Jak oglądać filmy w języku obcym?

O tym, jak czytać książki w języku obcym, pisałem TUTAJ. Zachęcam do poczytania o moim sposobie na włoskie książki. Dziś chciałbym pokazać Wam jedną z miliona metod, jak można oglądać filmy w języku włoskim, nie do końca jeszcze znając język. Będę pisać tu o języku włoskim, choć jak wczytacie się w notkę, to łatwo dojdziecie do wniosku, że przedstawiona przeze mnie propozycja oglądania będzie pomocna także w oglądaniu filmów w każdym innym obcym języku, którego się uczymy.

Wielu uczących się języka włoskiego myśli, że skoro jest na poziomie A1, A2 czy nawet B1 to jest to zbyt wcześnie by zacząć oglądać włoskie filmy bez lektora, czy choćby napisów. Nie jest to (według mnie) do końca prawda. O ile na początku przygody z językiem włoskim nie ma się dużego zasobu słów, o tyle po dwóch latach nauki to słownictwo mieszka w naszej głowie i tylko czeka, by z niego skorzystać.

Na początku przygody z językiem włoskim najlepszą metodą na osłuchanie się z językiem są…bajki. Tak, bajki, takie rysunkowe dla dzieci. Nie ma to znaczenia, że jesteśmy dorosłymi ludźmi. To, czy poznamy słowa takie jak „dom„, „mama„, „słoń” czy „robić” z książki, czy z bajki to i tak poznać je musimy. Przy okazji słowa te poznane w bajce są w odpowiednim kontekście, dzięki czemu łatwiej będzie nam je zapamiętać. Dlatego też nie bójmy się bajek. W bajkach najczęściej mówią wolniej, wyraźniej i prostszym językiem. Brzmi idealnie, prawda? Mimo że jestem na wyższym stopniu zaawansowania, to do dziś uwielbiam oglądać Pocoyo czy świnkę Peppę po włosku.

Kiedy już znamy trochę słów z języka włoskiego, możemy pokusić się o oglądanie filmów takich normalnych, fabularnych czy jakichkolwiek, byle po włosku.

Jak oglądać filmy?
Proponuję Wam metodę tabelki, którą roboczo nazwałem „znam-nie znam„. Na czym ona polega? Jest bardzo prosta. Bierzecie kartkę papieru i dzielicie ją na 3 kolumny. W pierwszej kolumnie piszecie „znam to słowo doskonale„, w drugiej kolumnie „znam to słowo, ale muszę pomyśleć nad nim„, w trzeciej kolumnie piszecie „znam to słowo (ze słyszenia), ale nie znam jego znaczenia„. Tabelkę taką możecie też ściągnąć sobie stąd –> TABELA ZNAM -NIE ZNAM.

Oglądając film, wyłapujecie słówka, które znacie. Kiedy usłyszycie słowo, np. „casa” i znacie je doskonale i nie musicie się nad nim zastanawiać, dzięki czemu nie zakłóca Wam oglądania filmu, wpisujecie w pierwszą kolumnę. Oglądając dalej film, słyszycie nagle słowo „dovresti„. Znacie to słowo, ale musicie kilka sekund zastanowić się nad nim, pomyśleć 2-3 sekundy, od jakiej podstawowej formy czasownika zostało utworzone to słowo i co oznacza, wpisujecie w drugą kolumnę. Oglądacie dalej film zajadając się popcornem, nagle z głośników telewizora płynie do Waszych uważnych uszu słowo „morbido„. Znacie ze słyszenia to słowo doskonale, ale niestety ciągle macie kłopot z zapamiętaniem znaczenia tego słowa, bądź słyszeliście je już gdzieś wiele razy, ale nie pofatygowaliście się wcześniej go przetłumaczyć i nie wiecie kompletnie co ono oznacza. Wtedy wpisujecie takie słowo w trzecią kolumnę.

Kiedy skończycie już oglądać film i macie wypełnioną tabelkę słówkami, bierzecie się ostro do pracy. Nie ma co się oszukiwać. Jak nie przetłumaczycie słówek z kolumny drugiej i trzeciej (koniecznie), to niestety dalej nie ruszycie. Tzn. ruszycie, ale znów będą to słówka znane, ale tylko pasywnie. Dlatego warto zapamiętać ich jak najwięcej. A oglądając film, poznane słówka macie od razu w kontekście, o którym ciągle i wciąż i w kilku już notkach nieustannie marudzę.

Metoda tabelki „znam-nie znam” nie jest metodą, do której nie trzeba się przykładać. Owszem, trzeba i to bardzo. Czasami trzeba wręcz zastopować film, cofnąć go i powtórzyć dane słowo czy całe wyrażenie. Trudno. Nauka języka włoskiego (obcego) jest ciągłym powtarzaniem rzeczy, które już znamy i których się uczymy.

Kiedy już przetłumaczycie słówka z tabelki, nauczycie się ich (o ile pozwala Wam czas i chęci), obejrzyjcie ten film jeszcze raz. Zwróćcie uwagę jednak na to, ile więcej treści filmu zrozumieliście.

Pamiętajcie (ver. 1.0). Jak przy książkach, nie trzeba znać perfekcyjnie języka, by czytać książki (nikt nie każe Wam czytać od razu Dantego) tak przy filmach zasada jest ta sama. Potraktujcie jeden, dwa filmy jako bazę wiedzy, studnię ze słowami, a każdy następny film będzie dla Was bułką z masłem, albo goferem z dżemorem (jeśli wolicie słodkie).

Pamiętajcie (ver. 2.0), że podana tutaj metoda jest przykładowa, nie musi działać na Was wszystkich. Ba! Zdziwiłbym się, gdyby tak było. Mam jednak nadzieję, że metoda ta pomoże wszystkim szukającym swoich sposobów na naukę języka.

TUTAJ znajdziecie filmy po włosku. A niebawem na kanale na YouTube italia-nel-cuore pojawi się play lista z bajkami po włosku. Zapraszam serdecznie.

A jakie Wy macie metody na naukę języka włoskiego z wykorzystaniem filmów? Dajcie znać w komentarzu 🙂

Reklamy

Włochy to nie tylko Rzym…

Planując wakacje, biorę pod uwagę tylko Włochy. Jako że jestem zakochany w Rzymie, zacząłem szukać biur turystycznych mających w swojej ofercie Wieczne Miasto. W końcu jest to stolica, miasto, które zbudowane jest na Historii. Przechodząc ze strony na stronę, w gąszczu coraz to atrakcyjniejszych propozycji wyjazdów, natknąłem się na ofertę, która nosiła tajemniczą nazwę „Włochy klasyczne”. Nie ukrywam, że bardzo zaintrygowała mnie ta nazwa, więc czym prędzej kliknąłem w link i już znalazłem się z opisem wycieczki. Powiem Wam szczerze, że sam siebie zaskoczyłem. Przecież Włochy to nie tylko Rzym i jego piękno połączone z bogactwem zabytków. Włochy to także inne urocze miejsca.

Rzym

Na planie wycieczki nagle znalazły się Wenecja, Mediolan, Neapol, Pompeje, Asyż i Florencja. Tak sobie pomyślałem wtedy, „co by tam można zwiedzić?”. O ile na koncie wycieczek zagranicznych mam już Florencję (i Rzym również, ale chętnie tam wrócę), o tyle nic w zasadzie nie wiem na temat całej reszty miast. No i zaczęło się wertowanie Internetu w poszukiwaniu atrakcji tych miast.

Okazuje się, że Wenecja (Venezia) to nie tylko Kanał Grande (Canale Grande) i gondolierzy. To także bazylika św. Marka (Basilica di San Marco) położona przy placu tego samego świętego. Konsekracja bazyliki odbyła się w 832 roku. Wystarczający argument za tym, że to naprawdę stara budowla. Warto wybrać się na plac św. Marka (Piazza San Marco) w czasie, gdy jest zalany wodą (acqua alta). Wtedy to dla umożliwienia poruszania się, ustawione są specjalne platformy dla pieszych.

