Wygraj numer specjalny „Italia mi piace. Roma”. Fejsbukowy konkurs.

Jeśli uczysz się języka włoskiego, zapewne jest Ci znany kwartalnik „Italia mi piace„. Wydawnictwo rozpieściło ostatnio swoich czytelników wypuszczając na rynek numer specjalny, poświęcony w całości Wiecznemu Miastu.

Niebawem na blogu ukaże się recenzja numeru specjalnego. Jednak jeśli jesteś ciekawy co w nim jest, a jeszcze nie zakupiłeś go, możesz go wygrać już dziś. No może 1 sierpnia, bo wtedy będzie ogłoszony zwycięzca.

Oprócz samego wydania specjalnego poświęconego Rzymowi, wygrać można także najnowszy numer „Italia mi piace” Nr 15/2017 oraz bransoletę w kolorach włoskiej flagi.

Co należy zrobić aby wziąć udział w konkursie i wygrać? Wystarczy mieć konto na facebooku i być kreatywnym. Szczegóły poniżej w regulaminie konkursu:

Regulamin konkursu:
1. Zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na Facebooku (nie jest to jednak warunek wzięcia udziału w konkursie).
2. Zadaniem konkursowym jest wstawienie w komentarzu pod głównym foto na fan page na facebooku (nie w komentarzu na blogu!) swojej kreatywnej pracy, która ukazuje naukę języka włoskiego, może to być zdjęcie bądź film.
3. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jest autor niniejszego bloga.
4. Konkurs trwa od dzisiaj (26 lipca 2017 r.) do poniedziałku 31 lipca 2017 r. do godziny 23:59.
5. Laureatem konkursu zostanie osoba, która zbierze najwięcej polubień swojego komentarza, tzw. „lajków”.
6. Nagrodą w konkursie jest: najnowszy numer „Italia mi piace15/2017; numer specjalny kwartalnika „Italia mi piace. Roma1/2017; bransoleta w kolorach włoskiej flagi (prosto z Bolonii).
7. Wynik konkursu zostanie opublikowany 1 sierpnia 2017 r. r. pod głównym zdjęciem konkursowym w poście w komentarzu
8. Autor zwycięskiego komentarza zostanie poproszony o podanie adresu na który będzie przesłana nagroda.
9. Nagroda zostanie wysłana po 2 sierpnia 2017r., a nie później niż 4 sierpnia 2017 r. na adres wskazany przez zwycięzcę.

Informacje o konkursie na fan page na fb znajdziesz bezpośrednio –> TUTAJ

 

Reklamy

Historia ludzkości po włosku #1

Uczący się języka obcego, najczęściej, jeśli nie zawsze, skupiają się na słownictwie typu pogoda, przywitanie, czas wolny i wszystko to, co podają książki do nauki języka. Jest to oczywiście zrozumiałe. Jednak mało kto sięga po słownictwo specjalistyczne jakiejś danej dziedziny, co także jest zrozumiałe. Najczęściej jest ono potrzebne tłumaczom bądź osobom, które zajmują się daną profesją. Ale dlaczego by nie potraktować słownictwa nie tyle utylitarnie, ile na zasadzie ciekawostki. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy może się nam ono przydać, a najczęściej przydaje się w najmniej dla nas spodziewanym momencie.


https://www.tes.com/lessons/BHbKeyaAV-RtYg/la-preistoria

Jak wiecie (a jak nie wiecie, to się właśnie dowiadujecie – zapraszam na wpis O MNIE), że jestem absolwentem historii, o czym pisałem już kilka razy. Zatem historia i wszystko, co z nią związane jest bliskie mojemu sercu. Tylko jak się ma to do nauki języka włoskiego? Już tłumaczę. Ogólnie rzecz biorąc, kiedy uczymy się języka obcego to najlepiej rozwijać go na materiałach, które ogólnie nas interesują. Dlatego dobrze byłoby, gdyby (‘dobrze byłoby, gdyby’ – a po włosku jedno słowo ‘magari’) np. zainteresowani medycyną, żeby czytali pewne publikacje medyczne po włosku. Będę dalej trzymać się dalej języka włoskiego, choć to porada bardzo uniwersalna. Pasjonaci historii niech czytają książki historyczne i o historii po włosku, i tak dalej. To bardzo ułatwia naukę języka, bo łączymy przyjemne z pożytecznym. Wierzcie mi, że to działa.

Do rzeczy…

Zainteresowani Włochami czy językiem włoskim, prędzej czy później otrą się o historię antycznego Rzymu. Nie ma mowy, by to pominąć. Jednak zanim antyczny Rzym powstał, to musiała powstać ludzkość. I właśnie dziś proponuję Wam wycieczkę po słownictwie związanym z prehistorią. Potraktujcie to, proszę, jako ciekawostkę. Jeśli zapamiętacie to super. Może kiedyś będziecie oglądać jakiś film z przyjaciółmi i padną takie słowa, frazy czy jakaś scena. Zabłyśniecie wtedy, że wiecie, o co chodzi.

