni „Ad Occhi Chiusi”

Marco Mengoni – tekst z luką
Marco Mengoni – klucz + tłumaczenie tekstu

Reklamy

Pierwsze urodziny bloga italia-nel-cuore

To już dzisiaj. Rok! Blog italianelcuore obchodzi swoje pierwsze urodziny. Czas, więc na małe podsumowanie.

Zanim narodził się mój blog, czytałem wiele innych blogów traktujących o Włoszech, o języku i podróżach. Szczególną moją uwagą cieszyły się Italia poza szlakiemfan page na fb, Studia-Parla-Ama fan page na fb oraz Włoskielovefan page na fb. Można powiedzieć, że to te blogi były głównie moimi przewodnikami w blogosferze. Czytałem je i tak sobie wyobrażałem jak to fajnie jest siedzieć i pisać te wszystkie notki, szukać informacji. Nigdy jednak nie pomyślałem o tym, aby może samemu spróbować coś napisać tak na poważnie. Rozterki były dość przyziemne w stylu „przecież nikt tego nie będzie czytać”. Wystartowałem z notką o książce „Rzymskie dolce vita”. Później druga notka, trzecia i czwarta i tak dotarłem do 80 wpisów, co daje średnio 6 wpisów na miesiąc.

Czytelników bloga przybywało, moje serce rosło w siłę i utwierdzałem się, że jednak warto było zacząć to robić. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez bloga, bez pisania, bez ciągłego szukania informacji. Blog to wspaniałe narzędzie do samokształcenia.

13728421_10207267870755053_6289662_o(1)Od lipca 2016 r. blog jest częścią grupy Blogi językowo-kulturowefan page na fb. To bardzo fajny projekt, który zrzesza polskich blogerów językowych i kulturowych. Dzięki temu mogłem uczestniczyć w takich wydarzeniach jak „W 80 blogów dookoła świata”, „Miesiąc języków”, czy „Blogowanie pod jemiołą”. Każdy wpis z tych akcji mieliście okazję przeczytać na blogu. Link do notek w ramach wpisów językowo-kulturowych znajdziecie TUTAJ.

Italia-nel-cuore zajmuje się nie tylko językiem włoskim, jego gramatyką i leksyką. To także wpisy dotyczące historii Włoch, historii języka włoskiego oraz łaciny, recenzje książek i dialektów. Nie brakuje także porad jak się uczyć albo jak się nie uczyć języka włoskiego czy jak prowadzić zeszyt do nauki języka włoskiego. To właśnie ta notka o zeszycie cieszyła się i nadal cieszy największą popularnością.

Marco CartaCykl #MuzyczneŚrody osiągnął sukces, i wiem, że cykl ten ma swoich fanów, dzięki czemu w jakiś sposób przyczyniam się osobiście do Waszego rozwoju w języku włoskim. To bardzo budujące. A przy okazji jest to świetny sposób na propagowanie włoskiej muzyki w Polsce. Bo włoska muzyka to nie tylko Al Bano i Romina Power i ich niezniszczalny przebój „Felicità°.

To wszystko, co mam dzisiaj i miejsce, w którym jestem jest tylko dzięki Wam. Widzę, że moja praca ma sens i jesteście Wy, Czytelnicy bloga moim motorem napędowym.

Teraz czas na podziękowania, czyli taka mała „wazelina” 😉

Aleksandra, Natalia, Magdalena – to blogowe dziewczyny, które w jakiś sposób ukształtowały mój blog. Mentorki bloga 🙂

Agnieszka – mój wieloletni nauczyciel włoskiego w szkole Laurea, o którym pisałem m. in. TUTAJ. To dzięki Agnieszce jestem w miejscu, którym jestem z moją wiedzą językową. Wiem, wiem, Agnieszka ciągle uważa, że mogę wiedzieć więcej, ale Aga spokojnie, wszystko przede mną. Niemniej jednak wiedzą językową, którą się z Wami dzielę, jest zdobyta dzięki szkole Laurea.

Marcel – mimo że to autor bloga o języku angielskim (Angielska Herbata), to jednak jest inspiracją w wielu momentach i dzięki temu jego porady dotyczące języka angielskiego mogę przenieść na grunt języka włoskiego.

