Co robić w sobotni wieczór? Słówka i zwroty.

Dziś sobota, więc zapewne wielu z Was zastanawia się co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem i planuje pewnie już swój sobotni, letni, wakacyjny wieczór. Jeśli macie plany to super, jeśli nie to spójrzcie na listę słówek, może coś wybierzecie z nich i właśnie dziś zaplanujecie wyjście do kina, wyjście na miasto z przyjaciółmi czy po prostu zostaniecie w domu czytając książkę. I to wszystko po włosku. Zatem zapinamy pasy i odpalamy silnik samochodu, ba, ciężarówki z dużą ilością słówek i zwrotów.

Najlepszym pomysłem na sobotni wieczór jest po prostu impreza (la festa). Może to być wieczór kawalerski (l’addio al celibato), wieczór panieński (l’addio al nubilato), możecie też wybrać się na jakąś rocznicę (l‘anniversario) czy na urodziny do kumpla (il compleanno). W Polsce w soboty tradycyjnie odbywają się śluby (il matrimonio), a także najczęściej przyjęcia imieninowe (l’onomastico). No chyba, że jesteście romantykami, więc możecie zjeść kolację (la cena) we dwoje. Czy to będzie bal (il ballo) czy zwykłe przyjęcie (il ricevimento), najważniejsze żeby bawić się dobrze (divertirsi un sacco), a wręcz nawet bawić się jak szalony (divertirsi da matti).

Jak już jesteśmy przy sobotnio wieczornej zabawie to można wyjść na miasto potańczyć (ballare), zagrać w bilard (giocare a biliardo), pograć w kręgle (giocare a bowling). Jeśli lubicie wyższą kulturę to na pewno można iść do teatru (andare a teatro), iść do kina (andare al cinema), na jakiś fajowski koncert (andare al concerto). Po kinie można śmignąć na dyskotekę (andare in discoteca) czy na „colę” 😉 do pubu (andare al pub). Mogę jedynie wtedy życzyć Wam dobrej zabawy (Buon divertimento!).

Powiedzmy, że jednak zdecydowaliście się na sobotni wieczór w kinie. Co wybierzecie? Jaki film? Macie do wyboru z takich gatunków jak kreskówki (i cartoni animati), komedia (la commedia), serial – to bardziej w TV – (la serie televisiva), film katastroficzny – ale na sobotę to może lepiej nie – (il film catastrofico), film przygodowy (il film d’avventura). Jeśli lubicie się bać to polecam Wam horror (il film dell’orrore). „Z dziennika pokładowego B612”, tak najczęściej mówią na statku kosmicznym w filmach science fiction (il film di fantascienza). Zostały nam jeszcze filmy wojenne (il film di guerra), film akcji (il film giallo). “Czytała Krystyna Czubówna”, czyli filmy dokumentalne (il film documentario). Można też zobaczyć jakiś dramat (il film drammatico).

Film niech okaże się przepiękny (bellissimo), fantastyczny (fantastico), robiący wrażenie (impressionante), niech będzie interesujący (interessante), zabawny (divertente), cudowny (meraviglioso), poruszający (sconvolgente), wspaniały (stupendo). Nie życzę Wam filmu nieciekawego, złego (brutto), nie daj Boże nudnego (noioso), a nawet śmiertelnie nudnego (noioso da morire), okropnego (orribile), strasznego (orrendo), budzącego strach (spaventoso), przerażającego (tremendo).

Wiem, wiem. Nie wszyscy są kinomaniakami. Niektórzy po prostu wolą siedzieć w ogrodzie, na tarasie czy po prostu na fotelu i czytać książkę (leggere un libro). Pochwalcie się jakie rodzaje książek przypadły Wam do gustu? Czy jest to powieść (il romanzo), nowela (la novella), a może zbiór poezji (la raccolta di poesie). Tu pozwolę sobie na małą dygresję. Bardzo lubię jednego współczesnego poetę młodego pokolenia, fenomen telewizyjny, scenograf i reżyser, czyli Francesco Sole. Posłuchajcie jak sam recytuje swoje wiersze, ale uprzedzam, leci szybciej jak karabin maszynowy. Na swoim fan page’u na FB wstawia zdjęcia z cytatami ze swoich wierszy. O tym kim jest i jak na prawdę się nazywa, przeczytacie TUTAJ (artykuł w języku włoskim).

Wracając do rodzajów książek, może ktoś z Was lubi po prostu zwykłe opowiadania (il racconto), dramat (il dramma), dziewczyny pewnie lubią romanse (il romanzo rosa). Osobiście lubię biografie (la biografia), a także komiksy – te z Kaczorem Donaldem najbardziej – (il fumetto). Jako że są wakacje i okres urlopowy to może czytacie jakiś przewodnik (la guida), np. przewodnik po Rzymie. A jak już książki to jaki okres literacki (il periodo letterario) najbardziej lubicie? Pamiętajcie jednak, że najważniejsza w książce jest jej zawartość (il contenuto).

Jakkolwiek czy sobotę spędzicie na jakimś festiwalu (il festival), koncercie (il concerto), wystawie (la mostra) czy na spektaklu (lo spettacolo), najważniejsze by spędzić ją bezpiecznie i spotkać się z przyjaciółmi (incontrarsi con gli amici), których wcześniej zaprosicie (invitare gli amici).

Reklamy

W 80 książek dookoła Włoch – lista 80. książek o Włoszech…

Nowa, szybka akcja Blogów językowo-kulturowych. Tydzień Książki. Wiąże się on z Międzynarodowym Dniem Książki (World Book Day), który jest świętem ruchomym i przypada zawsze w pierwszy czwartek marca.

17021483_1215128865274389_7554313179985348911_n

W ramach tej akcji miałem pisać o kilku książkach, które są dla mnie albo bardzo ważne w życiu, albo są bardzo mądre, albo jeszcze parę innych górnolotnych przymiotników. Postanowiłem jednak podzielić się z Wami listą 80 książek o Włoszech. Zapewne znacie inną akcję blogerów z Blogów językowo-kulturowych „W 80 blogów dookoła świata„. Jest to parafraza tytułu książki Juliusza Verne’a „W 80 dni dookoła świata„. Pozwoliłem sobie na parafrazę parafrazy, dlatego też tytuł wpisu brzmi „W 80 książek dookoła Włoch„. Taka lista przyda się każdemu italofilowi, oraz wszystkim zainteresowanym literaturą, w której królują przepisy na włoskie dania, z kolejnych stron książki leje się żar z toskańskiego nieba a zapach pizzy powoduje ślinotok. 🙂

Klikając w tytuły z listy, zostaniesz przeniesiony do opisu książki na stronie lubimyczytać.pl

  1. Pod słońcem Toskanii
  2. Bella Toskania
  3. Codzienność w Toskanii
  4. Za dużo wina Toskanii
  5. Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii
  6. Mądrość Toskanii
  7. Winnica w Toskanii
  8. Wzgórza Toskanii
  9. W krainie oliwek
  10. Dzień w Toskanii
  11. Toskania dzień po dniu
  12. Moje rzymskie wakacje
  13. Osteria w Chianti
  14. Włoskie sekrety
  15. Amore, amore! Miłość po włosku
  16. Dzień Puszczyka
  17. Dziennik toskański
  18. Słodkie pieczone kasztany. Toskańskie opowieści ze smakiem
  19. W stronę Toskanii. Mój młyn pod Cortoną
  20. Tysiąc dni w Toskanii
  21. Mój pierwszy rok w Toskanii
  22. Życie zaczyna się we Włoszech
  23. Dom w Toskanii, porta morte i inne historie
  24. Za dużo słońca Toskanii. Opowieści o Chianti
  25. Dolce Vita. Opowieść o oliwnym gaju we Włoszech
  26. Podróż na liściu bazylii
  27. La nonna La cucina La vita. Wspaniałe przepisy mojej babci
  28. Włoskie wesele
  29. Lato w Toskanii
  30. Extra Virgin
  31. Na szczęście jesteś w Toskanii
  32. Przepis na życie
  33. Tysiąc dni w Wenecji
  34. Biesiada z aniołami
  35. Śródziemnomorskie lato: Sezon na Lazurowym Wybrzeżu i Costa Bella
  36. Lekcje włoskiego
  37. Sekrety włoskiej kuchni
  38. Dom w Italii
  39. Toskańska trattoria
  40. Poradnik ksenofoba. Włosi
  41. Cmentarz w Pradze
  42. Masz przyjaciela. Jedz, módl się, kochaj w Rzymie
  43. Smaki Toskanii
  44. Podróż na południe: Powrót do kalabryjskiej ojczyzny
  45. Wakacje w Italii
  46. Dom na Sycylii
  47. Księga smaków Toskanii
  48. Sycylijska opowieść
  49. Zakochani w Rzymie
  50. Włosi
  51. Rzymskie Dolce Vita
  52. Neapol, moja miłość
  53. Na północ od Capri
  54. Ukryta Toskania
  55. Na przekór Toskanii. Nasze cudowne lata we Włoszech
  56. Tysiąc dni w Orvieto
  57. Gepard
  58. Lato w Rzymie
  59. Jeszcze jeden dzień
  60. Pierwsze światła poranka
  61. Czekam na Ciebie całe życie
  62. W miasteczku długowieczności. Rok przy włoskim stole
  63. Miłość w Toskanii
  64. W Rzymie jak w domu
  65. Wenecja Vivaldiego
  66. Wieczory w Umbrii
  67. Gdzieś na południu Toskanii
  68. Rzym po polsku
  69. Jak żyć po włosku Podręcznik la dolce vita
  70. Rzymskie zauroczenie
  71. Amore 14
  72. Chwile szczęścia
  73. Mężczyzna, którego nie chciała pokochać
  74. Trzy metry nad niebem
  75. Tylko ty
  76. Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie
  77. Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić
  78. Tylko Ciebie chcę
  79. Podróż do imperium kamorry
  80. Miłość w Apulii

 

Do tej pory ukazały się wpisy:

1 marca 2017 r.
Japonia-info.pl; „Genji monogatari” – pierwsza powieść świata

Blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim – Dagatlumaczy.pl, “Wielka przgoda Myszki Mozzarelli”

2 marca 2017 r.
Angielska Herbata. Czytanie a nauka języka obcego

Finolubna. Tydzień Książki: Polskie wydania fińskiej literatury w ostatnich latach

3 marca 2017 r.
Angielski C2 – Mój ranking książek Donaldson

Gruzja okiem nieobiektywnym – Kaukaska Trylogia

FRANG.pl – Bajki dla dorosłych

4 marca 2017 r.
Enesaj.pl – Pięciu zapomnianych autorów

5 marca 2017 r.
Biały Mały Tajfun – Tydzień Książki
– Language Bay – Tydzień książki Roald Dahl

5 ulubionych książek z Włochami w tle…

Porywam się z motyką na Słońce. Tak! Na Słońce. Wybrać 5 książek z Włochami w tle, graniczy z cudem. W gąszczu książek, jakie mam w domu, a mam ich naprawdę dużo, część z nich jest związana z Włochami. Są to książki o historii Włoch, biografie cesarzy rzymskich, powieści, opowiadania i czytadła.

1486734378955

Książki z Włochami w tle mają najczęściej pewną ustaloną formułę. Aby książka była chwytliwa, musi być nieszczęśliwa kobieta. Może być porzucona przez męża, wdowa albo singielka, która ma dosyć samotnego życia. Obowiązkowo musi mieć jakąś życzliwą jej przyjaciółkę. Dodatkowo mile widziane są też pieniądze, za które będzie mogła wyjechać do Włoch, a tam dodatkowo będzie mogła wynająć pokój, apartament albo nawet kupić stary dom, który wyremontuje z pomocą swoich nowych włoskich przyjaciół, których pozna w tajemniczych okolicznościach. Ewentualnie może go dostać w spadku, bo nagle okazuje się, że jej wujek, babcia, ciotka, ojciec czy inna dziesiąta woda po kisielu, była Włochem, Włoszką i to właśnie jej przypadł spadek. Kiedy już wyremontuje dom, będzie w nim mieszkać szczęśliwa, otoczona przyjaciółmi, dobrym jedzeniem oraz miłością życia, którą pozna na jakiejś imprezie u swojej „psiapsiółki”, którą także pozna nie wiadomo, w jaki sposób. To wszystko oczywiście musi dziać się w…Toskanii. Nie ma innej opcji. Tylko Toskania.

Owszem, trochę ironizuję. Patrząc obiektywnie, tak to mniej więcej wygląda w większości tego typu książek. Oczywiście nie uważam takiej fabuły za coś złego.

Moje ulubione książki z Włochami w tle są trochę inne niż zarysowana fabuła powyżej. Choć nie ukrywam, znajdzie się też jedna dotycząca Toskanii. No nie da się od tego uciec. Od niej też zaczniemy. Gotowi na spotkanie z pięcioma książkami z Włochami w tle?

Imogen Edwards-Jones „Toskania dla początkujących”

1486731600946

Kiedy znalazłem ją wśród tysiąca książek w księgarni i przeczytałem opis na okładce, pomyślałem, że to pozycja dla mnie. Jechałem akurat do Warszawy, więc pomyślałem, że będzie to łatwa i przyjemna lektura na podróż. Czy tak było? W zasadzie tak.

Główna bohaterka, Belinda postanawia porzucić swoje dotychczasowe życie. Nie zaskoczę Was, jeśli napiszę, że nowe życie chce rozpocząć w słonecznej Italii. Tak też się dzieje. Belinda buduje swoje życie od początku. Poznaje nowych przyjaciół, otwiera mały, przytulny hotelik. Żyć nie umierać. Niestety ten spokój burzą różne perypetie i wrogo nastawiona konkurencja. Pomyślicie, biedna Belinda. Nic bardziej mylnego. Główna bohaterka niestety nie emanuje sympatią. Jest szorstka i zarozumiała. Jej córka, Mary, nastoletnia dziewczyna zachowuje się trochę jak piesek spuszczony z łańcucha. Jest infantylna i nie wie za bardzo, na czym polega życie.

Zapytacie dlaczego ta książka znalazła się w tym zestawieniu? Otóż dlatego, że opisy toskańskiego krajobrazu, przepisy na pyszne toskańskie dania oraz mimo wszystko klimat tamtych stron, przyciąga. Czuć powiew ciepłego powietrza, pachnącego oliwkami. Chciałoby się spędzić tam wakacje i zajadać te wszystkie pyszności, o których wspomina autor książki.

Diego Galdino „Pierwsza kawa o poranku”

1486731661576Przed otwarciem baru właściciel czyści ekspres, sprawdza ciśnienie i zaparza pierwszą kawę, którą wylewa. Następnie przygotowuje kawę dla siebie. Pierwsza poranna kawa jest dla baristy. Zawsze.”

Ten cytat wystarczył mi, aby zakochać się w tej książce. To takie colpo di fulmine (miłość od pierwszego wejrzenia). Jeśli do tego dołożymy zapach kawy, młodego baristę i Rzym to może mam wyjść mieszanka wybuchowa. Eksplozja w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. Eksplozja miłości, zauroczenia i nutka nieśmiałości w momencie, kiedy w kawiarni u Massimo pojawia się piękna, tajemnicza, zielonooka Francuzka, Genevieve, która zamawia filiżankę herbaty różanej.

Jeśli jesteście fanami kawy, koniecznie musicie przeczytać tę książkę. Ona cała pachnie kawą. Dodatkowo można się dowiedzieć z niej jak przygotować różne rodzaje kawy, jak celebrować tę chwilę, kiedy kofeina łączy się z naszymi kubkami smakowymi.

Tajemnicza Francuzka, zakochany barista (najprawdopodobniej alter ego pisarza), zapach kawy. Cóż trzeba więcej…

Martin Zöller „Rzymskie zauroczenie”

1486731756294

Po raz kolejny kawa, Rzym i miłość. To nic. Tym razem jednak okrywanie Wiecznego Miasta przypadło Martinowi, blond Niemcowi, który dzięki temu, wyróżnia się spośród tłumu.

Kiedy Martin dostaje propozycje pracy w Rzymie (jest dziennikarzem), nie zastanawia się ani chwili. Pakuje walizki i wyrusza w podróż swojego życia. Jak na Niemca przystało, jest porządny, ułożony. Odrung muss sein! Czy chaotyczny Rzym przypadnie mu do gustu? Tak. Jednak nie bez serii wpadek i dziwnych zabawnych przygód.

Książka jest zdecydowanie dla ludzi, którzy chcą zatracić się, czytając. Doskonała pozycja dla wielbicieli Włoch, ale nie tylko. Kto lubi chwilę wytchnienia, ceni sobie odrobinę spokoju, to znajdzie to w tej książce. Dodatkowym atutem pozycji są wstawki włoskich wyrazów w dialogach, co jeszcze bardziej potęguje włoski klimat.

Mario Puzo „Rodzina Borgiów”

1486731540918

Puzo to klasyk włoskiej prozy. Rodzina Borgiów zasługuje na szczególną uwagę z kilku powodów. Opisuje czasy, kiedy nie było Włoch na mapie politycznej Europy. Był to czas zlepku państewek włoskich, które każde z osobna się zwalczały. Opowiada o czasach papieża Aleksandra VI i jego rodzinie. Rzeczywistość przeplata się z fikcją. Niemniej jednak w książce występuje bardzo dużo historycznych postaci takich jak np. Niccolò Machiavelli czy oczywiście dzieci samego papieża (Lukrecja, Cesare, Joffre). Tak, ten papież miał dzieci.

Aleksander VI, który, zanim został papieżem, nazywał się Rodrigo Borgia. Wierzy silnie w swoją nieomylność, dlatego też grzeszy ile popadnie. Puzo ukazuje Borgiów jako pierwszą mafijną rodzinę. Przed osiągnięciem własnych celów nie zawahają się użyć podstępu, szantażu, nie mówiąc już nawet o zadawaniu śmierci.

Praca nad książką zajęła autorowi ponad 20 lat. Nie zdążył jej ukończyć. Po jego śmierci zrobiła to jego przyjaciółka, Carol Gino.

Jeśli ktoś interesuje się historią oraz polityką na najwyższych szczeblach to książka ta spełni jego oczekiwania. Moje spełniła w całości.

Mary Beard „SPQR. Historia starożytnego Rzymu”

1486731714438

W swoim studenckim życiu (studiowałem historię) przeczytałem nie jedna i nie dwie, a całą masę książek dotyczących historii starożytnego Rzymu. „Biblią” dla studentów I roku historii była (i chyba nadal jest) „Historia starożytnego Rzymu”, której autorką jest Maria Jaczynowska. Nie ukrywam, że trzeba było znać tę książkę niemalże na pamięć, jeśli myślało się o dobrze zdanym egzaminie z historii starożytnej. Dlatego tez ucieszyłem się, kiedy w księgarni mój wzrok przykuła pozycja brytyjskiej filolog klasycznej Mary Beard. Jest ona znaną i cenioną znawczynią świata antycznego, szczególnie antycznego Rzymu. Jej programy dotyczące życia codziennego Rzymian ogląda się z wielkim zainteresowaniem. Nie inaczej jest z książką. Wkręca się w umysł od pierwszych kart. Nie jest to historia przeładowana treścią, wojnami i datami oraz całą masą nazwisk. Oczywiście nie unikniemy tego, bo w końcu to książka o historii, ale nie jest to typowy podręcznik akademicki. Zresztą ona w ogóle podręcznikiem nie jest. Dzięki temu jest ona przeznaczona dla szerszego grona odbiorców. Kto interesuje się Włochami, powinien ją koniecznie przeczytać. Dlaczego? Dlatego, że dzięki temu będzie miał solidne podstawy historii Włoch. Czytelnik dowie się, jak powstał Rzym, dlaczego stał się militarną potęgą i postrachem całego ówczesnego świata. Historia przeplata się także z historią społeczną i życiem codziennym. Ważne są dla niej także problemy z kanalizacją, niewolnictwo, spory migracyjne i religia. To wszystko znajdziecie w tej książce.

Zaskoczyło mnie tylko zakończenie. Spokojnie, mogę napisać to, bo spoiler nie będzie. Otóż książka kończy się na roku w 212. Wtedy to cesarz Karakalla wydał edykt (Constitutio Antoniniana), który przyznawał prawa obywateli wszystkim mieszkańcom Imperium Rzymskiego.

A to jeden z jej filmów…

Czekam na Wasze komentarze z tytułami książek, które przenoszą Was do słonecznej Italii.

 

Zapisz

Jak czytać książki w języku obcym?

wpisy-tematyczne-cover-photo

Czy warto bać się książek w języku obcym? Zdecydowanie nie warto! W ogóle nie należy bać się książek, a już na pewno nie tych, które mogą nam skutecznie pomóc w nauce języka obcego. CO czytać? KIEDY zacząć czytać w języku obcym? JAKĄ metodę obrać? O tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

Jak się uczyć języka obcego żeby się go nauczyć? Jaka metoda jest najskuteczniejsza? Niestety prawda brzmi okrutnie. Nie ma takiej metody. Przynajmniej jedynej słusznej. Ile osób uczących się języków obcych, tyle metod. Dziś chciałbym Wam zaprezentować jedną, która jest kroplą w oceanie innych możliwości. Jak uczyć się języka obcego z wykorzystaniem książki w danym języku?

Giovanni Boccaccio

Najpierw trzeba by zastanowić się, dla kogo jest ten sposób nauki. Jest on skierowany przede wszystkim do osób, które lubią czytać. Ktoś, kto czyta tekst nie dłuższy niż 160 znaków i czuje się tym zmęczony to niestety, ale ta metoda po prostu się nie sprawdzi. Jeżeli zaś czytanie sprawia nam przyjemność i dzięki niemu po całym dniu znajdziemy odrobinę czasu na dobrą lekturę to łączymy w tym momencie przyjemne z pożytecznym. Dzięki czytaniu rozbudowujemy słownictwo, poszerzamy horyzonty. I co najważniejsze, słownictwo poznajemy poprzez kontekst, a nie suche znaczenie słowa. Samo słowo bez kontekstu jest nic nieznaczącym symbolem, nazwą. Znaczenia nabiera właśnie w kontekście. Nie oznacza to, że nie powinniśmy uczyć się tylko słówek. Od tego nie uciekniemy. W ogóle czytanie książek jest o wiele ciekawszą zabawą niż sztuczne czytanki w podręcznikach, które wcale nie są życiowe. W każdym razie dla mnie osobiście proste czytanki w książce są tylko na potrzeby wprowadzenia do nowego działu gramatycznego. Ale nie mają kompletnie nic do zaoferowania, jeśli chodzi o treść.

Kiedy zacząć czytać książki w języku, którego się uczymy? Niestety nie ma konkretnej granicy. Jak dla mnie, najwcześniej jak się da. Oczywiście po pierwszym semestrze nauki języka nie zaczniemy czytać w oryginale Dantego czy Boccaccio. Ale nawet, jeśli nie rozumiemy ¾ tekstu to warto (na początku), chociaż opatrzyć się z ciągłym tekstem tylko w języku obcym. I nie ma się co zniechęcać do czytania „bo nic nie rozumiem”. Spokojnie, nie od razu Rzym zbudowano.

Obok pytania „kiedy?”, trzeba od razu zapytać „co?” czytać. Na początku swojej przygody z językiem obcym warto zajrzeć do lektury lekkiej i łatwej oraz dostosowanej mniej więcej do naszego poziomu. Najlepiej będzie jednak, kiedy stopień trudności książki będzie ciut wyższy, ponieważ dzięki temu jesteśmy w stanie czegoś się nauczyć.

Na polskim rynku dostępne są tzw. readersy, czyli uproszczone, a czasem wręcz streszczone książki, które są dostosowane do poziomów A1-A2-… Odpowiednie struktury gramatyczne, słownictwo, to wszystko dopasowane jest do poziomu na którym jesteśmy. Osobiście nie korzystałem nigdy z takiej formy literatury. Wydaje mi się ona zbyt „płaska”.

Skoro już ustaliliśmy „co?” i „kiedy?” to przejdźmy do najbardziej nas interesującego „jak?

Pozwolę sobie w tym miejscu na subiektywny opis, a mianowicie jak ja uczyłem i uczę się metodą „czytanie w oryginale”.

Il Piccolo Proncipe

Kiedy zabieram się za czytanie książki w oryginale (czy w ogóle dłuższego tekstu, np. na stronach www), staram się zrozumieć z danego fragmentu, np. rozdziału, jak najwięcej. Nigdy nie tłumaczę słowo po słowie, bo najczęściej nie ma to przełożenia na daną myśl zawartą w akapicie. Słowa tworzą pewną, określoną i zamkniętą całość, która ma wtedy sens, gdy tłumaczona jest w sposób całkowity, a nie słowo po słowie. Tak więc globalne zrozumienie tekstu. Od ogółu do szczegółu. Nie rozpraszam się żadnym wypisywaniem nieznanych mi słówek i konstrukcji gramatycznych. Nie o to chodzi, przynajmniej nie na początku. Staram się zrozumieć nieznane mi słówka z kontekstu. Kiedy zrozumiałem już tekst globalnie, zabieram się do bardziej szczegółowej analizy tekstu. Najczęściej kseruję dany rozdział albo kilka, jeśli nie są za długie. Ewentualnie drukuję, jeśli mam książkę w wersji PDF. Dlaczego? Bo od tego momentu będę do nauki wykorzystywać ołówek, długopis, kolorowy zakreślacz. Jestem przeciwnikiem pisania i mazania po książkach, dlatego też lepiej jest to robić na kserówkach. Przy okazji, tych kilka wydrukowanych stron można wziąć ze sobą do autobusu, pociągu i w czasie drogi zakreślać, robić notatki. Nie musimy przy okazji dźwigać książki ze sobą. Choć dla mnie osobiście to słodki ciężar.

Mały Książę

Ale do rzeczy. Tu są dwa sposoby. Pierwszy polega na tym, że czytam tekst raz jeszcze, ale tym razem podkreślam słowa lub całe frazy, których nie znam bądź takie, których znaczenie wydaje mi się, że znam. Podkreślone słówka/frazy wypisuję na osobną kartkę i tłumaczę. Przy tłumaczeniu automatycznie człowiek się uczy. Czasami, ale bardzo rzadko, niektóre słówka, które nie chcą wejść do głowy, tłumaczę na marginesie strony. Jest to jednak wersja ostateczna, bo nagle może okazać się, że mamy w ten sposób przetłumaczoną całą książkę, a przecież nie o to chodzi.

Drugi sposób to zakreślenie wszystkich dobrze znanych mi słów. Dzięki temu robię odsiew tego, co już na pewno znam i nie muszę dodatkowo tłumaczyć. To powoduje też, że kiedy czytam tekst po raz kolejny, jestem w stanie „odgadnąć” znaczenie nieznanych mi słów z kontekstu.

Kiedy już zapamiętam przetłumaczone słowa, wracam do rozdziału książki i czytam go raz jeszcze, ale tym razem rozumiejąc go już nie tylko globalnie, ale bardziej szczegółowo. W ten sposób czytam całą książkę. Wiem, wiem. Bardzo mozolne, ale w końcu książka traktowana jest jako materiał do nauki. Inaczej jest, kiedy znamy już język na tyle, że bezproblemowo otwieramy knigę i oddajemy się lekturze bez reszty i całych tych „przeszkadzajek” w postaci ołówków i słowników.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest też czytanie książki w dwóch językach, czyli po polsku i w języku, którego się uczymy. Proponuję najpierw przeczytać książkę w języku obcym, a później po polsku. Zauważymy wtedy, porównując krótkie fragmenty, że różnią się od siebie, a my przetłumaczylibyśmy to zupełnie inaczej. Ten sposób sprawdza się jednak w momencie gdy mamy trochę lepszą biegłość językową.

Federico Moccia

Kolejnym istotnym elementem tej metody jest czytanie na głos. Po co? Może to banalne, ale po to aby oswoić się ze swoim głosem, który wybrzmiewa w języku obcym. Czytanie pomaga nam w przełamaniu bariery strachu w mówieniu w danym języku.

Powyższa metoda nie jest odkrywcza i jest powszechnie znana. Niemniej jednak jest godna uwagi ze względu na swoją prostotę i łatwość przyswojenia wiedzy z danego języka. Dodatkowo, czytając książkę w języku obcym (jakąkolwiek metodę obierzemy), mamy kontakt z żywym językiem. Nierzadko z językiem potocznym. Możemy także czytać dzieła światowej literatury w języku, którego się uczymy. Warto pamiętać, że czytanie ma sprawić nam przede wszystkim przyjemność. Nauka poprzez zabawę. Prawda stara jak świat.

O innych sposobach na naukę informacje znajdziecie jeszcze tutaj:

Francja:

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim – 5 sposobów na rozgadanie ucznia do wykorzystania również we własnym zaciszu domowym
Madou en France – Moje 3 sposoby na naukę słówek

Hiszpania:

Hiszpański na luzie – Dlaczego warto uczyć się języków u polskich nauczycieli

Japonia:

Japonia-info.pl – Sposoby na naukę japońskiego

Kirgistan:

Enesaj.pl – Mało popularne języki – z czym to się je?

Litwa:

Na Litwie – 5 efektywnych sposobów na naukę języka obcego

Niemcy:

Niemiecki w Domu – Metody nauki języka

Rosja:

Dagatlumaczy.pl – blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim, Co mnie motywuje do nauki języka obcego?

Szwecja:

Szwecjoblog – O czym warto pamiętać, zaczynając naukę szwedzkiego?

Wielka Brytania:

Angielska Herbata – 7 wskazówek, jak szybciej uczyć się języków
English Tea Time – 15 zasad, które musisz wiedzieć o nauce języka
FRANG – Jak wyznaczać cele językowe?

Lingwoholik – Nauka języka w kwadrans?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Czas odkryć Toskanię…

Lubię księgarnie i antykwariaty. Lubię zapach starego papieru. Lubię ten szelest papieru kiedy przewraca się kartki. To taka moja ulubiona „muzyka”. Dlatego też często zaglądam w te miejsca i wiem, że przepadnę, zniknę na godzinę, dwie…Tak było właśnie ostatnio kiedy to chodziłem po Empiku bez większego celu, rozmawiałem przez telefon, dzieliłem się wrażeniami dnia z pracy i nagle w ręce wpadła mi ta oto książka.

13043228_1106281949428042_6634595372906140144_n

Nie jestem specjalnie fanem Toskanii i głównie za sprawą ilości książek o Toskanii właśnie…smaki Toskanii, kolory Toskanii, ulice Toskanii, wino Toskanii, domy Toskanii, wszędzie Toskania krzyczy z regałów. Pomyślałem, że dam jednak tej książce szansę. I cieszę się, że to zrobiłem. To nie jest książka o Toskanii jakich mnóstwo w księgarniach.

Czytelnik wraz z autorem wędruje przez region i jego wybrane miasta. Odwiedzamy zatem zakątki mało znane obcokrajowcom i czasami nawet samym Włochom.

tosk1

Autor o swojej książce pisze: „To nie jest tradycyjny przewodnik z koniecznymi do zrealizowania planami podróży, hotelami i restauracjami. Moim celem jest rozbudzenie żądzy odkrywania, sprawienie, że ci, który czują się bardziej podróżnikami niż turystami, wynajmą samochód, zainwestują w dokładną mapę, wybiorą miejsca, które ich zaintrygują, i po prostu się tam zatrzymają„.

Autor z czytelnikiem przenosi się w czasie. Pokazując nam to, co było „wczoraj”, jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego „dzisiaj” jest tak a nie inaczej i co ukształtowało obecną rzeczywistość. Szczególnie na wyobraźnię działa rozdział dotyczący wydarzeń z czasów II wojny światowej w wiosce Sant’Anna di Stazzema. Ta toskańska wioska padła ofiarą rzezi dokonanej przez hitlerowskich Niemców 12 sierpnia 1944 roku. Masakra w wiosce stała się jednym z kluczowych wątków powieści Jamesa McBride’a pt. Miracle at St. Anna (2001), a także będącego jej ekranizacją filmu o tym samym tytule z 2008 roku (reż. Spike Lee).

StatuaOssarioSantannaDiStazzema

Internet wspomina niekiedy, że to taki Makłowicz i Cejrowski w jednej osobie, ale ja osobiście nie szalałbym z takimi porównaniami. Patrząc na bibliografię i aż 32 pozycje w niej, zdajemy sobie sprawę, że nie jest to czytadło, jakich wiele. To porządnie przygotowane kompendium wiedzy o Toskanii. To nie powieść przygodowa osadzona, w tym regionie Włocha relacja podróży, swoisty dziennik.

tosk4
Jedynym mankamentem książki jest brak fotografii. A w każdym razie taka była moja pierwsza myśl, kiedy wziąłem książkę do ręki. Z drugiej jednak strony to nie album a książka, która działa na wyobraźnię tak bardzo, że czuje się promienie słońca na twarzy i zapach potraw, o których autor ze szczegółami opowiada.

Polecam tym, którzy lubią książki jakieś a nie wszystkie podobne do siebie (bądź nawet takie same a różniące się czasem tylko tytułem)…