Wenecja

Kolejną miejscowością, do której zostałem zachęcony, aby ją odwiedzić to Mediolan (Milano). Stolica Mody przez duże M. To tutaj można też zwiedzić jedną z największych katedr, katedra Narodzin św. Marii w Mediolanie (wł. Duomo St. Maria Nascente di Milano, w dialekcie lombardzkim – Dom de Milan). To w niej właśnie, Napoleon został koronowany na króla Włoch w 1805 roku. Warto także zobaczyć XIX-wieczną galerię handlową Vittorio Emanuele II, a także poczuć się jak największa diva operowa. W Mediolanie znajduje się najsłynniejsza opera, La Scala.

Mediolan

Od tych atrakcji, kręci się w głowie, ale to nie wszystko, co można zwiedzić w tych miastach. Jest tego o wiele, wiele więcej. Nie sposób aż wymienić wszystkich atrakcji. Niemniej jednak zachęcony zwiedzaniem, szukałem dalszych atrakcji. I tak dotarłem do Neapolu. Neapol (wł. Napoli, j. neapolitański Nàpule) to Miasto położone jest na północnym brzegu Zatoki Neapolitańskiej. Miasto bogate jest kościoły, muzea (Museo di Capodimonte) i liczne pałace (m.in. Pałac ComoPalazzo Como). Zwiedzać także możemy słynne katakumby, kompleks składający się z trzech niezależnych podziemnych cmentarzysk — katakumb San Gaudioso, katakumb San Gennaro (święty January) oraz katakumb San Severo. Już sama nazwa wywołuje dreszczyk emocji, a dodatkowo myśl, że można je zwiedzić, ach. Będąc w Neapolu, grzechem byłoby nie zahaczyć o starożytne miasto, jakim niewątpliwie są Pompeje. Ciekawostką jest to, że miasto nie zostało zniszczone w czasie wybuchu wulkanu w 79 r. n.e.. Wręcz przeciwnie. Popiół, pył i odpadki wulkaniczne przykryły miasto 6-metrową warstwą, zachowując miasto w niemal nienaruszonym stanie. Takie miejsce trzeba koniecznie zobaczyć.

Neapol

Włochy klasyczne, włoski niezbędnik, czyli miejscowości, które po prostu trzeba zobaczyć, kurorty i miejscowości na zimowy wypoczynek. Te wszystkie atrakcje znajdziecie w ofercie Biura Podróży Rainbow. Znajdziecie tam szczegółowe informacje dotyczące wycieczek, ramowe plany wyjazdów oraz atrakcyjne ceny.

Powyższy tekst powstał przy współpracy z Rainbow.

 

Świat rzymskich cyfr…

System rzymski zapisywania liczb wykorzystuje cyfry pochodzenia etruskiego, które Rzymianie przejęli i zmodyfikowali około 500 roku p.n.e.

Cyfry rzymskie są w naszym życiu bardzo powszechne. Nie ma dnia, abyśmy przynajmniej raz koło nich nie przechodzili. Spotkamy je na klatkach schodowych jako numeracja pięter (np. piętro II), znajdziemy je także w książkach jako numeracja rozdziałów (np. rozdział XIX), a także na czerwonych tablicach z numerem liceum (np. XXXVII Liceum Ogólnokształcące). Nie znajdziemy ich jednak na tablicach informacyjnych dotyczących szkół podstawowych czy gimnazjów. Spotkamy je także na zaproszeniach na coroczne bale, festiwale (np. X Jubileuszowy Koncert…). Zapytani o wiek, odpowiemy, że żyjemy w XXI wieku, który zapiszemy liczbą rzymską. Kiedy chodziliśmy do szkoły, to chodziliśmy do klas IV b, III c itp. Dla uniknięcia nieporozumień można zapisać numer miesiąca cyfrą rzymską, np. 16 X 2017 r. Może nam to ułatwić życie w momencie, kiedy spojrzymy na zapis daty w Ameryce – 9/11/2001. Europejczyk od razu powie, że to 9 listopada 2001 r., Amerykanin zaś będzie nas przekonywać, że chodzi o datę 11 września 2001 r. W tym wypadku rację będzie mieć Amerykanin. Kiedy będziecie zwiedzać jakieś stare miasta z pięknymi kamienicami i podniesiecie głowę, to możecie spotkać datę powstania danego budynku zapisane cyframi rzymskimi. A może macie zegarki ręczne albo ścienne zegary, na których cyfry zapisane są w systemie rzymskim? Zapewne znacie z historii kilku królów i książąt, np. Ludwik XIV, Zygmunt III Waza, Władysław IV czy Mieszko I. To właśnie cyfry rzymskie stosuje się przy ich imionach. Wydarzenia historyczne także numeruje się cyframi rzymskimi, np. II wojna światowa, III wojna punicka czy II wojna północna.