W prehistorii rozróżniamy trzy fazy (le tre fasi della preistoria):

  • paleolit (il paleolitico)
  • mezolit (il mesolitico)
  • neolit (il neolitico)

W powyższych fazach mamy do czynienia z różnymi typami człowieka, który zaczął powoli ewoluować. I tak:

  • paleolit:
    ominide – hominidy
    australopiteco – australopitek
    – homo habilis (uomo abile – człowiek zręczny)
    – homo erectus (uomo eretto – człowiek wyprostowany)
    – homo sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny)
    – homo sapiens sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny współczesny / uomo di neanderthal – neandertalczyk)
  • mezolit:
    – homo sapiens sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny współczesny)
  • neolit:
    – homo sapiens sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny współczesny)

Poszczególne typy człowieka charakteryzowały się na drodze ewolucji zupełnie czymś innym. Oto różnice:

ominie/australopiteco

  • praprzodek człowieka (primo antenato dell’uomo)
  • wysoki na ok. 1 metr (alto un metro circa)
  • chodził w pozycji wyprostowanej (camminava in posizione eretta)
  • miał ograniczoną pojemność mózgu (aveva un cervello limitato)

uomo abile

  • miał więcej niż 1 metr wzrostu (alto più di un metro)
  • chodził tylko na dwóch nogach (camminava solo su due gambe)
  • potrafił używać różnych narzędzi (sapeva usare diversi strumenti)

uomo eretto

  • jego wysokość znacznie wzrosła (aumenta l’altezza)
  • chodził z wyprostowanymi plecami (camminava con la schiena dritta)
  • odkrył ogień (scopre il fuoco)

uomo sapiente

  • człowiek neandertalski – podgatunek człowieka rozumnego (uomo di neanderthal)
  • potrafił mówić (sapeva parlare)
  • używał przedmiotów, dzięki którym mógł się schronić i bronić (usava gli oggetti attorno per coprirsi e difendersi)

uomo sapiente sapiente

  • był wysoki, co najmniej na półtora metra (era alto almeno un metro e mezzo)
  • był obecny na wszystkich kontynentach (era presente in tutti i continenti)
  • polował i budował solidne chaty/”domy” (cacciava e costruiva solide capanne)
  • mieszkał z innymi z obozowiskach (viveva insieme agli altri in accampamenti)
  • miał mózg i wygląd fizyczny podobny/zbliżony do naszego (aveva un cervello e un aspetto fisico simile al nostro)

Może Wam się wydać, że słówka/frazy są niepotrzebne, ale zauważcie, że znacie w większości te słowa, np. altezza, sapeva (imperfetto) , usare. Potraktujcie jednak powyższy wpis, jako lingwistyczną ciekawostkę w połączeniu z historią.

Dajcie znać czy taka forma ciekawostek przypadła Wam do gustu. W zanadrzu mam jeszcze caaaaałą historię ludzkości w połączeniu z językiem włoskim.

Gramatyka i słownictwo, przyjaciele na wieki.

Poniższy wpis jest zainspirowany moimi ostatnimi obserwacjami, rozmowami i czytanie przeróżnych postów na fejsbókowych grupach dotyczących języka włoskiego. Mowa o nauce gramatyki i słownictwa jednocześnie.

Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś bardzo głodny i masz ochotę na coś bardzo niezdrowego, powiedzmy na zupkę chińską z Radomia w proszku. Aby jednak zrealizować swój cel i ją zjeść, musisz zamówić dwa samochody. Jeden będzie wiózł zupkę w proszku, a drugi wrzątek, aby zalać ten chemiczny proszek. Jednak oba samochody wystartowały o różnych porach. W konsekwencji, na metę, na której czekasz, jako pierwszy dojechał samochód (powiedzmy) z wrzątkiem. Niestety nie najesz się od razu. Na samą zupkę musisz czekać długie godziny. Oczywiście doczekasz się w końcu i zjesz ten dziwny wynalazek, ale…

No właśnie, ale co? Jakie ma to znaczenie w nauce języka obcego, a przede wszystkim w nauce gramatyki i słownictwa? Dlaczego ma znaczenie, aby te samochody z wodą i zupką wystartowały o jednej porze?

Samochód-wrzątek to gramatyka, samochód-zupka to słownictwo. Aby dobrze nauczyć się języka, a nie tylko dogadywać, należy uczyć się jednocześnie gramatyki i słownictwa. Nie ma nauki języka bez nauki słownictwa, ale słownictwo jest w jakiś sposób usystematyzowane. Usystematyzowane gramatyką. Powtarzałem, powtarzam i powtarzać będę, że nauka gramatyki jest tak samo ważna, jak nauka słownictwa. Dlatego też te samochody muszą wystartować jednocześnie. Co z tego, że będę znać 1000 słówek, ale będę mówić „Kuba chcieć pić, Kuba mówić źle po włoski, Kuba nie mieć motywacja, Kuba czytać książka, ale nie rozumieć czas przeszły” itd.

Znam z autopsji i z różnych opinii, że nie chce się uczyć gramatyki, wkuwać regułki i zakuwać te nudne pronomi czy inne congiuntivo. Słyszę także, że Włosi przecież nie znają gramatyki, więc, po co my się mamy męczyć. Nie, nie i jeszcze raz nie. To jest błędne myślenie. Włosi znają tak samo swoją gramatykę, jak Polacy gramatykę polską. My, Polacy używamy gramatyki codziennie, używamy trybu przypuszczającego, używamy zaimków dzierżawczych, mówimy w trybie rozkazującym, nie wspominając już o odmianie rzeczowników i czasowników. Podobnie Włosi. Nie rozkminiają czy używają pronomi, condizionale, trapassato prossimo czy congiuntivo. Błędnym założeniem jest też, że Włosi nie znają congiuntivo i używają go źle. Owszem, czasami zdarza się, że używają go źle. Nawet były premier Włoch, Matteo Renzi wygłaszając jakieś przemówienie, publicznie poprawił się, bo źle użył trybu.

Matteo Renzi i jego pomyłka

Aby jednak poznać dobrze język obcy, musimy znać gramatykę języka, bo nie ruszymy dalej. Kolejny argument, który słyszę, że aby nauczyć się języka obcego trzeba mówić, słuchać, czytać. Przepraszam bardzo. Czy książki nie są napisane gramatycznie? Czy nie zawierają tej całej treści gramatycznej? Czy nie znajdziemy tam odmiany czasowników? Co mi po czytaniu książki, jeśli nic z niej nie zrozumiem. Tryb przypuszczający okaże się zwykłym trybem oznajmującym. To przecież zmienia sens całej wypowiedzi. Dlatego należy uczyć się gramatyki równolegle ze słownictwem. Najlepiej ćwiczyć słownictwo na gramatyce, a gramatykę na słownictwie.

Wracając do samochodów, jeśli oba wystartują jednocześnie, szybciej dostaniesz zupkę i nie będziesz musiał czekać na nią, nie wiadomo ile. Oznacza to, że ucząc się słownictwa i gramatyki jednocześnie od początku, szybciej osiągniemy językowe cele.

O nauce gramatyki i słownictwa pisałem także tutaj:
Jak NIE uczyć się języka włoskiego (i w zasadzie każdego innego języka obcego)

Jak nie być Kalim, czyli po co jest nam gramatyka?

Z pamiętnika maturzysty, czyli 3 tygodnie do matury z języka włoskiego. Co zrobić?

Drogi pamiętniku…

…za 3 tygodnie matura z języka włoskiego. Tak, wiem, umiem. Uczę się przecież. Jak nie konwersacje, to ćwiczenia na congiuntivo, preposizioni i inne następstwa czasów. Tylko że ja już mam chyba za dużo w głowie i za każdym razem, kiedy powtarzam słówka i któregoś nie pamiętam, to wydaje mi się, że właśnie ono będzie mi najbardziej potrzebne na egzaminie i w zasadzie dzięki niemu nie zdam. Bo przecież jak mogę nie wiedzieć, jak jest po włosku: górnik, dziura ozonowa czy księgowa. Eh, mówię Ci pamiętniku, takie problemy pierwszego świata.

Wczoraj wpadłem w sidła pronomi diretti i indiretti i wiesz co? To jest nawet proste. Z pewnością będzie coś, czego nie wiem. Tak jest zawsze. No trudno. Trzeba będzie zmierzyć się z tym, czego się nie wie. Może się uda.

Na egzaminie ustnym bankowo wylosuje pytania dotyczące problemów ekologii albo jakiejś innej mody czy zdrowego odżywiania. I co wtedy zrobię? No co? Eh, chyba powtórzę sobie słówka z ubrań. Tylko że wtedy pomijam te o śmieciach, recyklingu i jak po włosku jest dieta czy inna zdrowa żywność. Jeszcze 3 tygodnie…


Z pewnością tak wyglądają rozterki maturzystów przed egzaminami maturalnymi. Wtedy na myśl przychodzą takie rzeczy, że nie jesteśmy w stanie zacząć się uczyć (choć na naukę już za późno) czy powtarzać. Jest na to jedna rada (albo kilka). Wziąć głęboki wdech, powiedzieć sobie „uczyłem/uczyłam się”, „umiem, dlatego też zdam”. Problemy są po to, by je omijać, a nie po to, by się o nie potykać. Dlatego też, jeśli nie podpasuje jakiś temat, to nie ma co się chować  w mysią dziurę, tylko trzeba pomyśleć, jak można najlepiej rozwiązać ten chwilowy „problem”. Jeśli się uczyłeś, to bez problemu poradzisz sobie z nim.

Jest jeszcze chwila czasu, by powtórzyć ostatnie rzeczy, które sprawiają ciut większy kłopot. Niech z pomocą przyjdą nam nasze własnoręcznie zrobione notatki.  Pamiętaj jednak, że to już nie czas na zabranie się do nauki. Niestety, straszne, ale prawdziwe.

Poświęć ten czas także na słuchanie radia po włosku. Dzięki temu będziesz mieć ciągle kontakt z żywym językiem. Przyda się to na egzamin pisemny, kiedy to trzeba będzie popisać się umiejętnością słuchania. Obejrzyj film, ale bez polskich napisów i bez lektora. Jeśli napisy to tylko po włosku. Zawsze to nauka poprzez relaks, zabawę. Taka wiedza zawsze łatwiej wchodzi do głowy. Klikając tutaj, oraz tutaj znajdziesz też kilka kanałów na YouTube, dzięki którym szybko i łatwo osłuchasz się z językiem, a przy okazji miło spędzisz czas, oglądając jutuberów. Szczególnie polecam kanał Alberto ItalianoAutomatico. Książki i ich twarde regułki odstaw na półkę. Niech nie straszy 🙂

Ktoś kiedyś dał mi radę przed egzaminem wstępnym do liceum i brzmiała ona mniej więcej tak: „zrobisz tyle, ile umiesz, więcej nie zrobisz, najwyżej możesz zrobić mniej”. Dokładnie tak będzie z nami, maturzystami. Wykorzystajmy naszą wiedzę i skupmy się na tym, co potrafimy, a nie na tym, czego nie wiemy, albo z czego jesteśmy słabsi. Egzaminatorzy nie oceniają przecież stanu naszej niewiedzy. Skupiają się raczej na tym, co wiemy (i ile wiemy). Dlatego też marsz do kuchni, zrobić sobie dobrej herbaty, zasiąść na spokojnie do notatek, powtórzyć to, co najważniejsze. Przede wszystkim nie denerwować się. To w niczym nie pomoże, a może jedynie zaszkodzić.

Ps. Wiem, łatwo pisać 🙂 ale pomyślcie jednak o tych, którzy zdają egzamin maturalny 16 lat po swojej prawdziwej maturze. To jest dopiero stres 🙂 tak, tak, piszę o sobie.

O tym, jak przygotować się do matury i jakie zagadnienia warto poruszyć, pisałem także tutaj:

Co ma wspólnego Florencja z językiem włoskim? (konkurs)

O pochodzeniu języka włoskiego napisano już wiele. Na blogu również znajdzie się co nieco o pochodzeniu tego języka. Dla przypomnienia tylko napiszę, że obecny język włoski, italiano standard ma swój początek w XIV wieku i pochodzi od dialektu florenckiego. Historia języka włoskiego wiąże się z wielką trójką florenckich literatów:

Dante AlighieriGiovanni Boccaccio Francesco Petrarca

Wówczas był to język pisany, którego używała wykształcona warstwa społeczna. Niższa warstwa społeczna nadal posługiwała się dialektami. Każde miasto, wieś, każdy zakątek Włoch miał swój niepowtarzalny dialekt. Dlatego też czasami mieszkańcy dwóch pobliskich miejscowości czy wsi, mieli kłopot w zrozumieniu siebie wzajemnie.

Wiek XIX we Włoszech to oprócz walki o zjednoczenie kraju (co dokonało się w latach 1861-1870) to także walka z analfabetyzmem. Sytuacja ta zmieniła się wraz z rozwojem szkolnictwa, do którego rękę przyłożyła Maria Montessori. Do rozpowszechnienia języka włoskiego standardowego przyczynił się także rozwój prasy oraz powstanie telewizji. Mówi się, że Włosi zaczęli mówić po włosku dzięki telewizji 🙂 Niemniej jednak dialekty włoskie nadal mocno tkwią w społeczeństwie. O tym, skąd wzięło się zróżnicowanie dialektalne, pisałem TUTAJ.

Wiecie, że wkład w rozwój języka włoskiego miał nawet sam Benito Mussolini? W czasie swoich rządów ujednolicił on język włoski, zakazując używania nie-włoskich słów na szyldach, reklamach i w filmach.

kliknij w obrazek

Dzisiaj, kiedy zaczynamy naukę języka włoskiego, sprawa jest prosta. Zaczynamy od wymowy, później bierzemy na tapet rodzajniki, podstawowe czasowniki i tak dalej i tak dalej. Motywy nauki są już jednak inne. W zasadzie każdy, kto uczy się jakiegoś języka obcego, ma w głowie inne motywy. Jedni potrzebują go do pracy, inni są zakochani szczęśliwie w drugiej osobie, a jeszcze inni, bo po prostu kochają ten język, kraj, kulturę, historię, sztukę, muzykę, literaturę itd. Ja zaliczam się zdecydowanie do ostatniej grupy.

KONKURS!!!

W tym właśnie momencie jest dobry czas na zadanie pytania konkursowego. Jakie są Wasze motywy nauki języka włoskiego i za co lubicie ten język? Na odpowiedzi na te dwa krótkie pytania czekam do niedzieli, 14 maja do godz. 23:59. Bądźcie kreatywni. Wierzę w Wasze umiejętności.

Nagrodą są puzzle, składające się z 1000 elementów (po złożeniu obraz jest wielkości 68,3×48 cm). Obraz przedstawia panoramę Florencji. Tej samej Florencji, która dała początek standardowemu językowi włoskiemu.

 

Regulamin konkursu:
1.  Zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na Facebooku oraz do grupy italia-nel-cuore wszystko co włoskie.
2. Zadaniem konkursowym jest odpowiedzieć na pytanie Jakie są Wasze motywy nauki języka włoskiego i za co lubicie ten język?”.
3.
Odpowiedź należy przysłać drogą mailową na adres italia-nel-cuore@outlook.com, w tytule maila wpisując „konkurs – Florencja”.
4.  Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jest autor niniejszego bloga.
5. Konkurs trwa od dzisiaj (28 kwietnia 2017 r.) do niedzieli 14 maja 2017 r. do godziny 23:59.
6.  Nagroda zostanie przyznana przez organizatora konkursu.
7.  Nagrodą w konkursie są puzzle składające się z 1000 elementów z widokiem na Florencję.
8.  Wynik konkursu zostanie opublikowany 15 maja 2017 r. pod regulaminem konkursu.
9.  Autor zwycięskiego maila zostanie poproszony o podanie adresu, na który będzie przesłana nagroda.
10.  Nagroda zostanie wysłana po 15 maja 2017 r. na adres wskazany przez zwycięzcę.

Zwycięzcą konkursu zostaje
Anna Chojan

Zapisz

SuperMemo – Włoski. Non c’è problema!…recenzja

Nauka języka obcego to nic innego jak ciągłe powtarzanie. Dodatkowo nie ma granicy, przy której możemy powiedzieć „nauczyłem się języka włoskiego/angielskiego/suahili”. Nauka języka to proces złożony, wymagający autodyscypliny i samozaparcia. Długie godziny spędzone nad książką, słownikiem papierowym i zeszytem. Tak! Taka forma mozolnej pracy może tylko odstraszać. Uczymy się przecież dla przyjemności. Dla samego siebie. Pomijam sytuacje, kiedy zmusza nas do tego sytuacja zawodowa.

Nauka ma być przyjemnością? W takim razie, jeśli ma to być wyłącznie radość płynąca z nauki języka (w naszym przypadku języka włoskiego), zachęcam Was do sięgnięcia po kurs z serii Języki. Bez problemu! W technologii SuperMemo. Czym jest ten kurs językowy i dla kogo jest przeznaczony? Już wyjaśniam.

Kurs przeznaczony jest dla osób, które uczą się języka samodzielnie, nie uczęszczają do szkół językowych. Dzięki kursowi Włoski. Non c’è problema! jesteśmy sami sobie nauczycielem. Sami ustalamy tempo nauki i sami decydujemy o tym, czego się uczymy.

Włoski. Non c’è problema! to pakiet wiedzy, którą przyswoimy w bardzo krótkim czasie. Cykl składa się z 3 książek na trzech różnych poziomach, ustalonych przez Europejski System Opisu Kształcenia Językowego:
część I – poziom A1-A2
część II – poziom B1
część III – poziom B2-C1.
Dodatkowo mamy także możliwość nauki poprzez serwis on-line www, aplikację SuperMemo na komputer, a także poprzez aplikację na urządzenia mobilne, takie jak smartfon czy tablet.

Zapraszam do sklepu SuperMemo, w którym oprócz kursów języka włoskiego, znajdziecie także kursy języka angielskiego, francuskiego, hiszpańskiego i innych.

Każda książka składa się z tekstów i dialogów, które wprowadzają nowe słownictwo i co najważniejsze, o czym zawsze mówię, słownictwa uczymy się w kontekście. To bardzo ważne, jeśli chcemy zapamiętać słowa na zawsze. Dodatkowo słownictwo i konstrukcje gramatyczne możemy wykorzystać w praktycznym zestawie ćwiczeń, które znajdziemy pod każdą lekcją. Co więcej, logując się na wyżej wspomnianym serwisie www, zyskujemy coś bardzo cennego. A mianowicie wymowę poszczególnych słów. Usłyszymy także dialogi, które czytane są przez rodowitych Włochów. Dzięki temu nie ma mowy o pomyłce w wymowie. Osłuchanie się z językiem zaowocuje szybszą nauką.

Poza tym słuchając lektora, możemy, a nawet powinniśmy za nim powtarzać. Ćwiczymy nasz aparat mowy i uczymy się tego, co w języku najważniejsze, czyli mówić. Metoda, którą oferuje nam SuperMemo, przybliża nas do tego już od pierwszej lekcji. W końcu o to nam przecież chodzi.

Przykładowe lekcje:
Włoski. Non c’è problema! Poziom A1-A2 – przykładowa lekcja
Włoski. Non c’è problema! Poziom B1 – przykładowa lekcja
Włoski. Non c’è problema! Poziom B2-C1 – przykładowa lekcja

Tematy i zagadnienia gramatyczne:
Tematy w kursie Włoski. Non c’è problema! Poziom A1-A2
Tematy w kursie Włoski. Non c’è problema! Poziom B1
Tematy w kursie Włoski. Non c’è problema! Poziom B2-C1

Jak widać, powyższe bloki mogą być pomocne w przygotowaniach do egzaminów: gimnazjalnego czy maturalnego. To także świetny sposób na powtórki dla osób, które miały już styczność z językiem włoski, a chciałyby odświeżyć sobie pamięć. Właśnie na długotrwałe zapamiętywanie stawia kurs Włoski. Non c’è problema!

Jak wspomniałem wyżej, kurs oferuje także dostęp do aplikacji i strony www. Logując się mamy możliwość nauki równolegle z książką. Aplikacja na smartfon sprawdzi się idealnie dla tych wszystkich, którzy korzystają z komunikacji miejskiej, jadąc do pracy czy szkoły. Zamiast tracić czas na facebooku 😉 można przerobić jedną lekcję. Co ważne, lekcje z aplikacji są zsynchronizowane z serwisem www. Dzięki temu nie tracimy naszych „autobusowych” lekcji. Trzeba dodać, że zaletą jest też to, że lekcje synchronizują się same.

Mobilna nauka składa się ze słuchania, z ćwiczeń na wymowę, z nauki słówek oraz całych fraz. Ucząc się słówek mamy możliwość do wyboru trzy twarze: czerwoną, żółtą i zieloną. Klikamy na konkretną ikonę, „nie wiem”, „prawie” lub „wiem”, a program sam decyduje, za ile dni będziemy powtarzać dane słówko.

To pomaga nam w szybszej nauce, ponieważ jesteśmy mobilizowani co jakiś czas (4-5 dni), aby przypomnieć sobie i przećwiczyć dany zwrot lub słowo. Aż w końcu je zapamiętamy. I na tym polega właśnie metoda SuperMemo. Powtarzać, powtarzać, powtarzać w co raz to krótszych odstępach czasu. „Algorytm SuperMemo precyzyjnie wyznacza moment powtórki każdej informacji zgodnie z Twoimi zdolnościami językowymi.”

Dzięki kursowi w sieci, mamy możliwość usłyszenia każdego słowa, które jest w książce. Jednym słowem, słyszymy to, co czytamy, a jeśli słyszymy, to uczymy się poprawnej wymowy. Poprawna wymowa wprawi niejednego mieszkańca Włoch w stan euforii. Poza tym zasób słów znacznie wzrośnie i zamiast powiedzieć „Ciao Carla, io sono polacco e tu sei bellissima”, powiecie swojemu włoskiemu koledze „Carla è la ragazza più simpatica che abbia conosciuto in tutta la mia vita”. Ten kurs pomoże Wam w tym.

Korzystam z tej serii od jakiegoś czasu i przyznam szczerze, że to właśnie dzięki serii SuperMemo załapałem tak do końca, kiedy i po czym używamy trybu congiuntivo. Jasne, przejrzyste tabele pomogły mi w zrozumieniu tego niełatwego trybu. Dodatkowo łatwość, z jaką przyswaja się wiedzę z tych książek, powoduje, że nauka staje się prawdziwą przyjemnością.  Niewiele jest też książek na rynku polskim, które są na poziomie C. Dlatego tym bardziej chętnie sięgam po nią. Moim zdaniem, tematy, które poruszane są w lekcjach i ich pogrupowanie, powoduje, że z pewnością mogą zastąpić słownik tematyczny języka włoskiego.

Zapisz

Zapisz

Jak nie stać się zakładnikiem poprawności językowej, czyli kilka słów o perfekcji (doświadczenia własne)

Kochani Czytelnicy, dziś wpis taki bardziej osobisty, ale mam wrażenie, że wszyscy mamy, a na pewno mieliśmy podobne odczucia i doświadczenie z czasów, kiedy zaczynaliśmy naukę języka włoskiego (i obcego w ogóle). Dodam tylko, że poniższe przemyślenia są oparte na własnym doświadczeniu. Przygotujcie dzbanek kawy bo szybko dziś nie skończę…

Poprawność językowa – własność każdego tekstu językowego, zarówno mówionego, jak i pisanego, polegająca na jego zgodności z przyjętymi normami językowymi. Tekst poprawny językowo jest, więc tekstem wolnym od błędów i usterek językowych.

Tyle mówi definicja znaleziona w wikipedii. A jak jest w rzeczywistości? Każdy, kto zaczynał uczyć się języka obcego, stawał przed wyborem (świadomie bądź nie) jednej z dwóch dróg. Jedna wiodąca do płynnego mówienia, ale niestety niezbyt gramatycznego, druga droga prowadzi do perfekcji, ale niestety kosztem bariery językowej. Obie drogi nie są dobrym wyborem, ale z dwojga złego, lepsza jest droga pierwsza, czyli „mów” (byle jak), ale mów.

Każdy język oparty jest na pewnym przepisie, jakim jest gramatyka języka. Do znudzenia będę powtarzać i do ostatniej kropli krwi, będę bronić swojego stanowiska, że gramatyka jest ważna. Dlaczego? O tym pisałem tutaj. Niemniej jednak, bez gramatyki nie zbudujemy żadnego zdania. A to przecież jest niezbędne do komunikacji. Komunikacji, która nie będzie zakłócona błędami. Dążenie do perfekcji w mówieniu (bo głównie o to tu chodzi) w pewnym momencie staje się bardzo uciążliwe dla uczącego się. Z własnego doświadczenia wiem, jak niestety to wygląda. Do dziś pamiętam sytuację, w której musiałem wyjaśnić starszemu włoskiemu małżeństwu, że stragan z chlebem, smalczykiem i ogórasami będzie już zamknięty i sprzedawca zaprasza na jutro. Przekazałem wszystkie te informacje po włosku, zostałem zrozumiany, z uśmiechem na ustach podziękowano mi i każdy poszedł w swoją stronę. Włosi zadowoleni, że wiedzą, kiedy i o której mają przyjść na jedzenie, a ja przez pół dnia rozkminiałem jak mogłem powiedzieć to inaczej, bardziej zrozumiale dla nich. Dotarło do mnie po jakimś czasie, że powiedziałem godzinę otwarcia. Pomyliłem liczebniki. Zaczął się wewnętrzny lament, płacz i zgrzytanie zębów. Przecież przyjdą rano, a stragan będzie jeszcze zamknięty! Później okazało się, że chyba źle odmieniłem czasownik. A co jak mnie nie zrozumieli i tylko ładnie się uśmiechnęli, dlatego, że byli mili? Moi znajomi cały następny dzień tłumaczyli mi, że na pewno zostałem zrozumiany i o to przecież chodzi. No tak, zostałem zrozumiany, ale… I tu zaczyna się historia o tym, jak poradzić sobie z perfekcją językową.

Lex De Gor
„Che Cosa Possiamo Fare vs. Che Cosa Facciamo”

Dążenie do perfekcji nie jest niczym złym. Problem w tym, jeśli staje się ona za wszelką cenę naszym celem, a nie pomocą w komunikacji. Blokuje swobodę wypowiedzi i w konsekwencji wolisz milczeć, niż powiedzieć cokolwiek choćby źle, ale powiedzieć.

Ze mną było dokładnie właśnie tak. Wbiłem się idealnie w ten mechanizm perfekcji językowej. Lepiej nie powiedzieć nic, niż powiedzieć źle. Zmieniło się to wtedy, kiedy zostałem rzucony na głęboką wodę. Otóż rozpocząłem lekcje włoskiego z pewnym Włochem, który pochodził z Sardynii. Przyszedł pierwszy dzień zajęć i stresu było, co niemiara. Udało się. Zacząłem mówić. Na początku dukałem tak niemiłosiernie, że samego mnie to męczyło, a co dopiero drugą osobę. Pierwsze zajęcia, drugie zajęcia, trzecie…i tak zacząłem mówić. Kompletnie niegramatycznie. Nie bałem się jednak swojego głosu i tego, jak on brzmi w innym języku. Tu dochodzimy do pewnej kwestii, jaką jest osłuchanie się z językiem. Jeśli wiem, jak brzmi dane słowo w języku włoskim, to nie boję się już go użyć. Nie jest ono dla mnie obce. Wiem, jak wygląda i jak brzmi. Następnie okazuje się jednak, że jak już mówisz, to słowa same wchodzą na język i nie trzeba się zastanawiać nad odmianą czasownika czy jaki przyimek postawić. Postawię zły, to, co z tego. Ktoś mnie poprawi i następnym razem powiem już dobrze. Dlatego też tak ważne jest to, aby otaczać się językiem, którego się uczymy. Nie otaczać tylko książkami, kserówkami, ogólnie słowem pisanym. To musi być słowo mówione, musimy słyszeć, jak brzmi, intonację, tembr głosu lektora. Właśnie to pomoże nam w mówieniu, słuchanie.

Odkąd zacząłem czytać włoskie teksty na głos, jestem w stanie więcej zrozumieć, więcej powiedzieć. Bawię się słowem mówionym. Powtarzam po kilkanaście razy zdanie. To nic, że nauczę się go na pamięć. Prędzej czy później i tak przecież zapomnę, bo nie jest to zdanie pierwszej życiowej językowej potrzeby. Jest jednak źródłem dźwięku danych słów. Następnym razem nie będę się bał używać tego konkretnego słowa, bo wiem, jak brzmi ono w moich ustach. Nie jest przez to jakimś obcym tonem.

To, że dążenie do perfekcji i zbytnia przesada poprawności w wymowie blokuje mówiącego i frustruje, wiem z własnego doświadczenia. Ileż to razy na zajęciach wiedziałem, co powiedzieć, jak odpowiedzieć lektorowi, ale bałem się odezwać, bo pewnie coś powiem źle, przekręcę. Okaże się w konsekwencji, że nie wiem, nie znam się, a porywam się z motyką na słońce. Przepraszam bardzo, ale od tego jest lektor, aby mnie poprawił. A tak, był tylko zły, że pewnie nie znam słówek (bo przecież milczę). Za to koleżanka z grupy mówi, nie gramatycznie, ale mówi i wyszła na dobrego użytkownika języka. Nie starała się być w tym perfekcyjna, ale próbowała być po prostu komunikatywna.

Blokada w mówieniu, wiążę się ze spadkiem motywacji. W końcu uczymy się po to, aby poruszać się we wszystkich płaszczyznach języka, którego się uczymy. Nie pozwólmy, aby to demotywowało nas po całej linii, bo świat się nie kończy. Włącz radio, posłuchaj, jak mówi Włoch, powtórz za nim, choćby na początku źle, ale powtórz. I tak razy milion pięćset dwa dziewięćset. Za trylionowym razem powiesz to poprawnie i zobaczysz, że to wcale nie było takie trudne. Jeden sukces rodzi drugi i trzeci. I tak nie obejrzysz się kiedy, a będziesz mówić jak rodowity Włoch. No dobra, nie będziesz, ale będziesz mówić poprawnie, bez zakłócających Twój przekaz, błędów.

Przerwa na łyk kawy 😉

Spadek motywacji jest rzeczą naturalną, czasami po prostu nie chce się wziąć książki do ręki albo jakiś dział gramatyczny nam nie leży. Ja byłem bliski porzucenia nauki języka włoskiego w trakcie nauki (UWAGA!!!) liczebników. Stwierdziłem, że nigdy się ich nie nauczę. Wracałem do nich kilka razy. Udało się, powiedzmy za piątym razem. Zmotywował mnie teleturniej, w którym podawano kwoty, jakie ludzie wygrywali. Powiedziałem sobie wtedy: „no nie, nie wiem, jakie ludzie pieniądze wygrywają, muszę to wiedzieć!”. Motywacja wróciła, liczebniki nauczone i zapamiętane.

W Internecie znajdziesz milion porad jak poradzić sobie z brakiem motywacji, z blokadą językową i jak zacząć biegle mówić w języku obcym. Są lepsze, gorsze porady. Niemniej jednak sam musisz sobie powiedzieć głośno. Tak! Głośno! PO CO to robię i CO CHCĘ osiągnąć. Bo, dla kogo to robisz, to doskonale wiesz. DLA SIEBIE.

Przestałem dążyć do perfekcji. Bo to tylko mnie frustrowało, demotywowało i kompletnie zniechęcało do nauki. Doprowadzało do stanu, kiedy na pytanie „dlaczego uczysz się języka włoskiego?”, odpowiadałem, że sam już nie wiem. Nie mówię perfekcyjnie po włosku, nie mówię płynnie, ale mówię. Kupić ode mnie słowo po włosku jeszcze nie tak dawno, było bardzo trudno. Dziś nie mam kłopotu z odezwaniem się. Każdy taki mały „krasomówczy” 😉 sukces jest najlepszym motywatorem pod słońcem.

Wszystko dzieje się w naszej głowie i tylko my wiemy, co tak naprawdę chcemy osiągnąć nauką i po co ona nam jest. Czasami gorszy dzień w pracy nie może rzutować na całą naukę języka obcego. A poprawność językowa to dobra cecha i dążenie do niej jest dobre. Pamiętaj jednak, że nie to jest celem nauki języka obcego.

Jeśli widzisz zdjęcie jedzącej z nudów pandy, to oznacza, że przebrnąłeś przez ten potok słów 🙂

Podziel się ze mną w komentarzu jakie Ty masz doświadczenia z perfekcją w nauce języka obcego i jak sobie z nią radzisz 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz