W 80 książek dookoła Włoch – lista 80. książek o Włoszech…

Nowa, szybka akcja Blogów językowo-kulturowych. Tydzień Książki. Wiąże się on z Międzynarodowym Dniem Książki (World Book Day), który jest świętem ruchomym i przypada zawsze w pierwszy czwartek marca.

17021483_1215128865274389_7554313179985348911_n

W ramach tej akcji miałem pisać o kilku książkach, które są dla mnie albo bardzo ważne w życiu, albo są bardzo mądre, albo jeszcze parę innych górnolotnych przymiotników. Postanowiłem jednak podzielić się z Wami listą 80 książek o Włoszech. Zapewne znacie inną akcję blogerów z Blogów językowo-kulturowych „W 80 blogów dookoła świata„. Jest to parafraza tytułu książki Juliusza Verne’a „W 80 dni dookoła świata„. Pozwoliłem sobie na parafrazę parafrazy, dlatego też tytuł wpisu brzmi „W 80 książek dookoła Włoch„. Taka lista przyda się każdemu italofilowi, oraz wszystkim zainteresowanym literaturą, w której królują przepisy na włoskie dania, z kolejnych stron książki leje się żar z toskańskiego nieba a zapach pizzy powoduje ślinotok. 🙂

Klikając w tytuły z listy, zostaniesz przeniesiony do opisu książki na stronie lubimyczytać.pl

  1. Pod słońcem Toskanii
  2. Bella Toskania
  3. Codzienność w Toskanii
  4. Za dużo wina Toskanii
  5. Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii
  6. Mądrość Toskanii
  7. Winnica w Toskanii
  8. Wzgórza Toskanii
  9. W krainie oliwek
  10. Dzień w Toskanii
  11. Toskania dzień po dniu
  12. Moje rzymskie wakacje
  13. Osteria w Chianti
  14. Włoskie sekrety
  15. Amore, amore! Miłość po włosku
  16. Dzień Puszczyka
  17. Dziennik toskański
  18. Słodkie pieczone kasztany. Toskańskie opowieści ze smakiem
  19. W stronę Toskanii. Mój młyn pod Cortoną
  20. Tysiąc dni w Toskanii
  21. Mój pierwszy rok w Toskanii
  22. Życie zaczyna się we Włoszech
  23. Dom w Toskanii, porta morte i inne historie
  24. Za dużo słońca Toskanii. Opowieści o Chianti
  25. Dolce Vita. Opowieść o oliwnym gaju we Włoszech
  26. Podróż na liściu bazylii
  27. La nonna La cucina La vita. Wspaniałe przepisy mojej babci
  28. Włoskie wesele
  29. Lato w Toskanii
  30. Extra Virgin
  31. Na szczęście jesteś w Toskanii
  32. Przepis na życie
  33. Tysiąc dni w Wenecji
  34. Biesiada z aniołami
  35. Śródziemnomorskie lato: Sezon na Lazurowym Wybrzeżu i Costa Bella
  36. Lekcje włoskiego
  37. Sekrety włoskiej kuchni
  38. Dom w Italii
  39. Toskańska trattoria
  40. Poradnik ksenofoba. Włosi
  41. Cmentarz w Pradze
  42. Masz przyjaciela. Jedz, módl się, kochaj w Rzymie
  43. Smaki Toskanii
  44. Podróż na południe: Powrót do kalabryjskiej ojczyzny
  45. Wakacje w Italii
  46. Dom na Sycylii
  47. Księga smaków Toskanii
  48. Sycylijska opowieść
  49. Zakochani w Rzymie
  50. Włosi
  51. Rzymskie Dolce Vita
  52. Neapol, moja miłość
  53. Na północ od Capri
  54. Ukryta Toskania
  55. Na przekór Toskanii. Nasze cudowne lata we Włoszech
  56. Tysiąc dni w Orvieto
  57. Gepard
  58. Lato w Rzymie
  59. Jeszcze jeden dzień
  60. Pierwsze światła poranka
  61. Czekam na Ciebie całe życie
  62. W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole
  63. Miłość w Toskanii
  64. W Rzymie jak w domu
  65. Wenecja Vivaldiego
  66. Wieczory w Umbrii
  67. Gdzieś na południu Toskanii
  68. Rzym po polsku
  69. Jak żyć po włosku Podręcznik la dolce vita
  70. Rzymskie zauroczenie
  71. Amore 14
  72. Chwile szczęścia
  73. Mężczyzna, którego nie chciała pokochać
  74. Trzy metry nad niebem
  75. Tylko ty
  76. Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie
  77. Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić
  78. Tylko Ciebie chcę
  79. Podróż do imperium kamorry
  80. Miłość w Apulii

 

Do tej pory ukazały się wpisy:

1 marca 2017 r.
Japonia-info.pl; „Genji monogatari” – pierwsza powieść świata

Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim – Dagatlumaczy.pl, “Wielka przgoda Myszki Mozzarelli”

2 marca 2017 r.
Angielska Herbata. Czytanie a nauka języka obcego

Finolubna. Tydzień Książki: Polskie wydania fińskiej literatury w ostatnich latach

3 marca 2017 r.
Angielski C2 – Mój ranking książek Donaldson

Gruzja okiem nieobiektywnym – Kaukaska Trylogia

FRANG.pl – Bajki dla dorosłych

4 marca 2017 r.
Enesaj.pl – Pięciu zapomnianych autorów

5 marca 2017 r.
Biały Mały Tajfun – Tydzień Książki
– Language Bay – Tydzień książki Roald Dahl

Reklamy

5 ulubionych książek z Włochami w tle…

Porywam się z motyką na Słońce. Tak! Na Słońce. Wybrać 5 książek z Włochami w tle, graniczy z cudem. W gąszczu książek, jakie mam w domu, a mam ich naprawdę dużo, część z nich jest związana z Włochami. Są to książki o historii Włoch, biografie cesarzy rzymskich, powieści, opowiadania i czytadła.

1486734378955

Książki z Włochami w tle mają najczęściej pewną ustaloną formułę. Aby książka była chwytliwa, musi być nieszczęśliwa kobieta. Może być porzucona przez męża, wdowa albo singielka, która ma dosyć samotnego życia. Obowiązkowo musi mieć jakąś życzliwą jej przyjaciółkę. Dodatkowo mile widziane są też pieniądze, za które będzie mogła wyjechać do Włoch, a tam dodatkowo będzie mogła wynająć pokój, apartament albo nawet kupić stary dom, który wyremontuje z pomocą swoich nowych włoskich przyjaciół, których pozna w tajemniczych okolicznościach. Ewentualnie może go dostać w spadku, bo nagle okazuje się, że jej wujek, babcia, ciotka, ojciec czy inna dziesiąta woda po kisielu, była Włochem, Włoszką i to właśnie jej przypadł spadek. Kiedy już wyremontuje dom, będzie w nim mieszkać szczęśliwa, otoczona przyjaciółmi, dobrym jedzeniem oraz miłością życia, którą pozna na jakiejś imprezie u swojej „psiapsiółki”, którą także pozna nie wiadomo, w jaki sposób. To wszystko oczywiście musi dziać się w…Toskanii. Nie ma innej opcji. Tylko Toskania.

Owszem, trochę ironizuję. Patrząc obiektywnie, tak to mniej więcej wygląda w większości tego typu książek. Oczywiście nie uważam takiej fabuły za coś złego.

Moje ulubione książki z Włochami w tle są trochę inne niż zarysowana fabuła powyżej. Choć nie ukrywam, znajdzie się też jedna dotycząca Toskanii. No nie da się od tego uciec. Od niej też zaczniemy. Gotowi na spotkanie z pięcioma książkami z Włochami w tle?

Imogen Edwards-Jones „Toskania dla początkujących”

1486731600946

Kiedy znalazłem ją wśród tysiąca książek w księgarni i przeczytałem opis na okładce, pomyślałem, że to pozycja dla mnie. Jechałem akurat do Warszawy, więc pomyślałem, że będzie to łatwa i przyjemna lektura na podróż. Czy tak było? W zasadzie tak.

Główna bohaterka, Belinda postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie. Nie zaskoczę Was, jeśli napiszę, że nowe życie chce rozpocząć w słonecznej Italii. Tak też się dzieje. Belinda buduje swoje życie od początku. Poznaje nowych przyjaciół, otwiera mały, przytulny hotelik. Żyć nie umierać. Niestety ten spokój burzą różne perypetie i wrogo nastawiona konkurencja. Pomyślicie, biedna Belinda. Nic bardziej mylnego. Główna bohaterka niestety nie emanuje sympatią. Jest szorstka i zarozumiała. Jej córka, Mary, nastoletnia dziewczyna zachowuje się trochę jak piesek spuszczony z łańcucha. Jest infantylna i nie wie za bardzo, na czym polega życie.

Zapytacie dlaczego ta książka znalazła się w tym zestawieniu? Otóż dlatego, że opisy toskańskiego krajobrazu, przepisy na pyszne toskańskie dania oraz mimo wszystko klimat tamtych stron, przyciąga. Czuć powiew ciepłego powietrza, pachnącego oliwkami. Chciałoby się spędzić tam wakacje i zajadać te wszystkie pyszności, o których wspomina autor książki.

