Jak się nazywają po włosku włoskie ministerstwa?

Nie znam chyba nikogo, kto, czytając bądź słuchając jakichkolwiek wiadomości, nie zetknął się z tymi politycznymi. Minister zrobił to, minister zrobił tamto, odwołano cały rząd, powołano nowy, albo jakaś inna afera związana z politykami. Choćbyśmy zamknęli się w ciemnym pokoju to prędzej czy później i tak czeka nas jakaś dawka takich wiadomości.

presidenza

Czy to w Polsce, czy to we Włoszech, zawsze przeczytamy o danym rządzie, ministrach i wiceministrach. Żeby państwo nie było „teoretyczne”, pewni ludzie stoją na pewnych stanowiskach. Nie raz i nie dwa słyszeliśmy o ministrze spraw wewnętrznych czy o ministrze zdrowia. Przez ostatnie dwa lata, Polki i Polacy jesteśmy zewsząd atakowani polityką. Nie o tym chcę tu pisać, bo nie czas i nie miejsce przede wszystkich na polityczne dyskusje.

Sala posiedzeń Rady Ministrów

Czasami na różnych forach, grupach czy fan page’ach czytam zapytania ludzi jak przetłumaczyć takie, czy inne ministerstwo. Jednym przydaje się to do pracy, inni traktują, jako ciekawostkę, a jeszcze inni chcą w spokoju słuchać wiadomości w radiu i nie zastanawiać się, o którym ministerstwie mowa. Zatem poniżej znajdziecie listę ministerstw wchodzących w skład Rady Ministrów Włoch, którego premierem jest (jeszcze) Paolo Gentiloni.

 

Rada Ministrów WłochConsiglio dei Ministri della Repubblica Italiana

Premier – Presidente del Consiglio dei Ministri della Repubblica Italiana

Minister Spraw Wewnętrznych – Ministro dell’Interno

Minister Sprawiedliwości – Ministro della Giustizia

Minister Spraw Zagranicznych – Ministro degli Affari Esteri e della Cooperazione Internazionale

Minister Obrony – Ministro della Difesa

Minister gospodarki i finansów – Ministro dell’Economia e delle Finanze

Minister rozwoju gospodarczego – Ministro dello Sviluppo Economico

Minister infrastruktury i transportu – Ministro delle Infrastrutture e dei Trasporti

Minister pracy i polityki społecznej – Ministro del Lavoro e delle Politiche Sociali con Delega alle Politiche Giovanili

Minister kultury – Ministro dei Beni e delle Attività Culturali e del Turismo

Minister zdrowia – Ministro della Salute

Minister edukacji, szkolnictwa wyższego i badań naukowych – Ministro dell’Istruzione, dell’Università e della Ricerca

Minister środowiska – Ministro dell’Ambiente e della Tutela del Territorio e del Tare

Minister rolnictwa i leśnictwa – Ministro delle Politiche Agricole Alimentari e Forestali

Minister ds. kontaktów z parlamentem – Ministro per i Rapporti con il Parlamento

Minister ds. administracji publicznej i deregulacji – Ministro per la Semplificazione e la Pubblica Amministrazione

Minister ds. regionalnych – Ministro per gli Affari Regionali e le Autonomie

Minister ds. spójności terytorialnej – Ministro per la Coesione Territoriale e il Mezzogiorno

Minister ds. sportu – Ministro per lo Sport

 

Reklamy

Podsumowanie „włoskiego” roku 2017…KONKURS –> kalendarz 2018!

Do końca roku 2017 pozostało paręnaście godzin. To dobry czas na podsumowanie mijających 365 dni. Powiem Wam szczerze, że ten rok przeleciał mi jak woda przez palce, zauważalnie, ale bardzo szybko. Może, dlatego, że był to rok pełen wrażeń, sympatycznych zdarzeń oraz rok, w którym poznałem kilku ciekawych ludzi. Jednak po kolei.

Mój ostatni rok to rok „włoski”. Dlaczego? Zaczął się już 21 grudnia 2016, kiedy to miał miejsce koncert Marco Mengoniego w Polsce. Czekałem na niego od dnia ogłoszenia europejskiej trasy koncertowej w marcu. Co tu dużo mówić, koncert wspaniały. Poza tym to takie spełnienie marzeń, by zobaczyć Marco na żywo i to jeszcze w Polsce. Wiem, że kilku czytelników bloga było na tym koncercie. Dajcie znać w komentarzu, jakie macie wspomnienia i jakie emocje Wami targały.

Rok 2017 zaczął się dość intensywnie pod względem nauki. Za niecałe pół roku miałem przystąpić do egzaminu maturalnego z języka włoskiego. To dla mnie było ogromne wyzwanie, szczególnie że niespecjalnie szło mi mówienie. Niemniej jednak za sprawą Dobrego Włoskiego Ducha, udało mi się opanować siebie na tyle, że egzamin ustny mimo ogromnego stresu, zdałem i jak na samouka (w sensie nie realizowałem materiału ze szkoły ponadgimnazjalnej), zdałem egzamin całkiem przyzwoicie. Egzaminy pisemne poszły o wiele lepiej, niż mogłem sobie wymarzyć. W sumie egzamin ustny poszedł na 63%, podstawa na 78%, a rozszerzenie na 68%. Zrobiłem to! Spełniłem swoje marzenia o egzaminie maturalnym z języka włoskiego. Tak, tak. Marzenia, niektórzy marzą o maturze…hi hi.

la scimmia” wykonana na szydełku przez JABUKO

Nie mogę nie wspomnień o Studniówce 2017 połączonej z oglądaniem finału Sanremo 2017, gdzie triumfował Francesco Gabbani i jego „la scimmia nuda balla”. Francesco reprezentował Włochy w Konkursie Piosenki Eurowizji w Kijowie, gdzie zajął 6. miejsce. Ciekawostką (dla mnie) jest fakt, że Francesco jest ode mnie młodszy o 4 dni.

