#matura2018 (8) pronomi indefiniti – qualche i alcuni – co? jak? gdzie? kiedy?

Porządkując ostatnio notatki po całym roku szkolnym i po przygotowaniach do matury, natknąłem się na kilkanaście małych karteczek, na których są wypisane krótkie acz treściwe rzeczy. Nie wiem czy to miały być ściągi czy ich tworzeniu przyświecał inny cel, w każdym razie postanowiłem od czasu do czasu podzielić się z wami tymi krótkimi informacjami. Są to w głównej mierze gramatyczne rzeczy.

Na pierwszy ogień idą przymiotniki nieokreślone qualche i alcuni.

qualchejakiś, pewien, parę, kilka
alcunikilku, kilka, niektórzy

Aby użyć ich poprawnie trzeba pamiętać o dwóch podstawowych sprawach.

Pierwsza sprawa, po qualche używa się zawsze rzeczowników w liczbie pojedynczej i generalnie nic się nie zmienia.

Np.:
Hai visto qualche film recentemente? > Czy widziałeś ostatnio jakiś film?
Cerco lavoro per qualche settimana. > Szukam pracy na parę tygodni.
Fra qualche ora sarà tutto finito. > Za kilka godzin będzie wszystko skończone.


Sprawa (druga) komplikuje się odrobinę przy alcuni. Po alcuni używa się rzeczowników tylko w liczbie mnogiej oraz rozróżnia się rodzaje, męski i żeński. Musimy wtedy uzgodnić końcówkę Aluni z rzeczownikiem.

Np.:
Non c’è alcuna fretta. > Nie ma żadnego pośpiechu.
L’ho visto alcuni anni fa. > Widziałem go kilka lat temu.

Odmiana: alcuno, alcuna, alcuni, alcune


Podsumowując…

vediamo  alcuni esemp> qualche esempio

alcuni giorni > qualche giorno
alcune ore > qualche ora
alcuni esempi  > qualche esempio

Ho passato la serata con alcuni miei amici. > Ho passatо la serata con qualche mio amico. > Spędziłem wieczór z kilkoma (jakimiś, paroma) moimi przyjaciółmi.

Mam nadzieję, że od teraz różnica między qualche a alcuni będzie dla Was zrozumiała.

 

Zaimki nieokreślone używane są w celach określenia osób lub rzeczy, które nie są sprecyzowane (przykładowo: ktoś, coś, dużo, jakiś, inny, itp.).

Występują one jako zaimki:

  • przymiotne,
  • rzeczowne,
  • przymiotne i rzeczowne.

Zaimki przymiotne
ogni – każdy, każda, każde, wszystkie (zaimek nieodmienny)
qualche – jakiś, kilka (zaimek nieodmienny)
qualunque – każdy, każda, każde (zaimek nieodmienny, synonim qualsiasi)
qualsiasi – każdy, każda, każde (zaimek nieodmienny, synonim qualunque)

Zaimki rzeczowne
uno, una – ktoś
qualcuno, qualcuna – ktoś
ognuno, ognuna – każdy, każda, każde
chiunque – każdy, każda, każde (zaimek nieodmienny)
qualcosa – coś
niente – nic (zaimek nieodmienny, synonim nulla)
nulla – nic (zaimek nieodmienny, synonim niente)

Zaimki przymiotne i rzeczowne
altro, altra, altri, altre – inny, inna, inni, inne
certo, certa, certi, certe – pewny, pewna, pewni, pewne
ciascuno, ciascuna – każdy, każda
molto, molta, molti, molte – dużo
nessuno, nessuna – żaden, żadna, nikt
parecchio, parecchia, parecchi, parecchie – kilka, sporo, wiele
poco, poca, poci, poce – mało
tanto, tanta, tanti, tante – dużo, bardzo dużo
troppo, troppa, troppi, troppe – za dużo
tutto, tutta, tutti, tutte – cały, cała, cali, całe, wszystko

 

GARŚĆ PLIKÓW DO TEORII I ĆWICZEŃ

Zaimki nieokreślone (teoria) wersja pdf
zaimek nieokreslony – ćwiczenia+rozwiązania (wersja pdf)

 

Reklamy

Włoskie wakacje #Bologna #SanMarino

Za nami relacja z Rzymu i Florencji. Czas na Bolonię i San Marino.
Włoskie wakacje #Roma
Włoskie wakacje #Firenze

Bolonia

Po porannych przejściach związanych z noclegiem we Florencji, mieliśmy nadzieję, że tym razem już nic się nie stanie i na spokojnie przyjedziemy do Bolonii, gdzie będzie czekać na nas wspaniały apartament. Na szczęście tak się właśnie stało. Bolonia przywitała nas ciężką pogodą. Nie, nie, nie padało na szczęście, ale było duszno, parno i wystarczyło ruszyć palcem, by oblać się potem. W końcu południe, lato i Włochy. Nie ma co narzekać. Droga do apartamentu ciągnęła się niemiłosiernie w tym skwarze. Jednak sam apartament wynagrodził nam tę męczarnię. W każdym razie mnie na pewno, ponieważ dostał mi się pokój z działającą (!) klimatyzacją. Ten fakt był zbawienny, szczególnie w nocy.

Zwiedzanie Bolonii zaczęliśmy od dwóch wież. Nic dziwnego, punkt wyjścia zwiedzania miasta. Na całe (nie)szczęście wieże były w remoncie i nie można było wejść na nie i podziwiać panoramy miasta. Ilość stopni do pokonania chyba by mnie już zabiła. Szczególnie po wejściu na kopułę bazyliki św. Piotra. Może innym razem się uda.

Co mnie zaskoczyło i przy tym bardzo zauroczyło w Bolonii to arkady. Wszędzie arkady, ciągnące się przez całe miasto, dzięki którym w deszczu czy śniegu można przejść przez miasto suchą nogą. Przy okazji nadają odpowiedni klimat temu miastu.

 

O ile w Rzymie zakochałem się w bocznych kolorowych uliczkach, pełnych ristorante, o tyle w Bolonii, zauroczyłem się nimi. Tutaj również ich nie brakowało, wąskich, kolorowych, typowo włoskich, pięknych. Mógłbym się nimi przechadzać godzinami, dniami i nocami.

Z zabytków największe wrażenie zrobiła na mnie bazylika Santo Stefano. W tym miejscu poczułem historię. Miejsce magiczne, ciche, spokojne. Sarkofagi, groby, tablice pamiątkowe. To wszystko sprawiało, że czułem się, jak bym dotykał historię. Nie, w sumie nie jak bym jej dotykał. Ja ją dotykałem. Mógłbym przechadzać się po ogrodzie godzinami, siedzieć na dziedzińcu przy arkadach, kontemplować życie, rozmyślać. Eh, przeurocze miejsce. Zapomina się tam o bożym świecie.

Jak dla mnie, Bolonia to typowo włoskie miasto, stare z piękną zabudową, z uliczkami wręcz magicznymi. Jeśli będę zastanawiać się nad miejscem, do którego chcę wrócić we Włoszech, to będzie to na pewno Rzym oraz Bolonia.

 

San Marino

Kolejnym marzeniem do spełnienia pozostawało zwiedzanie mojego ukochanego San Marino. Darzę ten kraj szczególnym sentymentem. Zwróciłem uwagę na tę najstarszą republikę świata dzięki Konkursowi Piosenki Eurowizji. O samym San Marino pisałem TUTAJ.

 

Wyruszyliśmy do San Marino (przez Rimini) z samego rana po nocnej burzy, która rozszalała się nad Bolonią. Na szczęście rozpogodziło się, co było dla nas ważne, bo dzięki temu widoki ze wzgórza sanmaryńskiego stały dla nas otworem. W Rimini napiłem się w końcu włoskiej kawy. Przepyszna. Co prawda czasu nie mieliśmy za dużo, aby delektować się jej smakiem, ale wiem jedno, dawno nie piłem tak dobrej kawy.

Kiedy wjechaliśmy do państwa San Marino, moim oczom coraz wyraźniej zaczęło ukazywać się miasto San Marino. Charakterystyczne wzgórze, które znałem tylko z pocztówek i filmów na YT. Moje serce mocniej zabiło i w sumie oczy zrobiły się mokre. Nie wiem, dlaczego, ale San Marino wydawało mi się bardzo odległe, niedostępne i miałem wrażenie, że nigdy tam nie pojadę. Wiem, wiem, to tylko San Marino, ale ja sobie jakoś mocno wyidealizowałem to miejsce. Wymarzyłem. I spełniłem te marzenia.

Co mnie zaskoczyło w San Marino to wszędobylskość Polaków i Rosjan. Na każdym kroku można było usłyszeć język polski. Pomijam już turystów, bo w końcu można przecież po świecie jeździć. Zaskoczenie jednak było duże tym, że w sklepach mówiono łamaną, a nawet czasami bardzo poprawną polszczyzną. Nie wiem skąd ta polskość w tym miejscu. Nawet w jednym miejscu stał „potykacz” przed sklepem napisany po polsku zachęcający do skosztowania kieliszeczka limoncello za jedyne 1 euro. Zresztą pan sprzedawca doskonale mówił po polsku.

Samo miasto zachwyca. Zachwyca porządkiem, ładem, starymi kamieniczkami, pięknymi budowlami, Palazzo Pubblico zrobiło na mnie wrażenie. Wrażenie, ponieważ stałem na placu przed Palazzo i patrzyłem na budynek, który był moim marzeniem, by zobaczyć. Oto ja, biedny, mały człowieczek stoję przed nim. Emocje, emocje, emocje.

Podsumowując całą wycieczkę do Włoch, moją pierwszą, wymarzoną mogę powiedzieć, że spełniłem swoje marzenia. Jestem mega przeszczęśliwy, że mogłem tam być, pojechać, rozmawiać z ludźmi (po włosku rzecz jasna), że mogłem zobaczyć na własne oczy wiele rzeczy, o których uczyłem się na studiach. Zdaję sobie sprawę, że ludzie do Włoch jeździli, jeżdżą i jeździć będą i to nic nadzwyczajnego. Dla mnie jednak była to podróż życia, podróż, o której myślałem latami. Wiecie co? Na prawdę, fajnie jest spełniać marzenia.

Zapisz

Zapisz