Diego Galdino „Pierwsza kawa o poranku”

1486731661576Przed otwarciem baru właściciel czyści ekspres, sprawdza ciśnienie i zaparza pierwszą kawę, którą wylewa. Następnie przygotowuje kawę dla siebie. Pierwsza poranna kawa jest dla baristy. Zawsze.”

Ten cytat wystarczył mi, aby zakochać się w tej książce. To takie colpo di fulmine (miłość od pierwszego wejrzenia). Jeśli do tego dołożymy zapach kawy, młodego baristę i Rzym to może mam wyjść mieszanka wybuchowa. Eksplozja w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Eksplozja miłości, zauroczenia i nutka nieśmiałości w momencie, kiedy w kawiarni u Massimo pojawia się piękna, tajemnicza, zielonooka Francuzka, Genevieve, która zamawia filiżankę herbaty różanej.

Jeśli jesteście fanami kawy, koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Ona cała pachnie kawą. Dodatkowo można się dowiedzieć z niej jak przygotować różne rodzaje kawy, jak celebrować tę chwilę, kiedy kofeina łączy się z naszymi kubkami smakowymi.

Tajemnicza Francuzka, zakochany barista (najprawdopodobniej alter ego pisarza), zapach kawy. Cóż trzeba więcej…

Martin Zöller „Rzymskie zauroczenie”

1486731756294

Po raz kolejny kawa, Rzym i miłość. To nic. Tym razem jednak okrywanie Wiecznego Miasta przypadło Martinowi, blond Niemcowi, który dzięki temu, wyróżnia się spośród tłumu.

Kiedy Martin dostaje propozycje pracy w Rzymie (jest dziennikarzem), nie zastanawia się ani chwili. Pakuje walizki i wyrusza w podróż swojego życia. Jak na Niemca przystało, jest porządny, ułożony. Odrung muss sein! Czy chaotyczny Rzym przypadnie mu do gustu? Tak. Jednak nie bez serii wpadek i dziwnych zabawnych przygód.

Książka jest zdecydowanie dla ludzi, którzy chcą zatracić się, czytając. Doskonała pozycja dla wielbicieli Włoch, ale nie tylko. Kto lubi chwilę wytchnienia, ceni sobie odrobinę spokoju, to znajdzie to w tej książce. Dodatkowym atutem pozycji są wstawki włoskich wyrazów w dialogach, co jeszcze bardziej potęguje włoski klimat.

Mario Puzo „Rodzina Borgiów”

1486731540918

Puzo to klasyk włoskiej prozy. Rodzina Borgiów zasługuje na szczególną uwagę z kilku powodów. Opisuje czasy, kiedy nie było Włoch na mapie politycznej Europy. Był to czas zlepku państewek włoskich, które każde z osobna się zwalczały. Opowiada o czasach papieża Aleksandra VI i jego rodzinie. Rzeczywistość przeplata się z fikcją. Niemniej jednak w książce występuje bardzo dużo historycznych postaci takich jak np. Niccolò Machiavelli czy oczywiście dzieci samego papieża (Lukrecja, Cesare, Joffre). Tak, ten papież miał dzieci.

Aleksander VI, który, zanim został papieżem, nazywał się Rodrigo Borgia. Wierzy silnie w swoją nieomylność, dlatego też grzeszy ile popadnie. Puzo ukazuje Borgiów jako pierwszą mafijną rodzinę. Przed osiągnięciem własnych celów nie zawahają się użyć podstępu, szantażu, nie mówiąc już nawet o zadawaniu śmierci.

Praca nad książką zajęła autorowi ponad 20 lat. Nie zdążył jej ukończyć. Po jego śmierci zrobiła to jego przyjaciółka, Carol Gino.

Jeśli ktoś interesuje się historią oraz polityką na najwyższych szczeblach to książka ta spełni jego oczekiwania. Moje spełniła w całości.

Mary Beard „SPQR. Historia starożytnego Rzymu”

1486731714438

W swoim studenckim życiu (studiowałem historię) przeczytałem nie jedna i nie dwie, a całą masę książek dotyczących historii starożytnego Rzymu. „Biblią” dla studentów I roku historii była (i chyba nadal jest) „Historia starożytnego Rzymu”, której autorką jest Maria Jaczynowska. Nie ukrywam, że trzeba było znać tę książkę niemalże na pamięć, jeśli myślało się o dobrze zdanym egzaminie z historii starożytnej. Dlatego tez ucieszyłem się, kiedy w księgarni mój wzrok przykuła pozycja brytyjskiej filolog klasycznej Mary Beard. Jest ona znaną i cenioną znawczynią świata antycznego, szczególnie antycznego Rzymu. Jej programy dotyczące życia codziennego Rzymian ogląda się z wielkim zainteresowaniem. Nie inaczej jest z książką. Wkręca się w umysł od pierwszych kart. Nie jest to historia przeładowana treścią, wojnami i datami oraz całą masą nazwisk. Oczywiście nie unikniemy tego, bo w końcu to książka o historii, ale nie jest to typowy podręcznik akademicki. Zresztą ona w ogóle podręcznikiem nie jest. Dzięki temu jest ona przeznaczona dla szerszego grona odbiorców. Kto interesuje się Włochami, powinien ją koniecznie przeczytać. Dlaczego? Dlatego, że dzięki temu będzie miał solidne podstawy historii Włoch. Czytelnik dowie się, jak powstał Rzym, dlaczego stał się militarną potęgą i postrachem całego ówczesnego świata. Historia przeplata się także z historią społeczną i życiem codziennym. Ważne są dla niej także problemy z kanalizacją, niewolnictwo, spory migracyjne i religia. To wszystko znajdziecie w tej książce.

Zaskoczyło mnie tylko zakończenie. Spokojnie, mogę napisać to, bo spoiler nie będzie. Otóż książka kończy się na roku w 212. Wtedy to cesarz Karakalla wydał edykt (Constitutio Antoniniana), który przyznawał prawa obywateli wszystkim mieszkańcom Imperium Rzymskiego.

A to jeden z jej filmów…

Czekam na Wasze komentarze z tytułami książek, które przenoszą Was do słonecznej Italii.

 

Zapisz

Najstarsze zabytki języka włoskiego…

Cechami spajającymi Naród jest jego historia, tradycja i język. Język jest potrzebny do komunikacji a także do wytwarzania wszystkiego tego, co nazywamy kulturą danej społeczności.

Każdy z nas chyba pamięta pierwsze zdanie napisane w języku staropolskim w Księdze henrykowskiej „Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai” – daj ać ja pobruszę a ty poczywaj. Tekst ten pochodzi z II poł. XIII wieku. Jest to najstarszy ślad języka polskiego w literaturze.  A jakie były początki języka włoskiego?

zagadka werońska                             pergaminowy rękopis z zagadką werońską

Do końca XII wieku na Półwyspie Apenińskim językiem pisanym była łacina. Za pierwszy tekst w języku włoskim uważa się tzw. Zagadkę werońską (wł. Indovinello veronese). Została zapisana na marginesie pergaminowego rękopisu przez anonimowego kopistę z Werony między VIII a IX wiekiem.. Zagadkę odkrył w 1924 r  Luigi Schiaparelli. Najprawdopodobniej powstała w bardzo prozaiczny sposób. Otóż skryba przepisujący tekst po prostu musiał rozpisać…pióro. Ileż to razy my dzisiaj rozpisujemy długopis kreśląc koła na kartce papieru a w średniowieczu pisano zagadki. Dzięki temu zagadka stała się kopalnią wiedzy dla językoznawców, ponieważ przedstawia język włoski we wczesnej fazie rozwoju.

Zagadka brzmi:
Se pareba boves, alba pratàlia aràba
et albo versòrio teneba, et negro sèmen seminaba

Tłumaczenie:
Prowadził przed sobą woły, białe pole orał
Biały pług trzymał, czarne ziarno siał

Znaczenie:
Woły oznaczają palce u ręki kopisty ksiąg, przez pole trzeba rozumieć białe karty książki, pług to pióro, które zostawia czarne litery.

Zagadka ta jest wymieniona w czwartej powieści Umberto Eco, zatytułowanej „Baudolino”, której akcja toczy się na przełomie XII i XIII wieku. Pustelnik instruuje tytułowego Baudolino (chłopiec o wielkiej wyobraźni i bystrym umyśle) jak pisać i cytuje zagadkę w uproszczonej formie „Alba pratalia arabat et negrum semen seminabat”. Dla Baudolino jest to tekst przy pomocy, którego uczył się pisać.

Piśmiennictwo X wieku to jeden z pierwszych etapów narodzin języka włoskiego, po dominujących do tej pory tekstach prowansalskich (langue d’oc) i starofrancuskich (langue d’oil) oraz po niezliczonych dialektach regionalnych. Dominowały oczywiście teksty w postaci fresków naściennych. Wśród nich znajdziemy tzw. Werdykt z Kapui (wł. Placiti Capuani) z okresu między 960 a 963 rokiem.. Jest to tekst napisany w języku ludowym, volgare. Krótki, bo to tylko jedno zdanie w całym dokumencie. Traktuje on o sporze, który rozstrzygał sędzia kapuański między opactwem benedyktyńskim a świeckim sąsiadem. Przyznaje on opactwu prawo do własności przyległych gruntów w Montecassino,.

Zdanie brzmi:
Sao ko kelle terre, per kelle fini que ki contente, trenta anni le possette parte Sancti Benedicti.

co znaczy:
Wiem, że objęte wymienionym tu granicami ziemie należały od trzydziestu lat do opactwa św. Benedyktyna.*
Najpewniej jest to tłumaczenie z łaciny dla prostego ludu.

placitocapuano - Kopia

Literatura Półwyspu Apenińskiego rozwija się na dobre a przed nią świetlane czasy z takimi postaciami jak Dante Alighieri, Francesco Petrarka czy Giovanni Boccaccio. Ale to już zupełnie inna historia…

 *K. Żaboklicki, Historia literatury włoskiej, wyd. PWN, Warszawa 2008, s. 16.

 

Skąd się wzięło…andare?

programmi-dizionario-italiano

Kwestią bezsporną jest fakt, że język włoski pochodzi w prostej linii od łaciny. To wiedzą wszyscy, którzy uczyli się języka włoskiego (albo się nie uczyli, ale też to wiedzą). Łacina bardzo pomaga w nauce włoskich słówek, co zostało sprawdzone na własnej skórze. O ile gramatyka łacińska jest skomplikowana (ale tylko na pierwszy rzut oka) o tyle gramatyka włoska już nie (też na pierwszy rzut oka). Porównanie obu gramatyk jest oczywiście wykonalne, ale to już poziom co najmniej akademicki.

Dziś chciałbym wziąć na tapet…tak, tak, na tapet a nie na tapetę (tej formy nie zapamiętujemy!), czasownik a bardziej słowo andare, którego podstawowe, słownikowe znaczenie to iść, chodzić, jechać. Jaka jest historia słowa andare i skąd pochodzi? Otóż pochodzi od łacińskiego słowa…no właśnie, jakiego? Vadere czy adire?

getImage.phpWątpliwości rozwiewa Ludovico Antonio Muratori włoski uczony humanista żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku. Jego dwa dzieła „De origine linguae Italicae” i „De origine Italicarum vocum„, oba zakończone katalogiem etymologicznym „Catalogus etimologico„, napisanych w latach 1726-1730, zajmują się m. in. słówkiem andare. Uważa on, że słowo to najpewniej pochodzi od łacińskiego słowa adire, co oznacza dojść, udać się. Skąd jednak w słowie andare spółgłoska N i gdzie podziała się samogłoska I? Musimy zwrócić się w stronę pewnego zjawiska językowego, zwanego epentezą. Epenteza jest to „(z greckiego epénthesis – „wtrącenie”) – zjawisko językowe, polegające na wstawieniu głoski epentetycznej (niemającej umotywowania etymologicznego), samogłoski lub spółgłoski, zwykle celem uniknięcia trudnej do wymówienia zbitki głosek lub rozziewu.” Natomiast rozziew jest to „sąsiedztwo dwóch samogłosek bądź wewnątrz wyrazu (na przykład boa, moa – tak zwany hiatus wewnętrzny), bądź też na styku dwóch wyrazów (hiatus zewnętrzny). W wielu językach istnieje tendencja do unikania rozziewu, może być ona realizowana przez m. in. właśnie epentezę.

Tyle o zjawiskach mówi nam wikipedia, za to Internetowy Słownik PWN skraca nam definicję epentezy do tego, że jest to „pojawienie się głoski wewnątrz wyrazu, wywołane czynnikami fonetycznymi.” I to by wyjaśniało skąd spółgłoska N w słowie andare, a co za tym idzie, wcześniej w słowie adire. Poprzez tę epentezę powstała nam jeszcze inna forma anditare.

Forma ta zostaje jednak skrócona przez tzw. synkopę. Synkopa jest to „zjawisko fonetyczne, które polega na zaniku śródgłosowej nieakcentowanej samogłoski lub całej sylaby z wyrazu, co pociąga za sobą jego skrócenie.” Z formy anditare robi się forma andatare. Z kolej spółgłoska T przekształca się poprzez asymilację fonetyczną (polegającą na upodobnieniu sąsiednich głosek) w spółgłoskę D.

Droga do andare wygląda następująco:
adire –> andire –> anditare –> andtare –> anddare –> andare

A co z odmianą czasownika andare? W średniowieczu, 1. os. l. poj. czasu teraźniejszego czasownika andare  brzmiała ando. Forma ta szybko przekształciła się w formę vado. Taką samą formę ma 1. os. l. poj. czasu teraźniejszego łacińskiego czasownika vadere, który oznacza iść, jechać, chodzić. Mamy więc wyłuskane na światło dzienne dwa słowa adire i vadere.

0005GZAAOLXY02BG-C116-F4

Adire jest nieregularny w odmianie w czasie teraźniejszym i należy do IV grupy koniugacyjnej. Czasownik vadere jest regularny i należy do III grupy. Kto liznął odrobinę łaciny ten pamięta, a kto nie miał przyjemności uczyć się tego języka, śpieszę wyjaśnić, że w łacinie mamy 4. grupy koniugacyjne (we włoskim tylko 3).

Czasownik andare odmienia się w czasie teraźniejszym niestety nieregularnie i jedyną metodą na zapamiętanie tej odmiany jest wykucie jej na pamięć.

Bez tytułu

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Czas odkryć Toskanię…

Lubię księgarnie i antykwariaty. Lubię zapach starego papieru. Lubię ten szelest papieru kiedy przewraca się kartki. To taka moja ulubiona „muzyka”. Dlatego też często zaglądam w te miejsca i wiem, że przepadnę, zniknę na godzinę, dwie…Tak było właśnie ostatnio kiedy to chodziłem po Empiku bez większego celu, rozmawiałem przez telefon, dzieliłem się wrażeniami dnia z pracy i nagle w ręce wpadła mi ta oto książka.

13043228_1106281949428042_6634595372906140144_n

Nie jestem specjalnie fanem Toskanii i głównie za sprawą ilości książek o Toskanii właśnie…smaki Toskanii, kolory Toskanii, ulice Toskanii, wino Toskanii, domy Toskanii, wszędzie Toskania krzyczy z regałów. Pomyślałem, że dam jednak tej książce szansę. I cieszę się, że to zrobiłem. To nie jest książka o Toskanii jakich mnóstwo w księgarniach.

Czytelnik wraz z autorem wędruje przez region i jego wybrane miasta. Odwiedzamy zatem zakątki mało znane obcokrajowcom i czasami nawet samym Włochom.

tosk1

Autor o swojej książce pisze: „To nie jest tradycyjny przewodnik z koniecznymi do zrealizowania planami podróży, hotelami i restauracjami. Moim celem jest rozbudzenie żądzy odkrywania, sprawienie, że ci, który czują się bardziej podróżnikami niż turystami, wynajmą samochód, zainwestują w dokładną mapę, wybiorą miejsca, które ich zaintrygują, i po prostu się tam zatrzymają„.

Autor z czytelnikiem przenosi się w czasie. Pokazując nam to, co było „wczoraj”, jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego „dzisiaj” jest tak a nie inaczej i co ukształtowało obecną rzeczywistość. Szczególnie na wyobraźnię działa rozdział dotyczący wydarzeń z czasów II wojny światowej w wiosce Sant’Anna di Stazzema. Ta toskańska wioska padła ofiarą rzezi dokonanej przez hitlerowskich Niemców 12 sierpnia 1944 roku. Masakra w wiosce stała się jednym z kluczowych wątków powieści Jamesa McBride’a pt. Miracle at St. Anna (2001), a także będącego jej ekranizacją filmu o tym samym tytule z 2008 roku (reż. Spike Lee).

StatuaOssarioSantannaDiStazzema

Internet wspomina niekiedy, że to taki Makłowicz i Cejrowski w jednej osobie, ale ja osobiście nie szalałbym z takimi porównaniami. Patrząc na bibliografię i aż 32 pozycje w niej, zdajemy sobie sprawę, że nie jest to czytadło, jakich wiele. To porządnie przygotowane kompendium wiedzy o Toskanii. To nie powieść przygodowa osadzona, w tym regionie Włocha relacja podróży, swoisty dziennik.

tosk4
Jedynym mankamentem książki jest brak fotografii. A w każdym razie taka była moja pierwsza myśl, kiedy wziąłem książkę do ręki. Z drugiej jednak strony to nie album a książka, która działa na wyobraźnię tak bardzo, że czuje się promienie słońca na twarzy i zapach potraw, o których autor ze szczegółami opowiada.

Polecam tym, którzy lubią książki jakieś a nie wszystkie podobne do siebie (bądź nawet takie same a różniące się czasem tylko tytułem)…

 

Robert Hughes – „Rzym”, zwykła książka czy przewodnik?

art-painting-285919_1920

Kiedy planujemy wyjazd w jakieś nieznane nam miejsce i pakujemy walizki to na samym wierzchu najczęściej ląduje przewodnik…tradycyjny z opisem każdego miejsca, miasta, uliczki czy innych zaułków. Nie brakuje zwykle szczegółowych opisów lokali a nawet niekiedy godziny otwarcia lokali (jeśli przewdonik jest dość nowym wydawnictwem). Niekiedy są to przewodniki niezawierające nawet jednego zdjęcia. Tak, są takie i dziwi mnie, kto w ogóle jest nimi zainteresowany. Tu możemy zadać sobie pytanie: czy przewodnik musi być nudny? Otóż nie, nie musi. I nie musi to być nawet tradycyjny przewodnik, jakich mnogość na rynku powoduje niemały zawrót głowy.

WP_20160416_09_59_59_Pro

Takim swoistym przewodnikiem po Rzymie może okazać się dla wielu z Was książka „Rzym”. Autorem jest nieżyjący już Robert Hughes, australijski krytyk, krytyk sztuki, pisarz i twórca filmów dokumentalnych dla telewizji. Ten wybitny, współczesny krytyk sztuki, zabiera nas w urzekającą podróż przez dzieje jednego z najbardziej fascynujących miast świata.

Jest to historia Wiecznego Miasta od Ab Urbe Condita, Romulusa i Remusa po czasy współczesne kontrowersyjnego premiera Włoch, Silvio Berlusconiego. Biografia miasta, architektura i codzienne życie mieszkańców Rzymu…to wszystko znajdziemy w tej książce. Opisy wydarzeń politycznych, bez których zrozumienie historii tego miejsca jest niemożliwe i życie codzienne jego mieszkańców, to wszystko składa się na unikatowy obraz Rzymu. Autor zabiera nas w podróż po wspaniałej architekturze. Wielkim dziełom artystów związanych z Rzymem, oddaje hołd poprzez odświeżenie ich w naszej pamięci tak, aby nigdy nie zniknęły z naszej świadomości. W książce roi się od ilości znakomitych postaci, takich jak papieże, politycy, cesarze, królowie, poeci, malarze, architekci, rzeźbiarze i wielu innych. Wymienić z imienia wszystkich nie sposób, ale wspomnieć warto Wergiliusza, Juliusza Cezara, Augusta, a także Bramantego, Michała Anioła, Berniniego, Carravagia, D’Annunzia, Marinettiego, Benito Mussoliniego czy Federico Felliniego.

rome-1066035_1920

Książka zawiera mnóstwo kolorowych zdjęć miejsc, które zostały opisane w sposób szczegółowy i pieczołowity. Staje się swoistym przewodnikiem po Wiecznym Mieście. Ani przez chwilę nudnym i zawiłym obrazem miasta, do którego przecież prowadzą wszystkie drogi.

goodwp.com_30798

Ab Urbe Condita…

WP_20160404_18_56_07_Pro_e

2769. W tym roku (2016) przypada właśnie 2769. rocznica narodzin Rzymu (Natale di Roma). Wszyscy chyba pamiętamy ze szkoły datę 753 r. p.n.e. Jest to legendarna data powstania Rzymu Ab Urbe Condita lub Anno Urbis Conditae, określana też skrótem AUC.

Jak to z legendami bywa, są same kłopoty. Istnieją niejasności, tajemnice i mity. Podań i mitów na temat powstania Wiecznego Miasta nie brakuje. Jedna z nich to tzw. mit trojańsko-łaciński.

Aeneas'_Flight_from_Troy_by_Federico_BarocciUcieczka Eneasza z Troi (Federico Barocci, 1598)

Założycielem miasta był potomek Eneasza – bohatera wojny trojańskiej, Romulus. Eneasz uciekł z żoną Kreuzą i synem Askaniuszem z Troi, którą opanowali Achajowie. Długa wędrówka zaprowadziła ich do wybrzeży Lacjum. Zawarli sojusz z miejscową ludnością założyli swoje siedziby. Po kilku wiekach spokojnego panowania, w rodzinie królewskiej doszło do walk o sukcesję. Prawowity król, Numitor został usunięty z tronu przez rządnego władzy brata, Amuliusza. Zmusił on córkę Numitora, Ree Sylwię do przyjęcia kapłańskiej godności westalki. Westalkom groziła śmierć, jeśli wstąpiły w związek małżeński i miały dzieci. W ten oto sposób Amuliusz chciał zapewnić sobie niepodzielną władzę. Jednak historia potoczyła się zupełnie nie po myśli Amuliusza. Owocem związku Rei i boga Marsa byli bliźniacy, Romulus i Remus.

WP_20160404_18_58_38_Pro_e

W ich żyłach płynęła, więc krew samego Eneasza. Amuliusz próbował pozbyć się bliźniaków zostawiając ich na pastwę losu nad brzegiem Tybru. Po raz kolejny Los nie był przychylny dla króla. Nurt rzeki wyrzucił bliźniaków u wybrzeża Palatynatu, gdzie znalazła ich legendarna wilczyca, która wykarmiła chłopców. Kiedy chłopcy osiągnęli wiek dojrzały, dowiedzieli się o swoim pochodzeniu. Udali się oni do Alba Longa i przywrócili oni na tron swojego dziadka Numitora. Powrócili na Palatyn i założyli osadę. Romulus miał zostać – według przepowiedni – królem miasta. Granice miasta miały zostać wyznaczone za pomocą pługu pchanego przez króla-założyciela. Granicy nie można było przekraczać. Jednak Remus zły na brata bliźniaka nie zastosował się do tej zasady. Przekroczył granicę. Skutkowało to zabiciem Remusa przez Romulusa. Właśnie według tradycji miało mieć to miejsce 21 kwietnia 753 r. p.n.e.

romulo_e_remo_2_by_andre_tachibana

To dzięki uczonemu i pisarzowi rzymskiemu Marcusowi Terentiusowi Varro, zw. Warronem z Reate (I w. p.n.e.) znamy datę 753 r. p.n.e. gdyż to właśnie on jest autorem wyliczeń. Na niej oparł chronologię Liwiusz w Ab Urbe Condita. Trzeba jednak dodać, że teoria Warrona nie jest poparta dokumentami a jedynie spekulowana. Jednak wiemy doskonale, że data ta (753 r. p.n.e.) nie ma pokrycia w historii: od 509 r. p.n.e., kiedy nastąpił koniec monarchii rzymskiej, odliczono lata panowania legendarnych siedmiu królów rzymskich, przyjmując ok. 35 lat dla każdego z nich. Tak, więc akt założenia miasta przez Romulusa i wyznaczanie granicy miasta nigdy się nie wydarzył. Rzym nie narodził się a ewoluował. Przyznać trzeba, że legenda o Romulusie i Remusie, wykarmionych przez wilczycę jest naprawdę piękna.

Romulus panował dłuższy czas i miał zostać wzięty żywcem do nieba, by stać się bogiem Kwirynem (łac. Quirinus). Jego następcą na tronie rzymskim został Numa Pompiliusz. Starożytni od imienia Romulusa wywodzili nazwę miasta, dziś wiemy, że pochodzi ona od nazwy etruskiego plemienia Rumlna.

she-wolf-370315_1920

Siedmiu królów rzymskich:
Romulus (Romolo) 753 r. p.n.e. – 715 r. p.n.e.
Numa Pompiliusz (Numa Pompilio) 715 r. p.n.e. – 673 r. p.n.e.
Tullus Hostiliusz (Tullo Ostilio) 673 r. p.n.e. – 642 r. p.n.e.
Ankus Marcjusz (Anco Marzio) 642 r. p.n.e. – 617 r. p.n.e.
Tarkwiniusz Stary (Tarquinio Prisco) 617 r. p.n.e. – 578 r. p.n.e.
Serwiusz Tuliusz (Servio Tullio) 578 r. p.n.e. – 534 r. p.n.e.
Tarkwiniusz Pyszny (Tarquinio il Superbo) 535 r. p.n.e. –  509 r. p.n.e.

CIEKAWOSTKA!
W jednej z legend pojawią się tajemnicze ptaki (sępy), które jakoby miały był znakiem od bogów, na których łaskę zdali się bliźniacy w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie sporu, który z nich ma nadać imię nowemu miastu. W I w. p.n.e. pojawia się wróżba, jasnowidztwo jakoby te dwanaście ptaków Romulusa oznacza trwanie Rzymu przez dwanaście wieków. Imperium rzymskie trwało dokładnie 12 wieków, przyjmując za daty graniczne lata od roku 753 r. p.n.e. do 476 r. n.e.

Heinrich_Kiepert._Imperium_Romanum_in_praefecturas,_dioceses,_provincias_divisum

Bibliografia:
1. Jaczynowska, Historia starożytnego Rzymu, Warszawa 1978,
2. Gierowski, Historia Włoch, Wrocław 1986,
3. Wilczyński, E. Pobiedzińska, A. Jaworska, Porta Latina nova, Warszawa 2012,
4. Historia Powszechna, tom 4, Biblioteka Gazety Wyborczej,
5. Hughes, Rzym, Warszawa 2013,
6. L’Italia e cultura, Roma 2008.
źródło zdjęć: internet, zbiory własne

Zapisz