Po zdanym egzaminie czekała mnie już tylko jedna przygoda. Pierwsza, wymarzona, wyśniona podróż do Włoch. Pierwszy raz w życiu. Dla mnie było to ogromne przeżycie i przeogromne emocje z tym związane. Nie zapomina się swojego pierwszego razu i z pewnością nie zapomnę go nigdy. Pierwsze włoskie promienie słońca i nawet duchota nie przeszkadzała mi w tym, by dzielnie zwiedzać Rzym, Watykan, Florencję, Bolonię, Rimini i San Marino. Każde miejsce we Włoszech bacznie obserwowałem, chłonąłem całym sobą. O emocjach związanych z wycieczką prawie na gorąco pisałem tutaj: 1) włoskie wakacje #Roma, 2) włoskie wakacje #Firenze, 3) włoskie wakacje #Bologna i #SanMarino. Warto spełniać swoje największe marzenia. Jeśli spełnia się je za sprawą Przyjaciół i wśród Przyjaciół, to marzenia nabierając realnych kształtów, są o wiele mocniej przeżywane.

Na początku tego roku ruszyła także grupa na FB italomaniacy.pl, której mam przyjemność być administratorem wespół z Olą z bloga Studia-Parla-Ama (fan page SPA). Dzięki tej grupie poznałem innych italomaniaków, ludzi zakręconych na punkcie Włoch i języka włoskiego.

Internet zbliża do siebie ludzi i daje wiele możliwości poznawania innych fajnych osób. Dzięki Internetowi i facebook’owi poznałem ciekawy blog Orientus (fan page Orientus), który nie ukrywam i mało skromnie powiem, że w jakiś sposób dzięki mnie, autor bloga, Radek, należy do grupy Blogi Językowe i Kulturowe. Dodatkowo Radek studiuje historię, więc ta znajomość nabiera innych, pozablogowych kształtów.

Nie będę ukrywać, że dwóch moich Przyjaciół zaczęło także przygodę z prowadzeniem fan page’y. Nie są one co prawda związane z Włochami czy językiem włoskim, niemniej jednak miło mi, że zaraziłem ich w jakiś sposób prowadzeniem takiej internetowej działalności. Jeśli macie ochotę, to zajrzyjcie na fan page, który prowadzi Przemek „116 drzew dla Sosnowca” oraz TomkaBiblioteka Szkolna Zespołu Szkół nr 4 w Skierniewicach”. Może akurat znajdziecie coś dla siebie.

Kolejnym blogiem, ale tym razem muzycznym, chcę Was zachęcić do zgłębiania swoich muzycznych zainteresowań. Krzysztof, który jest autorem bloga Umuzykalniony (fan page Umuzykalniony), zabierze Was w świat nowości muzycznych. Znajdziecie tu play listy, nowości i rankingi.

Mój „włoski” rok trwa za sprawą przewspaniałych konwersacji na przeróżny temat, od błahych spraw typu, co robiłem wczoraj po porządne rozkminki „filozoficzne” na temat istnienia człowieka i jego sensu.

Ten rok to był naprawdę dobry rok. Jaki będzie ten nadchodzący 2018 rok? Okaże się już 31 grudnia, czyli za 365 dni. Jakie plany? Jest ich kilka, już teraz wiem, że z niektórych będę musiał zrezygnować, ale w ich miejsce rodzą się nowe. Jednym z nich jest…zresztą spójrzcie na foto…

Moje nowe „włoskie” nabytki książkowe w 2017 roku:

Moje TOP 10 włoskich przebojów 2017 (kolejność przypadkowa)

  1. Giussy Ferreri – Partiti Adesso (kliknij aby posłuchać)
  2. Francesco Gabbani – Tra Le Granite E Le Granate (kliknij aby posłuchać)
  3. Thegiornalisti – Riccione (kliknij aby posłuchać)
  4. Fabri Fibra ft. Thegiornalisti – Pamplona (kliknij aby posłuchać)
  5. Benji & Fede ft. Annalisa – Tutto Per Una Raggione (kliknij aby posłuchać)
  6. Francesco Renga – Nuova Luce (kliknij aby posłuchać)
  7. Tiziano Ferro – Lento/Veloce (kliknij aby posłuchać)
  8. Fabio Rovazzi ft. Gianni Morandi – Volare (kliknij aby posłuchać)
  9. J-AX & Fedez – Senza Pagare (kliknij aby posłuchać)
  10. Tiromancino – Dove Tutto é A Metà (kliknij aby posłuchać)

Ulubione radio

Rok 2017 upłynął pod znakiem radia włoskiego, które słucham gdzie się da i kiedy się da. To Radio Cuore. Tylko włoska muzyka. Polecam z całego mojego…cuore 😉
strona www
strona www – radio on line
fan page 
aplikacja do pobrania na smartfon (Android)


Wkraczamy w nowy 2018 rok, pełni nadziei na lepszą przyszłość, bez kataklizmów i kryzysów politycznych we Włoszech, w Polsce i na świecie.

Na nowy rok mam dla Was małą niespodziankę. Kalendarz 2018. Jest gotowy do druku w formacie A4. Kalendarz jest w wersji polsko-włoskiej. Nazwy miesięcy i dni tygodnia są po polsku i po włosku. Każdy miesiąc to nowe zdjęcie rzymskich zabytków. Różnica między kalendarzem zeszłorocznym a tegorocznym jest taka, że zdjęcia w nim zawarte są mojego autorstwa. To Rzym moim okiem.

KONKURS!!!

Jeśli ktoś z Was chciałby dostać kalendarz w wersji drukowanej, wystarczy w komentarzu dokończyć zdanie „Chciałbym/chciałabym mieć ten kalendarz, ponieważ…”. Spośród nadesłanych komentarzy wybiorę 3 moim zdaniem najciekawsze i zwycięzców obdaruję kalendarzem w wersji drukowanej.


Regulamin konkursu:

  1. Będzie mi miło, jeśli polubisz fan page italia-nel-cuore na Facebooku (nie jest to warunek wzięcia udziału w konkursie),
  2. Zadaniem konkursowym jest dokończyć zdanie „Chciałbym/chciałabym mieć ten kalendarz,ponieważ…” i napisać je w komentarzu na blogu bądź na fan page’u na facebook’u,
  3. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jest autor niniejszego bloga,
  4. Konkurs trwa od dzisiaj (29 grudnia 2017 r.) do piątku 5 stycznia 2018 r. do godziny 23:59,
  5. Nagroda zostanie przyznana przez organizatora konkursu,
  6. Nagrodą w konkursie jest „kalendarz 2018 – calendario 2018” wersja papierowa,
  7. Wynik konkursu zostanie opublikowany 6 stycznia 2018 r. pod regulaminem konkursu,
  8. Autorzy zwycięskich komentarzy zostaną poproszeni o podanie adresu, na który będzie przesłana nagroda,
  9. Nagroda zostanie wysłana po 8 stycznia 2018 r. na adres wskazany przez zwycięzcę,
  10. Poprzez wzięcie udziału w konkursie, uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie jego danych osobowych na potrzeby konkursu.

 

Nagrody otrzymują:

Małgosia M

Corr

Joanna Ćwierz

Zanurz się w języku po uszy, po czubek głowy – o immersji językowej słów kilka.

Metod nauki języka obcego jest dokładnie tyle ile ludzi na świecie uczących się języków obcych. Dodatkowo każdy ma zapewne (a przynajmniej zna) kilka metod i je wykorzystuje, dlatego też sposobów na naukę jest więcej, niż jestem w stanie sobie to wyobrazić. Ja także mam swoje ulubione metody. Czasami je Wam podrzucam na blogu albo w różnych komentarzach na różnych grupach na Facebook’u. Jakkolwiek nie jestem niestety w stanie napisać Wam, że moja metoda jest najlepsza i jedyna słuszna. Nie, tak nie ma. Każdy musi znaleźć swoją metodę, swój ulubiony sposób na przyswojenie wiedzy. Niemniej jednak jedną z ciekawych i (według mnie) mało absorbującą metodę chcę Wam przedstawić. Panie i Panowie. Oto przed Wami immersja językowa, czyli totalne zanurzenie się w języku obcym, którego się uczymy.

nurkowanie może być fajne 😉

Immersja językowa, czyli zanurzenie się w języku, a więc otaczanie się zewsząd tylko nim. Słuchaj, oglądaj, czytaj w języku, którego się uczysz. Mam wrażenie, że w Twojej głowie w tym momencie pojawiło się pewne „ale”. Jesteś początkujący i boisz się, że nie zrozumiesz do końca, albo po prostu nie zrozumiesz pewnych treści, które będą bombardować Cię z każdej strony. Nie bój się. Immersja ma pomóc Ci przestawić się na myślenie w danym języku. Zaczniesz w końcu naturalnie przyswajać język tak jak dziecko, które jest małe, uczy się języka ojczystego. Dla niego nie jest zrozumiałe to, czym jest przydawka, okolicznik czasu, a nie daj Boże jakieś gramatyczne czy logiczne rozbiory zdań. Jednak pamiętaj, że jest to metoda, do której regularną naukę i tak musisz włączyć. Musisz poświęcić czas na naukę słówek czy gramatyki. Tej nie ominiemy. Dziecko także zaczyna się w końcu jej uczyć. Włącza w pewne ramy to, czego już się nauczył. Tak, wiem, wiem. Wiecie, że jestem piewcą nauki gramatyki. Gramatyka jest ważna, ale nie najważniejsza sama w sobie. Zawsze powtarzam jednak, że gramatyka ma sens tylko wtedy, gdy uczymy się jednocześnie słówek. O tym pisałem już TUTAJ.

Kilka sposobów na zanurzenie się w języku obcym:
1.
Czytaj książki w języku, którego się uczysz (więcej o tym, znajdziesz TUTAJ),

2. Oglądaj filmy w języku obcym (najlepiej z napisami w języku, którego się uczysz, koniecznie unikaj języka ojczystego albo nawet bez napisów),

3. Czytaj artykuły w języku, którego się uczysz – przestaw ulubioną przeglądarkę internetową na język obcy, znajdź portal dla siebie (kliknij w link) i czytaj to, co lubisz,

4. Zmień język w swoim smarftonie, na tablecie i w komputerze, niech wszystkie komunikaty i komendy będą w języku obcym,

5. Zmień język na język, którego się uczysz we wszystkich kontach swoich social media (Facebook, Instagram…),

6. Zainstaluj w smartfonie radio obcojęzyczne (kliknij w link), którego możesz słuchać dosłownie wszędzie, ale tak by nie przeszkadzać innym 😉

7. Słuchaj podcastów w języku, którego się uczysz (do języka włoskiego polecam podcasty na Spotify – italiano automatico – kliknij w link),

8. Pisz jak najwięcej w języku obcym, otwórz sobie jakiekolwiek zdjęcie w Internecie i opisuj je, albo pisz pamiętnik w języku obcym,

9. Znajdź towarzyszy do konwersacji. Internet jest pełen różnych forów i grup gdzie z pewnością znajdziesz kompana do rozmów na Skype czy zwykłego pisania używając komunikatora.

Czy immersja działa? Czy nie staje się nudna? Czy nie zapomina się języka ojczystego? Tak, działa, ale zapewne nie na wszystkich. Nie, nie jest nudna, jeśli robi się to z przyjemnością i zaangażowaniem. Nie zapomina się języka ojczystego, zapewniam Was. Na pewno jest to najmniej absorbująca metoda nauki języka. My robimy swoje, a wiedza sama wchodzi do głowy.

Czytaj to, co Cię interesuje. Ja czytam książki po włosku do historii. Wiem o czym czytam z racji wykształcenia, ale nie jest też tak, że wiem wszystko na 100%. Nowe słówka wypisuje i później tłumaczę.

Sam korzystam z tego sposobu nauki. Radio włoskie jest wszechobecne u mnie i nie wyobrażam sobie, by w drodze do pracy nie słuchać radia włoskiego. Na zdjęciach poniżej macie screeny z mojego telefonu z appkami radiowymi w językach obcych, w których słucham radia. Mimo że nie znam hiszpańskiego (jeszcze!) i francuskiego, to słucham i powiem Wam, że rozumiem co 10 słowo. Śmigam po portalach włoskich i czytam artykuły, które mnie interesują. Facebook jest ustawiony po włosku, choć powiem Wam, że na początku kompletnie się gubiłem i bałem nacisnąć cokolwiek by nie skasować zdjęcia czy samego konta na Facebook’u. To mija bardzo szybko i teraz mam Facebook tylko po włosku.

Jeśli chcecie oglądać filmy po włosku to zapraszam Was na kanał na You Tube italia-nel-cuore (kliknij w link) gdzie znajdziecie kilkadziesiąt filmów w oryginale.

                
(kliknij w zdjęcie aby powiększyć)

Sami spróbujcie, oceńcie czy ten sposób nauki Wam odpowiada. Nie bójcie się, traktujcie to, jako coś naturalnego. Coś, co pomoże Wam w dość łatwy i szybki sposób opanować język, będąc tu na miejscu, a nie tam za granicą, w kraju, którego języka się uczycie.

Dajcie znać w komentarzu czy stosowaliście ten sposób nauki? Czy przyniósł efekty?

„Włoski na obcasach”, wyd. LINGO – czy to kurs tylko dla kobiet? (KONKURS)

Mówi się, że w damskiej torebce panuje chaos, nieład, bałagan i jeszcze innych parę synonimów. W damskiej torebce można podobno znaleźć wszystko. Czy to prawda? Nie wiem. Nigdy nie grzebałem nikomu w torebce. Podobno nic nigdy nie można znaleźć, a już na pewno do kobiety dzwoni się dwa razy, pierwszy raz, aby w torebce znalazła telefon, drugi raz, aby odebrała. Głupie żarty. Niejednokrotnie sam w swoim plecaku nerwowo szukam w sklepie swojego portfela, bo gdzieś się schował na dnie pod książką obok piórnika owinięty kablem od ładowarki. A przecież kobietą nie jestem. Poza tym nasze plecaki, nasze torby to nasze królestwa i nic innym do tego.

Dlaczego piszę o kobiecych torebkach? Dlatego, że są na tyle przepastne, iż znajdzie się w nich miejsce na jeszcze jedną rzecz, a dokładniej książkę „Włoski na obcasach” wydawnictwa LINGO. Ta nowość wydawnicza na polskim rynku zdobywa coraz to szersze grono sympatyków, wśród kobiet (do których jest adresowana), ale i mężczyźni znajdą dla siebie tam wiele cennych informacji.

Czym jest kurs „Włoski na obcasach”? To przede wszystkim skarbnica słówek i sytuacji, które dotykają dnia codziennego. Książka jest podzielona na 30 rozdziałów, które nazywają się Pogaduchami i słusznie, bo to takie rozdziały-babskie pogaduchy. O czym? Oto lista wszystkich pogaduch jakie znajdziecie w książce (kliknij w link):

LINGO – lista pogaduch „Włoski na obcasach” (wersja pdf)

Każde pogaduchy składają się z: dialogu, pytań do niego, „słówka do torebki”, czyli słownictwo niezbędne do zrozumienia dialogu, „coś do większej torebki”, czyli słownictwo poszerzające poruszane zagadnienie, „gramatyka od kuchni„, czyli zarys gramatyki języka włoskiego potrzebnego do zrozumienia dialogu albo dla szybkiej powtórki, przypomnienia jej sobie, „fitness językowy„, czyli kilka prostych ćwiczeń utrwalających materiał z danego rozdziału, ciekawostki na temat Włoch, języka włoskiego, kultury czy kulinariów oraz klucz do ćwiczeń i przetłumaczone dialogi.

Tak skonstruowane „Pogaduchy” pozwolą nam w miły i przystępny sposób przyswoić wiedzę w nich zawartą. Jest to nauka dynamiczna, bez zbędnego przeładowania materiałem. Słownictwo jest łatwe, znane nam z codziennego użytku, często w rozdziale do większej torebki znajdziemy słownictwo potoczne, nieprzetłumaczalne dosłownie na język polski.

Należy pamiętać, że książka nie jest książką do gramatyki, dlatego też, jeśli ktoś oczekuje rozkminek gramatycznych, odsyłam do książki typowo gramatycznej, np. „Włoski dla początkujących” czy ‘Włoski na poziomie” wydawnictwa LINGO. Obie będą recenzowane w późniejszym czasie 🙂

Zagadnienia gramatyczne przedstawiają się następująco: 
– essere/avere; andare/venire; essere/esserci; volerci/metterci – różnice
– tryb rozkazujący + zaimki
rodzajniki, przyimki
– futuro semplice
– gerundio
– passato prossimo – tworzenie, zastosowanie, tabela odmian
przymiotniki – stopniowanie, odmiana
– imperfetto – tworzenie, zastosowanie
pronomi diretti i indiretti – zarys
– congiuntivo presente i imperfetto – zasady tworzenia, zastosowanie, słówka, które wprowadzają ten tryb
– questo/quello
condizionale semplice/composto
zaimki – wszelakie – odmiany, rodzaje
– forma bezosobowa
– partykuła CI i NE
lista sufiksów/prefiksów dla zgrubienia, zdrobnienia i zabarwienia negatywnego
– skrótowce
verbi pronominali – lista kilku czasowników i ich odmiana.

Do książki dołączona jest płyta CD z nagraniami wszystkich dialogów. Dialogi są czytane przez rodowite Włoszki, tak, więc wymowa jest poprawna. Dla osób, które znają język włoski dobrze bądź dość dobrze, nagrania te mogą okazać się za wolne, zbyt dokładne, nienaturalne. Pamiętajmy jednak, że dla osób, które miały styczność z językiem włoskim dawno bądź nigdy, takie wolniejsze nagrania mogą być zbawienne i bardzo pomocne. Pliki na płycie są w formacie .mp3, dzięki czemu można zgrać je do swojego smartfona i w drodze do pracy słuchać dialogów.

 

Włoski na obcasach” to dobra pozycja książkowa dla każdego, kto chce poznać zakamarki języka włoskiego, a na próżno szuka w słowniku. Mnie zaskoczyła dynamika książki, przez co słówka wchodzą do głowy bardzo szybko. Możemy je przećwiczyć bardzo szybko, wystarczy umówić się ze znajomymi do baru czy z koleżanką do sklepu z kosmetykami.

Dla mnie faceta książka ta jest ogromnym źródłem cennych informacji dotyczących, tzw. kobiecego świata. Dlaczego „tzw”?. W końcu my faceci także dbamy o siebie, używamy kosmetyków, chodzimy na ciuchowe zakupy czy to lubimy czy nie, dbamy o formę na siłowni. Dlatego uważam, że każdy facet uczący się języka włoskiego powinien mieć tę pozycję w swojej „włoskiej” biblioteczce czy plecaku.  Nie bójmy się (my, faceci) brać tej książki do ręki. W końcu Włosi-faceci też znają te słówka i żyją 😉

KONKURS

Jeśli chcecie wejść w posiadanie książki „Włoski na obcasach”, wystarczy, że weźmiecie udział w szybkim konkursie, wykażecie się odrobiną kreatywności, a Los z pewnością się do Was uśmiechnie. Dlaczego tu jesteśmy? Bo kochamy język włoski. A teraz wyobraźcie sobie, że język włoski jest kobietą. Gdyby był kobietą to… i to właśnie jest Wasze zadanie konkursowe. Dokończyć zdanie „Gdyby język włoski był kobietą to…„. Liczę na kreatywne i zaskakujące odpowiedzi. 🙂

Regulamin konkursu:
1. Zapraszam do polubienia mojego fanpage’a na Facebooku. (nie jest to warunek wzięcia udziału w konkursie),
2. Poprzez wzięcie udziału w konkursie, uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie jego danych osobowych na potrzeby konkursu,
3. Aby wziąć udział w konkursie należy dokończyć zdanie „Gdyby włoski był kobietą to…” i umieszczenie go w komentarzu na blogu italia-nel-cuore lub pod postem o konkursie na fan page’u,
4. Organizatorem konkursu i fundatorem nagrody jest autor bloga italia-nel-cuore,
5. Konkurs trwa od soboty 25 listopada 2017 r. do piątku 8 grudnia 2017 r. do godziny 23:59,
6. Zwycięzcy zostaną wybrani przez organizatora konkursu,
7. Nagrodą w konkursie jest książka: „Włoski na obcasach″, wyd. LINGO x 3,
8. Wynik konkursu zostanie opublikowany 9 grudnia 20017 r. pod regulaminem konkursu oraz zostaną oznaczeni w komentarzu na fan page’u,
9. Zwycięzcy zostaną poproszeni o podanie adresu na który będzie przesłana nagroda,
10. Nagroda zostanie wysłana po 11 grudnia 2017 r. na adres wskazany przez zwycięzców.

Wynik konkursu

Nagrody w postaci książki „Włoski na obcasach” otrzymują:

Aga Lesner

Agnieszka Brambor

Marta Zaremba

 

Jak oglądać filmy w języku obcym?

O tym, jak czytać książki w języku obcym, pisałem TUTAJ. Zachęcam do poczytania o moim sposobie na włoskie książki. Dziś chciałbym pokazać Wam jedną z miliona metod, jak można oglądać filmy w języku włoskim, nie do końca jeszcze znając język. Będę pisać tu o języku włoskim, choć jak wczytacie się w notkę, to łatwo dojdziecie do wniosku, że przedstawiona przeze mnie propozycja oglądania będzie pomocna także w oglądaniu filmów w każdym innym obcym języku, którego się uczymy.

Wielu uczących się języka włoskiego myśli, że skoro jest na poziomie A1, A2 czy nawet B1 to jest to zbyt wcześnie by zacząć oglądać włoskie filmy bez lektora, czy choćby napisów. Nie jest to (według mnie) do końca prawda. O ile na początku przygody z językiem włoskim nie ma się dużego zasobu słów, o tyle po dwóch latach nauki to słownictwo mieszka w naszej głowie i tylko czeka, by z niego skorzystać.

Na początku przygody z językiem włoskim najlepszą metodą na osłuchanie się z językiem są…bajki. Tak, bajki, takie rysunkowe dla dzieci. Nie ma to znaczenia, że jesteśmy dorosłymi ludźmi. To, czy poznamy słowa takie jak „dom„, „mama„, „słoń” czy „robić” z książki, czy z bajki to i tak poznać je musimy. Przy okazji słowa te poznane w bajce są w odpowiednim kontekście, dzięki czemu łatwiej będzie nam je zapamiętać. Dlatego też nie bójmy się bajek. W bajkach najczęściej mówią wolniej, wyraźniej i prostszym językiem. Brzmi idealnie, prawda? Mimo że jestem na wyższym stopniu zaawansowania, to do dziś uwielbiam oglądać Pocoyo czy świnkę Peppę po włosku.

Kiedy już znamy trochę słów z języka włoskiego, możemy pokusić się o oglądanie filmów takich normalnych, fabularnych czy jakichkolwiek, byle po włosku.

Jak oglądać filmy?
Proponuję Wam metodę tabelki, którą roboczo nazwałem „znam-nie znam„. Na czym ona polega? Jest bardzo prosta. Bierzecie kartkę papieru i dzielicie ją na 3 kolumny. W pierwszej kolumnie piszecie „znam to słowo doskonale„, w drugiej kolumnie „znam to słowo, ale muszę pomyśleć nad nim„, w trzeciej kolumnie piszecie „znam to słowo (ze słyszenia), ale nie znam jego znaczenia„. Tabelkę taką możecie też ściągnąć sobie stąd –> TABELA ZNAM -NIE ZNAM.

Oglądając film, wyłapujecie słówka, które znacie. Kiedy usłyszycie słowo, np. „casa” i znacie je doskonale i nie musicie się nad nim zastanawiać, dzięki czemu nie zakłóca Wam oglądania filmu, wpisujecie w pierwszą kolumnę. Oglądając dalej film, słyszycie nagle słowo „dovresti„. Znacie to słowo, ale musicie kilka sekund zastanowić się nad nim, pomyśleć 2-3 sekundy, od jakiej podstawowej formy czasownika zostało utworzone to słowo i co oznacza, wpisujecie w drugą kolumnę. Oglądacie dalej film zajadając się popcornem, nagle z głośników telewizora płynie do Waszych uważnych uszu słowo „morbido„. Znacie ze słyszenia to słowo doskonale, ale niestety ciągle macie kłopot z zapamiętaniem znaczenia tego słowa, bądź słyszeliście je już gdzieś wiele razy, ale nie pofatygowaliście się wcześniej go przetłumaczyć i nie wiecie kompletnie co ono oznacza. Wtedy wpisujecie takie słowo w trzecią kolumnę.

Kiedy skończycie już oglądać film i macie wypełnioną tabelkę słówkami, bierzecie się ostro do pracy. Nie ma co się oszukiwać. Jak nie przetłumaczycie słówek z kolumny drugiej i trzeciej (koniecznie), to niestety dalej nie ruszycie. Tzn. ruszycie, ale znów będą to słówka znane, ale tylko pasywnie. Dlatego warto zapamiętać ich jak najwięcej. A oglądając film, poznane słówka macie od razu w kontekście, o którym ciągle i wciąż i w kilku już notkach nieustannie marudzę.

Metoda tabelki „znam-nie znam” nie jest metodą, do której nie trzeba się przykładać. Owszem, trzeba i to bardzo. Czasami trzeba wręcz zastopować film, cofnąć go i powtórzyć dane słowo czy całe wyrażenie. Trudno. Nauka języka włoskiego (obcego) jest ciągłym powtarzaniem rzeczy, które już znamy i których się uczymy.

Kiedy już przetłumaczycie słówka z tabelki, nauczycie się ich (o ile pozwala Wam czas i chęci), obejrzyjcie ten film jeszcze raz. Zwróćcie uwagę jednak na to, ile więcej treści filmu zrozumieliście.

Pamiętajcie (ver. 1.0). Jak przy książkach, nie trzeba znać perfekcyjnie języka, by czytać książki (nikt nie każe Wam czytać od razu Dantego) tak przy filmach zasada jest ta sama. Potraktujcie jeden, dwa filmy jako bazę wiedzy, studnię ze słowami, a każdy następny film będzie dla Was bułką z masłem, albo goferem z dżemorem (jeśli wolicie słodkie).

Pamiętajcie (ver. 2.0), że podana tutaj metoda jest przykładowa, nie musi działać na Was wszystkich. Ba! Zdziwiłbym się, gdyby tak było. Mam jednak nadzieję, że metoda ta pomoże wszystkim szukającym swoich sposobów na naukę języka.

TUTAJ znajdziecie filmy po włosku. A niebawem na kanale na YouTube italia-nel-cuore pojawi się play lista z bajkami po włosku. Zapraszam serdecznie.

A jakie Wy macie metody na naukę języka włoskiego z wykorzystaniem filmów? Dajcie znać w komentarzu 🙂

Włochy to nie tylko Rzym…

Planując wakacje, biorę pod uwagę tylko Włochy. Jako że jestem zakochany w Rzymie, zacząłem szukać biur turystycznych mających w swojej ofercie Wieczne Miasto. W końcu jest to stolica, miasto, które zbudowane jest na Historii. Przechodząc ze strony na stronę, w gąszczu coraz to atrakcyjniejszych propozycji wyjazdów, natknąłem się na ofertę, która nosiła tajemniczą nazwę „Włochy klasyczne”. Nie ukrywam, że bardzo zaintrygowała mnie ta nazwa, więc czym prędzej kliknąłem w link i już znalazłem się z opisem wycieczki. Powiem Wam szczerze, że sam siebie zaskoczyłem. Przecież Włochy to nie tylko Rzym i jego piękno połączone z bogactwem zabytków. Włochy to także inne urocze miejsca.

Rzym

Na planie wycieczki nagle znalazły się Wenecja, Mediolan, Neapol, Pompeje, Asyż i Florencja. Tak sobie pomyślałem wtedy, „co by tam można zwiedzić?”. O ile na koncie wycieczek zagranicznych mam już Florencję (i Rzym również, ale chętnie tam wrócę), o tyle nic w zasadzie nie wiem na temat całej reszty miast. No i zaczęło się wertowanie Internetu w poszukiwaniu atrakcji tych miast.

Okazuje się, że Wenecja (Venezia) to nie tylko Kanał Grande (Canale Grande) i gondolierzy. To także bazylika św. Marka (Basilica di San Marco) położona przy placu tego samego świętego. Konsekracja bazyliki odbyła się w 832 roku. Wystarczający argument za tym, że to naprawdę stara budowla. Warto wybrać się na plac św. Marka (Piazza San Marco) w czasie, gdy jest zalany wodą (acqua alta). Wtedy to dla umożliwienia poruszania się, ustawione są specjalne platformy dla pieszych.

Wenecja

Kolejną miejscowością, do której zostałem zachęcony, aby ją odwiedzić to Mediolan (Milano). Stolica Mody przez duże M. To tutaj można też zwiedzić jedną z największych katedr, katedra Narodzin św. Marii w Mediolanie (wł. Duomo St. Maria Nascente di Milano, w dialekcie lombardzkim – Dom de Milan). To w niej właśnie, Napoleon został koronowany na króla Włoch w 1805 roku. Warto także zobaczyć XIX-wieczną galerię handlową Vittorio Emanuele II, a także poczuć się jak największa diva operowa. W Mediolanie znajduje się najsłynniejsza opera, La Scala.

Mediolan

Od tych atrakcji, kręci się w głowie, ale to nie wszystko, co można zwiedzić w tych miastach. Jest tego o wiele, wiele więcej. Nie sposób aż wymienić wszystkich atrakcji. Niemniej jednak zachęcony zwiedzaniem, szukałem dalszych atrakcji. I tak dotarłem do Neapolu. Neapol (wł. Napoli, j. neapolitański Nàpule) to Miasto położone jest na północnym brzegu Zatoki Neapolitańskiej. Miasto bogate jest kościoły, muzea (Museo di Capodimonte) i liczne pałace (m.in. Pałac ComoPalazzo Como). Zwiedzać także możemy słynne katakumby, kompleks składający się z trzech niezależnych podziemnych cmentarzysk — katakumb San Gaudioso, katakumb San Gennaro (święty January) oraz katakumb San Severo. Już sama nazwa wywołuje dreszczyk emocji, a dodatkowo myśl, że można je zwiedzić, ach. Będąc w Neapolu, grzechem byłoby nie zahaczyć o starożytne miasto, jakim niewątpliwie są Pompeje. Ciekawostką jest to, że miasto nie zostało zniszczone w czasie wybuchu wulkanu w 79 r. n.e.. Wręcz przeciwnie. Popiół, pył i odpadki wulkaniczne przykryły miasto 6-metrową warstwą, zachowując miasto w niemal nienaruszonym stanie. Takie miejsce trzeba koniecznie zobaczyć.

Neapol

Włochy klasyczne, włoski niezbędnik, czyli miejscowości, które po prostu trzeba zobaczyć, kurorty i miejscowości na zimowy wypoczynek. Te wszystkie atrakcje znajdziecie w ofercie Biura Podróży Rainbow. Znajdziecie tam szczegółowe informacje dotyczące wycieczek, ramowe plany wyjazdów oraz atrakcyjne ceny.

Powyższy tekst powstał przy współpracy z Rainbow.

 

Świat rzymskich cyfr…

System rzymski zapisywania liczb wykorzystuje cyfry pochodzenia etruskiego, które Rzymianie przejęli i zmodyfikowali około 500 roku p.n.e.

Cyfry rzymskie są w naszym życiu bardzo powszechne. Nie ma dnia, abyśmy przynajmniej raz koło nich nie przechodzili. Spotkamy je na klatkach schodowych jako numeracja pięter (np. piętro II), znajdziemy je także w książkach jako numeracja rozdziałów (np. rozdział XIX), a także na czerwonych tablicach z numerem liceum (np. XXXVII Liceum Ogólnokształcące). Nie znajdziemy ich jednak na tablicach informacyjnych dotyczących szkół podstawowych czy gimnazjów. Spotkamy je także na zaproszeniach na coroczne bale, festiwale (np. X Jubileuszowy Koncert…). Zapytani o wiek, odpowiemy, że żyjemy w XXI wieku, który zapiszemy liczbą rzymską. Kiedy chodziliśmy do szkoły, to chodziliśmy do klas IV b, III c itp. Dla uniknięcia nieporozumień można zapisać numer miesiąca cyfrą rzymską, np. 16 X 2017 r. Może nam to ułatwić życie w momencie, kiedy spojrzymy na zapis daty w Ameryce – 9/11/2001. Europejczyk od razu powie, że to 9 listopada 2001 r., Amerykanin zaś będzie nas przekonywać, że chodzi o datę 11 września 2001 r. W tym wypadku rację będzie mieć Amerykanin. Kiedy będziecie zwiedzać jakieś stare miasta z pięknymi kamienicami i podniesiecie głowę, to możecie spotkać datę powstania danego budynku zapisane cyframi rzymskimi. A może macie zegarki ręczne albo ścienne zegary, na których cyfry zapisane są w systemie rzymskim? Zapewne znacie z historii kilku królów i książąt, np. Ludwik XIV, Zygmunt III Waza, Władysław IV czy Mieszko I. To właśnie cyfry rzymskie stosuje się przy ich imionach. Wydarzenia historyczne także numeruje się cyframi rzymskimi, np. II wojna światowa, III wojna punicka czy II wojna północna.

Podstawowe cyfry rzymskie to:
I – 1
II  – 2
III – 3
IV – 4
V – 5
VI – 6
VII – 7
VIII – 8
IX – 9
X – 10

XX – 20
XXX – 30
XL – 40
L – 50
LX – 60
LXX – 70
LXXX – 80
XC – 90
C – 100

CC – 200
CCC – 300
CD – 400
D – 500
DC – 600
DCC – 700
DCCC – 800
CM – 900

M – 1000
MD – 1500
MM – 2000

Dlaczego M to 1000 a C to 100?

  • M – 1000 – z łac. mille – tysiąc
  • D – 500 – być może z czasem M zostało przekształcone (lub na odwrót) w grecki znak Φ, skąd może pochodzić D, będące prawą połową tego znaku.
  • C – 100 – z łac. centum – sto
  • L – 50 – jest (dolną) połową znaku C (100)
  • X – 10 – jest zestawieniem dwóch znaków V (5)
  • V – 5 – Pochodzenie znaku V jest niepewne. Jedna z teorii mówi, że znak V (5) oddaje kształt otwartej dłoni, gdzie jest 5 palców, a każde dwa tworzą literę V.
  • I – 1 – od pionowej kreski, oznaczającej jeden element.

Założenie miasta Rzymu – 753 r. p.n.e. – DCCLIII
Chrzest Polski – 966 r. – CMLXVI
Bitwa pod Grunwaldem – 15 lipca 1410 r. – XV VII MCDX
Urodziny autora bloga 😉 – 5 września 1982 r. – V IX MCMLXXXII

Jak i czym się to je?

Jeśli chcecie dowiedzieć się jak zapisać inne daty roczne, zajrzyjcie do linka poniżej, gdzie znajdziecie „kalkulator liczb rzymskich„.
KALKULATOR LICZB RZYMSKICH

 

 

Zapisz

Zapisz