Konrad, Przemek – Panowie, wielkie dzięki za wsparcie i kibicowanie, a dodatkowo dzięki Przemkowi, notki mają przecinki w miejscach, w których powinny, nie mają skrótów myślowych oraz przechodzą wnikliwą korektę. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy tylko ludźmi i nawet najlepszym zdarzają się błędy 😛

Ernest – z całego serducha dziękuję za logo bloga, które stało się już rozpoznawalne i jest integralną częścią projektu italia-nel-cuore.

grazie
Aby blog był jeszcze lepszy i rozwijał się, napiszcie w komentarzu proszę, o czym chcielibyście czytać na blogu, jaka tematyka Was interesuje? Może jakiś cykl o historii Włoch? A może więcej porad „Co? Gdzie? Kiedy? I jak?”.

grazie di cuore a tutti voi


URODZINOWY KONKURS!!!

Jak urodziny to i prezenty. Przy czym prezenty rozdawać będę ja. A dokładniej nagrody w urodzinowym konkursie. Co należy zrobić? Przede wszystkim być kreatywnym, ponieważ konkurs będzie fotograficzny. Podeślijcie na adres mailowy italia-nel-cuore@outlook.com Wasze zdjęcie w czasie, kiedy uczycie się języka włoskiego. Może to być zdjęcie przy biurku, nad książką, nad zeszytem, z książką w ręku. W każdym razie foto ma przedstawiać Was uczących się języka włoskiego. Bądźcie kreatywni.

1487753390595

Nagrodą w konkursie jest książka G. Cremonesi, P. Bellini – I come Italia, Aspetti di civilita’ italiana + CD, wyd. ELI.

Jest to książka, która dotyczy cywilizacji i kultury współczesnych Włoch na poziomie A2/B1, mogąca stanowić dodatek do każdego kursu języka włoskiego. Zawiera 20 autonomicznych rozdziałów i posiada trzyczęściową strukturę:
– podstawowe informacji na temat Włoch (położenie geograficzne, język itd…),
– informacje na temat Włoch w kontekście aspektów społecznych,
– informacje kulturowe oraz dotyczące aktualności.
Książka posiada dużą ilość autentycznych materiałów (w tym fragmenty książek, piosenek, wywiadów i artykułów prasowych). W każdym z rozdziałów oprócz prezentacji danego zagadnienia znajdują się również ćwiczenia ułatwiające i sprawdzające zrozumienie i zapamiętanie podanych informacji, jak również zachęcające do dyskusji z innymi osobami. Dodatkowo książka zawiera ćwiczenia opracowane pod kątem wymogów CILS 2. Załączona płyta CD audio zawiera nagrania zaprezentowanych tekstów, dodatkowe materiały audio niewyszczególnione w książce, jak również ćwiczenia na rozumienie ze słuchu i mówienie.

Regulamin konkursu:
1. Zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na Facebooku.
2. Zadaniem konkursowym jest zrobienie fotografii przedstawiającą osobę w trakcie nauki języka włoskiego i wysłanie fotografii na adres e-mail: italia-nel-cuore@outlook.com
3
. Do fotografii należy wysłać zgodę na publikację zdjęcia w razie wygranej.
4. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jest autor niniejszego bloga.
5. Konkurs trwa od dzisiaj (22 lutego 2017 r.) do środy 8 marca 2017 r. do godziny 23:59.
6. Nagroda zostanie przyznana przez organizatora konkursu.
7. Nagrodą w konkursie jest książka: G. Cremonesi, P. Bellini – I come Italia, Aspetti di civilita’ italiana + CD, wyd. ELI”.
8. Wynik konkursu zostanie opublikowany 9 marca 2017 r. pod regulaminem konkursu.
9. Autor zwycięskiej fotografii zostanie poproszony o podanie adresu, na który będzie przesłana nagroda.
10. Nagroda zostanie wysłana listem poleconym, priorytetowym po 9 marca 2017 r. na adres wskazany przez zwycięzcę.

WYNIK KONKURSU

Bardzo dziękuję za udział w urodzinowym konkursie. Nadesłaliście kilkanaście fotografii, z których wybrać jedną jedyną było bardzo ciężko.

Zwycięzcą urodzinowego konkursu zostaje Agnieszka Budzyńska, która otrzymuje książkę „I come Italia”.

Wyróżnienie i nagrodę niespodziankę zdobywa praca, którą nadesłała Joanna Kim

Obie Panie proszę o przesłanie na adres mailowy
italia-nel-cuore@outlook.com
adresów na które będę mógł przesłać nagrody.

 

Zapisz

Jak NIE uczyć się języka włoskiego…

Poniższe porady będą przydatne głównie do nauki języka włoskiego, ale mają one zastosowanie także w nauce każdego innego języka obcego.

Wyobraź sobie taką sytuację. Jedziesz do Włoch (bądź jakiegokolwiek innego kraju, omijaj jednak San Escobar). Zakochujesz się w języku włoskim. Wracasz i rozpoczynasz naukę tego języka. Kupujesz milion repetytoriów leksykalnych, gramatycznych, z płytą, bez płyty, z kasetą czy bez. Wchodzisz jednak w Internet i w wyszukiwarce Google wpisujesz frazę „jak uczyć się języka włoskiego”… i co wyskakuje?

Jak uczyć się języka włoskiego:
– w domu

– w samodzielnie
– najlepiej
– najszybciej
– najkrócej

Dodatkowo znajdziesz 1000 porad jak osiągnąć najszybciej efekty, milion porad jak zacząć mówić, 3 zasady jak się uczyć, 7 porad dla samouków oraz porady błyskawicznej nauki języka włoskiego. Ile ludzi, tyle porad, każda inna i szczerze mówiąc można dostać tylko zawrotu głowy. Do tego poradnikowego zawrotu głowy dorzucę jeszcze kilka swoich, ale… jak NIE uczyć się języka włoskiego. Tak, dobrze czytasz. Jak tego nie robić, a więc jakich błędów unikać i nie popełniać na samym początku jak i w trakcie nauki.

„WŁOSKIEGO MOŻNA NAUCZYĆ SIĘ W 30 DNI”

Tak, a słonia da się nauczyć tańczyć na porcelanowej filiżance. Nie ma mowy. Nie, nie i jeszcze raz nie. Dostaję ataku alergii, kiedy w zasięgu moich oczu jest książka „Włoski w miesiąc”, „Włoski w 30 dni”. Powtórzę się… NIE! W 30 dni możemy opanować…nie, w zasadzie nic. No dobra, może oprócz odmiany kilka czasowników oraz nauczenia się rzeczowników z rodzajnikami. Będziesz w stanie się przedstawić i w zasadzie tyle. To nawet nie podstawy podstaw. Oczywiście to są moje założenia, z którymi możesz się nie zgadzać, wejść ze mną w polemikę oraz przedstawić własne zdanie, że jednak się da. Od razu mówię, nie da się nauczyć języka w 30 dni. No chyba, że będzie to nauka po 10 h dziennie, bez przerwy. Ale i tak po 30 dniach będziesz mieć tylko skołatane serce od zbyt dużej ilości kawy 😀

Oczywiście zakładam, że te 30 dni należy traktować w przenośni. Niemniej jednak, aby osiągnąć poziom A2, należy odbyć 180-200 h nauki. Ale czy poziom A2 mówi o tym, że nauczyliśmy się już języka? Ano nie. To jedynie solidne podstawy do dalszej żmudnej pracy.

„POUCZĘ SIĘ DZIŚ ALBO PO JUTRZE, A MOŻE ZA TYDZIEŃ”
GRZECHY NIEREGULARNEJ NAUKI

Ileż to osób cierpi na prokrastynację 😀 czyli na (nazwijmy to kolowialnie) „nie chcę mi się, zrobię to później”. To jeden z kardynalnych błędów, którego nie powinieneś popełniać nigdy, na żadnym etapie nauki języka włoskiego. Nieregularna nauka nie zmusza nas do myślenia, ciągle odświeżamy tę samą partię materiału, ciągle zaczynamy od tego samego punktu. Nie ma mowy o skupieniu się. Jedynym efektem, jaki osiągniesz, to zniechęcenie, brak motywacji i przerwanie nauki w ogóle. To trochę porównywalne z wykupionym karnetem na siłownię. „Skoro już kupiłem, to chodzę raz na tydzień, czasami dwa razy w miesiącu albo nie chodzę w ogóle.”  Tym sposobem efektów nigdy nie osiągniesz.