Podstawowe cyfry rzymskie to:
I – 1
II  – 2
III – 3
IV – 4
V – 5
VI – 6
VII – 7
VIII – 8
IX – 9
X – 10

XX – 20
XXX – 30
XL – 40
L – 50
LX – 60
LXX – 70
LXXX – 80
XC – 90
C – 100

CC – 200
CCC – 300
CD – 400
D – 500
DC – 600
DCC – 700
DCCC – 800
CM – 900

M – 1000
MD – 1500
MM – 2000

Dlaczego M to 1000 a C to 100?

  • M – 1000 – z łac. mille – tysiąc
  • D – 500 – być może z czasem M zostało przekształcone (lub na odwrót) w grecki znak Φ, skąd może pochodzić D, będące prawą połową tego znaku.
  • C – 100 – z łac. centum – sto
  • L – 50 – jest (dolną) połową znaku C (100)
  • X – 10 – jest zestawieniem dwóch znaków V (5)
  • V – 5 – Pochodzenie znaku V jest niepewne. Jedna z teorii mówi, że znak V (5) oddaje kształt otwartej dłoni, gdzie jest 5 palców, a każde dwa tworzą literę V.
  • I – 1 – od pionowej kreski, oznaczającej jeden element.

Założenie miasta Rzymu – 753 r. p.n.e. – DCCLIII
Chrzest Polski – 966 r. – CMLXVI
Bitwa pod Grunwaldem – 15 lipca 1410 r. – XV VII MCDX
Urodziny autora bloga 😉 – 5 września 1982 r. – V IX MCMLXXXII

Jak i czym się to je?

Jeśli chcecie dowiedzieć się jak zapisać inne daty roczne, zajrzyjcie do linka poniżej, gdzie znajdziecie „kalkulator liczb rzymskich„.
KALKULATOR LICZB RZYMSKICH

 

 

Zapisz

Zapisz

Wygraj numer specjalny „Italia mi piace. Roma”. Fejsbukowy konkurs.

Jeśli uczysz się języka włoskiego, zapewne jest Ci znany kwartalnik „Italia mi piace„. Wydawnictwo rozpieściło ostatnio swoich czytelników wypuszczając na rynek numer specjalny, poświęcony w całości Wiecznemu Miastu.

Niebawem na blogu ukaże się recenzja numeru specjalnego. Jednak jeśli jesteś ciekawy co w nim jest, a jeszcze nie zakupiłeś go, możesz go wygrać już dziś. No może 1 sierpnia, bo wtedy będzie ogłoszony zwycięzca.

Oprócz samego wydania specjalnego poświęconego Rzymowi, wygrać można także najnowszy numer „Italia mi piace” Nr 15/2017 oraz bransoletę w kolorach włoskiej flagi.