„SKUPIĘ SIĘ TYLKO NA GRAMATYCE”

Słownik języka polskiego definiuje gramatykę, jako zbiór reguł opisujących system języka. Oznacza to, że gramatyka ubiera cały język w pewne reguły, zasady i porządkuje go. Bez gramatyki ani rusz. To dzięki niej my, ludzie jesteśmy doskonale rozumiani przez odbiorców oraz rozumiemy innych. Jest jednak pewne „ALE”. Nie możesz skupić się tylko i wyłącznie na nauce gramatyki, pomijając jednoczesną naukę słownictwa. Jak napisałem wyżej, gramatyka ubiera cały język w pewne reguły, a z czego składa się język jak nie właśnie ze słów. Językoznawcy napiszą, że nie ze słów, ale ze zbioru znaków, zbudowanych z fonemów, tj. morfemów, wyrazów i stałych zwrotów i wyrażeń. To prawda, ale nie o to tu teraz chodzi. Podsumowując, samą gramatyką nie będziesz w stanie nic zdziałać, jeśli nie będziesz uczyć się jednocześnie słownictwa. O potrzebie nauki gramatyki (wraz ze słownictwem) pisałem TUTAJ. Poza tym sama nauka gramatyki spowoduje zapewne w Tobie barierę językową. Dlaczego? Bo będziesz bał się odezwać, gdyż powiesz coś niegramatycznie i od razu będziesz uważał, że Włoch nas wyśmieje albo nie zrozumie. Albo jedno i drugie. Nic bardziej mylnego.

Niech zasady gramatyczne przechodzą w naszej głowie metamorfozę. A reguły niech stają się intuicyjnie używanym środkiem komunikacji.

„SKUPIĘ SIĘ TYLKO NA SŁOWNICTWIE”

Podobnie rzecz się ma jak przy nauce gramatyki. Nie można skupić się TYLKO na nauce słownictwa samego w sobie. Oczywiście, dobrze, że będziesz wiedzieć jak powiedzieć las, segregator, piłka do metalu, nóż, miłość i wiele innych słów. Jeśli jednak nie będziesz potrafił zbudować z tych wyrazów zdania, to na cóż Ci one. Jednak, o tym jak buduje się zdania, mówi nam…gramatyka 😉 Dlatego jedno bez drugiego nie funkcjonuje.

Innym problemem jest nauka słówek bez kontekstu. Znasz zapewne ten powielany szkolny błąd. Na kartce papieru są dwie kolumny, po lewo w języku obcym, po prawo jego tłumaczenie (albo odwrotnie, zależy, jak kto lubi i jak mu wygodnie). Nauczysz się dzięki temu mnóstwo słów. Niestety bez praktycznego zastosowania. Samo słowo bez kontekstu jest nic nieznaczącym symbolem, nazwą. Znaczenia nabiera właśnie w kontekście.

„JĘZYK WŁOSKI JEST ŁATWY BO JEST PODOBNY
DO JĘZYKA POLSKIEGO”

Z powyższą opinią spotkałem się nie raz i nie dwa, a nawet i nie trzy razy. Czy język polski jest łatwy? Zapytaj obcokrajowca o język polski i każ mu powiedzieć „chrząszcz brzmi w trzcinie” albo „stół z powyłamywanymi nogami”. Polegnie. Język włoski nie jest podobny do języka polskiego. Gramatyka też nie jest specjalnie podobna. Owszem, zadawanie pytań w języku włoskim jest poprzez intonację jak w języku polski, a nie poprzez inwersję, jak np. w języku niemieckim. Nie pozwala to jednak stwierdzić, że to podobne do siebie języki. W języku włoskim nie mamy znanych nam z języka polskiego, gramatycznych przypadków, są za to przyimki, które w jakiś sposób określają je. W języku włoskim mamy za to tryb łączący, czyli congiuntivo, a tego zaś nie mamy w języku polskim. Nastawienie na samym początku nauki, że „ogarnę język włoski, bo jest podobny do ojczystego” jest kolejnym kardynalnym błędem.

„MAM JEDEN PODRĘCZNIK I TO MI WYSTARCZY”

No nie wystarczy. Zapewniam, że nie. Z zasady w podręcznikach jest zarysowana pewna partia, część materiału. Zjawiska gramatyczne są tylko zaakcentowane, na pewne struktury jest przeznaczonych np. tylko 5 ćwiczeń. Tak, słownie pięć. Czy robiąc 5 ćwiczeń na passato prossimo, czy nie daj Boże na następstwo czasów (na to może poświęcone być więcej ćwiczeń, np. 8 😀 ), porządnie przećwiczysz te elementy gramatyki? Dlatego też trzymanie się kurczowo tylko jednego podręcznika niestety nie gwarantuje sukcesu. Poza tym każdy podręcznik tłumaczy te same zagadnienia w różny sposób, podając różne przykłady. Zaglądaj więc do różnych książek, podręczników, repetytoriów tak polskojęzycznych jak i włoskojęzycznych. Dzięki temu łatwiej będzie Ci zrozumieć trudniejsze partie materiału. Ale pamiętaj, że to nie liczba ale jakość książek stanowi o ich wartości.


Porad jak nie uczyć się języka włoskiego jest z pewnością więcej i gdybym tak przysiadł i szczegółowo wypisał to z pewnością zniechęciłbym Cię do nauki języka. Okazałoby się, że jest więcej porad, czego nie robić, niż samych porad, co robić, aby nauka była efektywniejsza. Niemniej jednak, jeśli będziesz starać się unikać powyższych błędów, złych założeń przy nauce języka, z pewnością będzie Ci łatwiej uczyć się. Nie gwarantuję sukcesu, bo sukces możecie osiągnąć tylko i wyłącznie własną sumienną pracą. Ale z pewnością poprawisz jakość swojej nauki i ustrzeżesz się złych nawyków.

 

Antyczne walentynki, czyli Luperkalia.

14 lutego świat cywilizacji zachodniej obchodził dzień zakochanych, czyli popularne walentynki. Pierwowzorem tego święta prawdopodobnie są Luperkalia, czyli dawne rzymskie święto religijne, które ustanowił Euandros (Ewander gr. Εὔανδρος Euandros, łac. Evander, Euander). Euandros był synem Hermesa i Karmenty lub Echemosa i Timandry. To on założył osadę zwaną Pallantium lub Palatium (Palatyn) w miejscu gdzie miało powstać Wieczne Miast, czyli Rzym. Obchodzone były 15 lutego.

faunFaun

Luperkalia to święto poświęcone pierwotnie Faunowi Luperkusowi, który w italskiej mitologii był wilczym bóstwem, opiekunem pasterzy, którzy chronili swoje stada przed wilkami. Jego siedzibą była jaskinia Luperkal, z którą związana jest legenda o bliźniakach Remusie i Romulusie. To właśnie w niej, wilczyca miała wykarmić i wychować braci.

lupaWilczyca Kapitolińska

Uroczystości związane z Luperkaliami obchodzono w jaskini. Składano ofiary z psa, kozy i kozła. „Kapłan znaczył krwią czoła wszystkich uczestników uroczystości. Ślady zmywano wełną namoczoną w mleku. W tym czasie osoba, której usuwano ślady obrzędu, musiała wybuchnąć śmiechem.*” Kapłani odziani w owe kozie skóry, chodzili wokół wzgórza Palatynu i uderzali przechodniów rzemieniami, które zrobione były z wcześniej zabitych w ofierze zwierząt. Uderzenie bezdzietnej kobiety miało gwarantować płodność, innych zaś uderzenie rzemieniami oczyszczało (powiedzielibyśmy dzisiaj) z grzechów.

Luperkalia zniósł papież Gelazy I, ustanawiając w ich miejsce Święto Oczyszczenia Maryi, (dziś jest to  Święto Ofiarowania Pańskiego).

Ciekawym jest to, że „prawdopodobnie od słowa lupus, czyli wilk, pochodzą Luperkalia. Ale uwaga, łacińska lupa po łacinie to nie tylko wilczyca, ale i słowo prostytutka. Stąd lupanar, czyli przestarzałe określenie domu publicznego*.”

 

* cytaty pochodzą z artykułu z serwisu Wici.Info
źródło zdjęć: internet

Zapisz

#MuzyczneŚrody – Sanremo 2017 – Francesco Gabbani

Sanremo 2017 dobiegło końca. Emocji było co nie miara. 5 wieczorów-nocy prześpiewane i wysłuchane. Co prawda wiem, że niektórym moim bliskim festiwal w Sanremo będzie kojarzyć się jedynie z niekończącymi się reklamami, ale wierzę, że jednak jakakolwiek piosenka zapadła im w pamięć. W każdym razie mnie Sanremo 2017 kojarzyć się będzie z fajnymi emocjami (jak co roku).

gabbani-1

Sobotni finał obejrzało 58,4% włoskiej widowni. Dodatkowo festiwal za pośrednictwem internetu oglądali widzowie rozsiani po całym świecie. Triumfował Francesco Gabbani, piosenkarz, który rok temu na festiwalu w Sanremo wygrał „Nuove Proposte” z piosenką „Amen„. W tym roku zaśpiewał (i zatańczył 😉 ) piosenkę „Occidenatli’s Karma„. Żywiołowa, wyróżniająca się na tle pozostałych, została doceniona. Dzięki swojej wygranej, Francesco dostał prawo reprezentowania Włoch w Konkursie Piosenki Eurowizji, który odbędzie się w maju w Kijowie.

Zatem cykl #MuzyczneŚrody gości dziś zwycięzcę z Sanremo, Francesco Gabbaniego.

Francesco Gabbani – tekst piosenki
Francesco Gabbani – klucz do piosenki

Zapisz

O miłości po włosku…

Dzień 14 lutego od kilkunastu lat kojarzy się Polakom ze świętem zakochanych, czyli popularne walentynki (la festa di san Valentino). Od zarania dziejów, zakochani wyznawali sobie miłość na miliardy sposobów. Najpopularniejszym obok poezji, jest z pewnością wyznanie miłosne poprzez piosenkę. Jeśli jest to jeszcze piosenka śpiewana w języku włoskim to już szczyt szczytów miłosnych uniesień.

O miłości po włosku śpiewają wykonawcy dziesięciu utworów, które chcę Wam polecić w tym zakochanym dniu. Już sam język włoski sprawia, że wszystko brzmi pięknie. Słowa o miłości brzmią szczególnie pięknie.

Tak na marginesie. Stolica Włoch to Rzym, po włosku Roma. Jeśli przeczytamy ten wyraz od końca to wyjdzie nam…Amor. To jeszcze bardziej pokazuje, że Włochy, Rzym i Miłość to niemalże synonim 🙂

roma-amor

Umberto Tozzi „Ti Amo”

 

Paolo Meneguzzi „Guardami Negli Occhi”

 

Il Volo „Grande Amore”

 

NEK con Laura Pausini „Sei Solo Tu”

 

Francesca Michielin „L’amore Esiste”

 

Raffaella Carrà „Innamorata”

 

Gigliola Cinquetti „Non Ho L’Età”

 

Al Bano & Romina Power „L’Amore È

 

Sugarfree  „Scusa ma ti chiamo amore”

 

Marco Carta „Splendida Ostinazione”

TUTAJ znajdziecie wszystkie powyższe piosenki w playliście na YouTube italia-nel-cuore. Zapraszam do subskrybowania. Znajdziecie tam wiele przydatnych linków, kanałów i piosenek. To wszystko po włosku, aby lepiej się uczyło.

A jakie Wy znacie i lubicie piosenki o miłości po włosku? Podzielcie się ze mną w komentarzu.

Zapisz

5 ulubionych książek z Włochami w tle…

Porywam się z motyką na Słońce. Tak! Na Słońce. Wybrać 5 książek z Włochami w tle, graniczy z cudem. W gąszczu książek, jakie mam w domu, a mam ich naprawdę dużo, część z nich jest związana z Włochami. Są to książki o historii Włoch, biografie cesarzy rzymskich, powieści, opowiadania i czytadła.

1486734378955

Książki z Włochami w tle mają najczęściej pewną ustaloną formułę. Aby książka była chwytliwa, musi być nieszczęśliwa kobieta. Może być porzucona przez męża, wdowa albo singielka, która ma dosyć samotnego życia. Obowiązkowo musi mieć jakąś życzliwą jej przyjaciółkę. Dodatkowo mile widziane są też pieniądze, za które będzie mogła wyjechać do Włoch, a tam dodatkowo będzie mogła wynająć pokój, apartament albo nawet kupić stary dom, który wyremontuje z pomocą swoich nowych włoskich przyjaciół, których pozna w tajemniczych okolicznościach. Ewentualnie może go dostać w spadku, bo nagle okazuje się, że jej wujek, babcia, ciotka, ojciec czy inna dziesiąta woda po kisielu, była Włochem, Włoszką i to właśnie jej przypadł spadek. Kiedy już wyremontuje dom, będzie w nim mieszkać szczęśliwa, otoczona przyjaciółmi, dobrym jedzeniem oraz miłością życia, którą pozna na jakiejś imprezie u swojej „psiapsiółki”, którą także pozna nie wiadomo, w jaki sposób. To wszystko oczywiście musi dziać się w…Toskanii. Nie ma innej opcji. Tylko Toskania.

Owszem, trochę ironizuję. Patrząc obiektywnie, tak to mniej więcej wygląda w większości tego typu książek. Oczywiście nie uważam takiej fabuły za coś złego.

Moje ulubione książki z Włochami w tle są trochę inne niż zarysowana fabuła powyżej. Choć nie ukrywam, znajdzie się też jedna dotycząca Toskanii. No nie da się od tego uciec. Od niej też zaczniemy. Gotowi na spotkanie z pięcioma książkami z Włochami w tle?

Imogen Edwards-Jones „Toskania dla początkujących”

1486731600946

Kiedy znalazłem ją wśród tysiąca książek w księgarni i przeczytałem opis na okładce, pomyślałem, że to pozycja dla mnie. Jechałem akurat do Warszawy, więc pomyślałem, że będzie to łatwa i przyjemna lektura na podróż. Czy tak było? W zasadzie tak.

Główna bohaterka, Belinda postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie. Nie zaskoczę Was, jeśli napiszę, że nowe życie chce rozpocząć w słonecznej Italii. Tak też się dzieje. Belinda buduje swoje życie od początku. Poznaje nowych przyjaciół, otwiera mały, przytulny hotelik. Żyć nie umierać. Niestety ten spokój burzą różne perypetie i wrogo nastawiona konkurencja. Pomyślicie, biedna Belinda. Nic bardziej mylnego. Główna bohaterka niestety nie emanuje sympatią. Jest szorstka i zarozumiała. Jej córka, Mary, nastoletnia dziewczyna zachowuje się trochę jak piesek spuszczony z łańcucha. Jest infantylna i nie wie za bardzo, na czym polega życie.

Zapytacie dlaczego ta książka znalazła się w tym zestawieniu? Otóż dlatego, że opisy toskańskiego krajobrazu, przepisy na pyszne toskańskie dania oraz mimo wszystko klimat tamtych stron, przyciąga. Czuć powiew ciepłego powietrza, pachnącego oliwkami. Chciałoby się spędzić tam wakacje i zajadać te wszystkie pyszności, o których wspomina autor książki.

Diego Galdino „Pierwsza kawa o poranku”

1486731661576Przed otwarciem baru właściciel czyści ekspres, sprawdza ciśnienie i zaparza pierwszą kawę, którą wylewa. Następnie przygotowuje kawę dla siebie. Pierwsza poranna kawa jest dla baristy. Zawsze.”

Ten cytat wystarczył mi, aby zakochać się w tej książce. To takie colpo di fulmine (miłość od pierwszego wejrzenia). Jeśli do tego dołożymy zapach kawy, młodego baristę i Rzym to może mam wyjść mieszanka wybuchowa. Eksplozja w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Eksplozja miłości, zauroczenia i nutka nieśmiałości w momencie, kiedy w kawiarni u Massimo pojawia się piękna, tajemnicza, zielonooka Francuzka, Genevieve, która zamawia filiżankę herbaty różanej.

Jeśli jesteście fanami kawy, koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Ona cała pachnie kawą. Dodatkowo można się dowiedzieć z niej jak przygotować różne rodzaje kawy, jak celebrować tę chwilę, kiedy kofeina łączy się z naszymi kubkami smakowymi.

Tajemnicza Francuzka, zakochany barista (najprawdopodobniej alter ego pisarza), zapach kawy. Cóż trzeba więcej…

Martin Zöller „Rzymskie zauroczenie”

1486731756294

Po raz kolejny kawa, Rzym i miłość. To nic. Tym razem jednak okrywanie Wiecznego Miasta przypadło Martinowi, blond Niemcowi, który dzięki temu, wyróżnia się spośród tłumu.

Kiedy Martin dostaje propozycje pracy w Rzymie (jest dziennikarzem), nie zastanawia się ani chwili. Pakuje walizki i wyrusza w podróż swojego życia. Jak na Niemca przystało, jest porządny, ułożony. Odrung muss sein! Czy chaotyczny Rzym przypadnie mu do gustu? Tak. Jednak nie bez serii wpadek i dziwnych zabawnych przygód.

Książka jest zdecydowanie dla ludzi, którzy chcą zatracić się, czytając. Doskonała pozycja dla wielbicieli Włoch, ale nie tylko. Kto lubi chwilę wytchnienia, ceni sobie odrobinę spokoju, to znajdzie to w tej książce. Dodatkowym atutem pozycji są wstawki włoskich wyrazów w dialogach, co jeszcze bardziej potęguje włoski klimat.

Mario Puzo „Rodzina Borgiów”

1486731540918

Puzo to klasyk włoskiej prozy. Rodzina Borgiów zasługuje na szczególną uwagę z kilku powodów. Opisuje czasy, kiedy nie było Włoch na mapie politycznej Europy. Był to czas zlepku państewek włoskich, które każde z osobna się zwalczały. Opowiada o czasach papieża Aleksandra VI i jego rodzinie. Rzeczywistość przeplata się z fikcją. Niemniej jednak w książce występuje bardzo dużo historycznych postaci takich jak np. Niccolò Machiavelli czy oczywiście dzieci samego papieża (Lukrecja, Cesare, Joffre). Tak, ten papież miał dzieci.

Aleksander VI, który, zanim został papieżem, nazywał się Rodrigo Borgia. Wierzy silnie w swoją nieomylność, dlatego też grzeszy ile popadnie. Puzo ukazuje Borgiów jako pierwszą mafijną rodzinę. Przed osiągnięciem własnych celów nie zawahają się użyć podstępu, szantażu, nie mówiąc już nawet o zadawaniu śmierci.

Praca nad książką zajęła autorowi ponad 20 lat. Nie zdążył jej ukończyć. Po jego śmierci zrobiła to jego przyjaciółka, Carol Gino.

Jeśli ktoś interesuje się historią oraz polityką na najwyższych szczeblach to książka ta spełni jego oczekiwania. Moje spełniła w całości.

Mary Beard „SPQR. Historia starożytnego Rzymu”

1486731714438

W swoim studenckim życiu (studiowałem historię) przeczytałem nie jedna i nie dwie, a całą masę książek dotyczących historii starożytnego Rzymu. „Biblią” dla studentów I roku historii była (i chyba nadal jest) „Historia starożytnego Rzymu”, której autorką jest Maria Jaczynowska. Nie ukrywam, że trzeba było znać tę książkę niemalże na pamięć, jeśli myślało się o dobrze zdanym egzaminie z historii starożytnej. Dlatego tez ucieszyłem się, kiedy w księgarni mój wzrok przykuła pozycja brytyjskiej filolog klasycznej Mary Beard. Jest ona znaną i cenioną znawczynią świata antycznego, szczególnie antycznego Rzymu. Jej programy dotyczące życia codziennego Rzymian ogląda się z wielkim zainteresowaniem. Nie inaczej jest z książką. Wkręca się w umysł od pierwszych kart. Nie jest to historia przeładowana treścią, wojnami i datami oraz całą masą nazwisk. Oczywiście nie unikniemy tego, bo w końcu to książka o historii, ale nie jest to typowy podręcznik akademicki. Zresztą ona w ogóle podręcznikiem nie jest. Dzięki temu jest ona przeznaczona dla szerszego grona odbiorców. Kto interesuje się Włochami, powinien ją koniecznie przeczytać. Dlaczego? Dlatego, że dzięki temu będzie miał solidne podstawy historii Włoch. Czytelnik dowie się, jak powstał Rzym, dlaczego stał się militarną potęgą i postrachem całego ówczesnego świata. Historia przeplata się także z historią społeczną i życiem codziennym. Ważne są dla niej także problemy z kanalizacją, niewolnictwo, spory migracyjne i religia. To wszystko znajdziecie w tej książce.

Zaskoczyło mnie tylko zakończenie. Spokojnie, mogę napisać to, bo spoiler nie będzie. Otóż książka kończy się na roku w 212. Wtedy to cesarz Karakalla wydał edykt (Constitutio Antoniniana), który przyznawał prawa obywateli wszystkim mieszkańcom Imperium Rzymskiego.

A to jeden z jej filmów…

Czekam na Wasze komentarze z tytułami książek, które przenoszą Was do słonecznej Italii.

 

Zapisz