Co należy zrobić aby wziąć udział w konkursie i wygrać? Wystarczy mieć konto na facebooku i być kreatywnym. Szczegóły poniżej w regulaminie konkursu:

Regulamin konkursu:
1. Zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na Facebooku (nie jest to jednak warunek wzięcia udziału w konkursie).
2. Zadaniem konkursowym jest wstawienie w komentarzu pod głównym foto na fan page na facebooku (nie w komentarzu na blogu!) swojej kreatywnej pracy, która ukazuje naukę języka włoskiego, może to być zdjęcie bądź film.
3. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jest autor niniejszego bloga.
4. Konkurs trwa od dzisiaj (26 lipca 2017 r.) do poniedziałku 31 lipca 2017 r. do godziny 23:59.
5. Laureatem konkursu zostanie osoba, która zbierze najwięcej polubień swojego komentarza, tzw. „lajków”.
6. Nagrodą w konkursie jest: najnowszy numer „Italia mi piace15/2017; numer specjalny kwartalnika „Italia mi piace. Roma1/2017; bransoleta w kolorach włoskiej flagi (prosto z Bolonii).
7. Wynik konkursu zostanie opublikowany 1 sierpnia 2017 r. r. pod głównym zdjęciem konkursowym w poście w komentarzu
8. Autor zwycięskiego komentarza zostanie poproszony o podanie adresu na który będzie przesłana nagroda.
9. Nagroda zostanie wysłana po 2 sierpnia 2017r., a nie później niż 4 sierpnia 2017 r. na adres wskazany przez zwycięzcę.

Informacje o konkursie na fan page na fb znajdziesz bezpośrednio –> TUTAJ

 

Historia ludzkości po włosku #1

Uczący się języka obcego, najczęściej, jeśli nie zawsze, skupiają się na słownictwie typu pogoda, przywitanie, czas wolny i wszystko to, co podają książki do nauki języka. Jest to oczywiście zrozumiałe. Jednak mało kto sięga po słownictwo specjalistyczne jakiejś danej dziedziny, co także jest zrozumiałe. Najczęściej jest ono potrzebne tłumaczom bądź osobom, które zajmują się daną profesją. Ale dlaczego by nie potraktować słownictwa nie tyle utylitarnie, ile na zasadzie ciekawostki. Tak naprawdę nigdy nie wiemy, kiedy może się nam ono przydać, a najczęściej przydaje się w najmniej dla nas spodziewanym momencie.


https://www.tes.com/lessons/BHbKeyaAV-RtYg/la-preistoria

Jak wiecie (a jak nie wiecie, to się właśnie dowiadujecie – zapraszam na wpis O MNIE), że jestem absolwentem historii, o czym pisałem już kilka razy. Zatem historia i wszystko, co z nią związane jest bliskie mojemu sercu. Tylko jak się ma to do nauki języka włoskiego? Już tłumaczę. Ogólnie rzecz biorąc, kiedy uczymy się języka obcego to najlepiej rozwijać go na materiałach, które ogólnie nas interesują. Dlatego dobrze byłoby, gdyby (‘dobrze byłoby, gdyby’ – a po włosku jedno słowo ‘magari’) np. zainteresowani medycyną, żeby czytali pewne publikacje medyczne po włosku. Będę dalej trzymać się dalej języka włoskiego, choć to porada bardzo uniwersalna. Pasjonaci historii niech czytają książki historyczne i o historii po włosku, i tak dalej. To bardzo ułatwia naukę języka, bo łączymy przyjemne z pożytecznym. Wierzcie mi, że to działa.

Do rzeczy…

Zainteresowani Włochami czy językiem włoskim, prędzej czy później otrą się o historię antycznego Rzymu. Nie ma mowy, by to pominąć. Jednak zanim antyczny Rzym powstał, to musiała powstać ludzkość. I właśnie dziś proponuję Wam wycieczkę po słownictwie związanym z prehistorią. Potraktujcie to, proszę, jako ciekawostkę. Jeśli zapamiętacie to super. Może kiedyś będziecie oglądać jakiś film z przyjaciółmi i padną takie słowa, frazy czy jakaś scena. Zabłyśniecie wtedy, że wiecie, o co chodzi.

W prehistorii rozróżniamy trzy fazy (le tre fasi della preistoria):

  • paleolit (il paleolitico)
  • mezolit (il mesolitico)
  • neolit (il neolitico)

W powyższych fazach mamy do czynienia z różnymi typami człowieka, który zaczął powoli ewoluować. I tak:

  • paleolit:
    ominide – hominidy
    australopiteco – australopitek
    – homo habilis (uomo abile – człowiek zręczny)
    – homo erectus (uomo eretto – człowiek wyprostowany)
    – homo sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny)
    – homo sapiens sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny współczesny / uomo di neanderthal – neandertalczyk)
  • mezolit:
    – homo sapiens sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny współczesny)
  • neolit:
    – homo sapiens sapiens (uomo sapiente – człowiek rozumny współczesny)

Poszczególne typy człowieka charakteryzowały się na drodze ewolucji zupełnie czymś innym. Oto różnice:

ominie/australopiteco

  • praprzodek człowieka (primo antenato dell’uomo)
  • wysoki na ok. 1 metr (alto un metro circa)
  • chodził w pozycji wyprostowanej (camminava in posizione eretta)
  • miał ograniczoną pojemność mózgu (aveva un cervello limitato)

uomo abile

  • miał więcej niż 1 metr wzrostu (alto più di un metro)
  • chodził tylko na dwóch nogach (camminava solo su due gambe)
  • potrafił używać różnych narzędzi (sapeva usare diversi strumenti)

uomo eretto

  • jego wysokość znacznie wzrosła (aumenta l’altezza)
  • chodził z wyprostowanymi plecami (camminava con la schiena dritta)
  • odkrył ogień (scopre il fuoco)

uomo sapiente

  • człowiek neandertalski – podgatunek człowieka rozumnego (uomo di neanderthal)
  • potrafił mówić (sapeva parlare)
  • używał przedmiotów, dzięki którym mógł się schronić i bronić (usava gli oggetti attorno per coprirsi e difendersi)

uomo sapiente sapiente

  • był wysoki, co najmniej na półtora metra (era alto almeno un metro e mezzo)
  • był obecny na wszystkich kontynentach (era presente in tutti i continenti)
  • polował i budował solidne chaty/”domy” (cacciava e costruiva solide capanne)
  • mieszkał z innymi z obozowiskach (viveva insieme agli altri in accampamenti)
  • miał mózg i wygląd fizyczny podobny/zbliżony do naszego (aveva un cervello e un aspetto fisico simile al nostro)

Może Wam się wydać, że słówka/frazy są niepotrzebne, ale zauważcie, że znacie w większości te słowa, np. altezza, sapeva (imperfetto) , usare. Potraktujcie jednak powyższy wpis, jako lingwistyczną ciekawostkę w połączeniu z historią.

Dajcie znać czy taka forma ciekawostek przypadła Wam do gustu. W zanadrzu mam jeszcze caaaaałą historię ludzkości w połączeniu z językiem włoskim.

Gramatyka i słownictwo, przyjaciele na wieki.

Poniższy wpis jest zainspirowany moimi ostatnimi obserwacjami, rozmowami i czytanie przeróżnych postów na fejsbókowych grupach dotyczących języka włoskiego. Mowa o nauce gramatyki i słownictwa jednocześnie.

Wyobraź sobie sytuację, w której jesteś bardzo głodny i masz ochotę na coś bardzo niezdrowego, powiedzmy na zupkę chińską z Radomia w proszku. Aby jednak zrealizować swój cel i ją zjeść, musisz zamówić dwa samochody. Jeden będzie wiózł zupkę w proszku, a drugi wrzątek, aby zalać ten chemiczny proszek. Jednak oba samochody wystartowały o różnych porach. W konsekwencji, na metę, na której czekasz, jako pierwszy dojechał samochód (powiedzmy) z wrzątkiem. Niestety nie najesz się od razu. Na samą zupkę musisz czekać długie godziny. Oczywiście doczekasz się w końcu i zjesz ten dziwny wynalazek, ale…

No właśnie, ale co? Jakie ma to znaczenie w nauce języka obcego, a przede wszystkim w nauce gramatyki i słownictwa? Dlaczego ma znaczenie, aby te samochody z wodą i zupką wystartowały o jednej porze?

Samochód-wrzątek to gramatyka, samochód-zupka to słownictwo. Aby dobrze nauczyć się języka, a nie tylko dogadywać, należy uczyć się jednocześnie gramatyki i słownictwa. Nie ma nauki języka bez nauki słownictwa, ale słownictwo jest w jakiś sposób usystematyzowane. Usystematyzowane gramatyką. Powtarzałem, powtarzam i powtarzać będę, że nauka gramatyki jest tak samo ważna, jak nauka słownictwa. Dlatego też te samochody muszą wystartować jednocześnie. Co z tego, że będę znać 1000 słówek, ale będę mówić „Kuba chcieć pić, Kuba mówić źle po włoski, Kuba nie mieć motywacja, Kuba czytać książka, ale nie rozumieć czas przeszły” itd.

Znam z autopsji i z różnych opinii, że nie chce się uczyć gramatyki, wkuwać regułki i zakuwać te nudne pronomi czy inne congiuntivo. Słyszę także, że Włosi przecież nie znają gramatyki, więc, po co my się mamy męczyć. Nie, nie i jeszcze raz nie. To jest błędne myślenie. Włosi znają tak samo swoją gramatykę, jak Polacy gramatykę polską. My, Polacy używamy gramatyki codziennie, używamy trybu przypuszczającego, używamy zaimków dzierżawczych, mówimy w trybie rozkazującym, nie wspominając już o odmianie rzeczowników i czasowników. Podobnie Włosi. Nie rozkminiają czy używają pronomi, condizionale, trapassato prossimo czy congiuntivo. Błędnym założeniem jest też, że Włosi nie znają congiuntivo i używają go źle. Owszem, czasami zdarza się, że używają go źle. Nawet były premier Włoch, Matteo Renzi wygłaszając jakieś przemówienie, publicznie poprawił się, bo źle użył trybu.

Matteo Renzi i jego pomyłka

Aby jednak poznać dobrze język obcy, musimy znać gramatykę języka, bo nie ruszymy dalej. Kolejny argument, który słyszę, że aby nauczyć się języka obcego trzeba mówić, słuchać, czytać. Przepraszam bardzo. Czy książki nie są napisane gramatycznie? Czy nie zawierają tej całej treści gramatycznej? Czy nie znajdziemy tam odmiany czasowników? Co mi po czytaniu książki, jeśli nic z niej nie zrozumiem. Tryb przypuszczający okaże się zwykłym trybem oznajmującym. To przecież zmienia sens całej wypowiedzi. Dlatego należy uczyć się gramatyki równolegle ze słownictwem. Najlepiej ćwiczyć słownictwo na gramatyce, a gramatykę na słownictwie.

Wracając do samochodów, jeśli oba wystartują jednocześnie, szybciej dostaniesz zupkę i nie będziesz musiał czekać na nią, nie wiadomo ile. Oznacza to, że ucząc się słownictwa i gramatyki jednocześnie od początku, szybciej osiągniemy językowe cele.

O nauce gramatyki i słownictwa pisałem także tutaj:
Jak NIE uczyć się języka włoskiego (i w zasadzie każdego innego języka obcego)

Jak nie być Kalim, czyli po co jest nam gramatyka?

Z pamiętnika maturzysty, czyli 3 tygodnie do matury z języka włoskiego. Co zrobić?

Drogi pamiętniku…

…za 3 tygodnie matura z języka włoskiego. Tak, wiem, umiem. Uczę się przecież. Jak nie konwersacje, to ćwiczenia na congiuntivo, preposizioni i inne następstwa czasów. Tylko że ja już mam chyba za dużo w głowie i za każdym razem, kiedy powtarzam słówka i któregoś nie pamiętam, to wydaje mi się, że właśnie ono będzie mi najbardziej potrzebne na egzaminie i w zasadzie dzięki niemu nie zdam. Bo przecież jak mogę nie wiedzieć, jak jest po włosku: górnik, dziura ozonowa czy księgowa. Eh, mówię Ci pamiętniku, takie problemy pierwszego świata.

Wczoraj wpadłem w sidła pronomi diretti i indiretti i wiesz co? To jest nawet proste. Z pewnością będzie coś, czego nie wiem. Tak jest zawsze. No trudno. Trzeba będzie zmierzyć się z tym, czego się nie wie. Może się uda.

Na egzaminie ustnym bankowo wylosuje pytania dotyczące problemów ekologii albo jakiejś innej mody czy zdrowego odżywiania. I co wtedy zrobię? No co? Eh, chyba powtórzę sobie słówka z ubrań. Tylko że wtedy pomijam te o śmieciach, recyklingu i jak po włosku jest dieta czy inna zdrowa żywność. Jeszcze 3 tygodnie…


Z pewnością tak wyglądają rozterki maturzystów przed egzaminami maturalnymi. Wtedy na myśl przychodzą takie rzeczy, że nie jesteśmy w stanie zacząć się uczyć (choć na naukę już za późno) czy powtarzać. Jest na to jedna rada (albo kilka). Wziąć głęboki wdech, powiedzieć sobie „uczyłem/uczyłam się”, „umiem, dlatego też zdam”. Problemy są po to, by je omijać, a nie po to, by się o nie potykać. Dlatego też, jeśli nie podpasuje jakiś temat, to nie ma co się chować  w mysią dziurę, tylko trzeba pomyśleć, jak można najlepiej rozwiązać ten chwilowy „problem”. Jeśli się uczyłeś, to bez problemu poradzisz sobie z nim.

Jest jeszcze chwila czasu, by powtórzyć ostatnie rzeczy, które sprawiają ciut większy kłopot. Niech z pomocą przyjdą nam nasze własnoręcznie zrobione notatki.  Pamiętaj jednak, że to już nie czas na zabranie się do nauki. Niestety, straszne, ale prawdziwe.

Poświęć ten czas także na słuchanie radia po włosku. Dzięki temu będziesz mieć ciągle kontakt z żywym językiem. Przyda się to na egzamin pisemny, kiedy to trzeba będzie popisać się umiejętnością słuchania. Obejrzyj film, ale bez polskich napisów i bez lektora. Jeśli napisy to tylko po włosku. Zawsze to nauka poprzez relaks, zabawę. Taka wiedza zawsze łatwiej wchodzi do głowy. Klikając tutaj, oraz tutaj znajdziesz też kilka kanałów na YouTube, dzięki którym szybko i łatwo osłuchasz się z językiem, a przy okazji miło spędzisz czas, oglądając jutuberów. Szczególnie polecam kanał Alberto ItalianoAutomatico. Książki i ich twarde regułki odstaw na półkę. Niech nie straszy 🙂

Ktoś kiedyś dał mi radę przed egzaminem wstępnym do liceum i brzmiała ona mniej więcej tak: „zrobisz tyle, ile umiesz, więcej nie zrobisz, najwyżej możesz zrobić mniej”. Dokładnie tak będzie z nami, maturzystami. Wykorzystajmy naszą wiedzę i skupmy się na tym, co potrafimy, a nie na tym, czego nie wiemy, albo z czego jesteśmy słabsi. Egzaminatorzy nie oceniają przecież stanu naszej niewiedzy. Skupiają się raczej na tym, co wiemy (i ile wiemy). Dlatego też marsz do kuchni, zrobić sobie dobrej herbaty, zasiąść na spokojnie do notatek, powtórzyć to, co najważniejsze. Przede wszystkim nie denerwować się. To w niczym nie pomoże, a może jedynie zaszkodzić.

Ps. Wiem, łatwo pisać 🙂 ale pomyślcie jednak o tych, którzy zdają egzamin maturalny 16 lat po swojej prawdziwej maturze. To jest dopiero stres 🙂 tak, tak, piszę o sobie.

O tym, jak przygotować się do matury i jakie zagadnienia warto poruszyć, pisałem także tutaj: